Facebook Google+ Twitter

"Survival" - dosłowną sztuką przetrwania

Dyskusji po spektaklu nie było, za to zdarzały się subtelne ucieczki w przerwie przedstawienia. "Survival" w reżyserii Barbary Sass w łódzkim Teatrze Jaracza rozczarowuje, ale reżyserią - nie grą aktorską.

 / Fot. Materiały prasowe Teatru JaraczaStudio telewizyjne. Na ścianie zawieszony monitor z bieżącymi słupkami oglądalności. Biurko, regały wypełnione pucharami, sprzęt telewizyjny, kamery. Na rozmowę odnośnie współpracy nad serialem przychodzi niepełnosprawny Adam (Kamil Maćkowiak). Sarah (Ewa Audykowska- Wiśniewska), redaktor zamawiająca próbuje przekonać młodego pisarza do swoich racji i zmian w scenariuszu tak, aby serial zyskał popularność, aby zainteresował przeciętnego widza.

 / Fot. Materiały prasowe TeatruTo co proponuje Sarah kłóci się jednak z przekonaniami i poglądami Adama. Nie zgadza się on na jej warunki. W międzyczasie Adam jest świadkiem całego szeregu zachowań jakich dopuszczają się pracownicy redakcji, obserwuje relacje panujące w korporacji. "Dobrą radą" służy mu wyrachowany Sammy (Dobromir Dymecki), chłopak od wszystkiego, który później awansuje na wyższe stanowisko i staje się znaczącą osobą w zespole telewizyjnym. Pojawia się jeszcze Rachel (Agnieszka Więdłocha), która niedawno rozpoczęła swoją pracę w telewizji i dopiero śledzi mechanizmy w niej rządzące.

 / Fot. Materiały prasowe TeatruPoczątek przedstawienia był naprawdę niezły. Wachlarz wszystkich postaci spektaklu, na samym wstępie wyraźnie nakreślone zostają ich role, charaktery. Aktorzy dają z siebie wszystko, jakby grą chcieli nadrobić braki w odpowiedniej reżyserii. Największe wrażenie robi zdecydowanie Ewa Audykowska-Wiśniewska, stworzyła postać, z której bije siła charakteru, wyrazistości. Nie sposób nie zwrócić uwagi na grę Dobromira Dymeckiego, który pokazał, że potrafi zagrać wszystko, nawet kiedy w sensownym spektaklu zawodzi reżyseria. Jego brawurowe wcielenie się w charakter postacie Sammy’ego sprawiło, że w najnudniejszych momentach spektaklu widownia pozostała jednak na swoich miejscach.

Spektakl w założeniu jest gorzką satyrą i ironicznym obrazem owej "sztuki przetrwania" we współczesnym biznesie medialnym. Jeżeli to miało posiadać wydźwięk ironiczno- satyryczny to najwidoczniej mam kiepskie poczucie humoru. Klapa w Jaraczu to rzadkość. A jednak.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.