Facebook Google+ Twitter

Suwałki Blues Festival 2010. Ostatnia depesza

Spośród wielu wykonawców, którzy zapełnić mieli sceny Suwalskiego Blues Festival postanowiłem wybrać dwóch. Poszedłem więc na koncert zespołu Oddział Zamknięty oraz występ jednej z największych gwiazd imprezy, Canned Heat.

Oddział Zamknięty wspomagany przez chór miejscowych dziewczat. / Fot. Krzysztof MasłowskiTrochę już zapomniana ikona polskiego rocka zaprezentowała się na scenie w parku miejskim, zamiast wyczekiwanej, lecz niestety nieobecnej gwiazdy. A więc mieliśmy Oddział Zamknięty w miejsce kanadyjki Alannah Myles.

Nie muszę nikogo przekonywać, że publiczność czuła się nieco zawiedziona. Szczególnie ci, którzy nie przeczytali wcześniej informacji o zmianie programu sobotnich koncertów. Obiektywnie trzeba powiedzieć, że w porównaniu do piątkowego koncertu publiczności przybyło trochę mniej. Nie wpłynęło to jednak znacząco na tych, którzy potrafią się bawić przy każdej muzyce a tym bardziej na zagorzałych fanów Oddziału Zamkniętego.

Oddział Zamknięty - guitar men / Fot. Krzysztof MasłowskiKapela ze swej strony dawała z siebie wszystko by wymaganiom i oczekiwaniom publiczności sprostać. Zarówno żywiołowi gitarzyści jak i biegający po scenie Czarek Zybała-Strzelecki porywali do zabawy szczególnie młodych ludzi stojących w najbliższych scenie rzędach. Sam też parę razy dałem się ponieść emocjom przy mocnych brzmieniach gitar. Bo chyba najbardziej podobali mi się gitarzyści.

Żywiołowo reagująca publiczność w parku miejskim / Fot. Krzysztof MasłowskiSam koncert również był naprawdę dobry. Mówię tu o warstwie ściśle muzycznej. Nie chciałbym bowiem rozpamiętywać zachowań typu jest gorąco więc zdejmuję spodnie, pytań w rodzaju czy chcecie zobaczyć ptaka, lub apeli o zatkanie dzieciom uszu bo... Nie bardzo wiem czemu to miało służyć. Budowaniu cool atmosfery, pokazaniu rockowego ducha, dodawaniu sobie Autor z wokalistą Oddziału Zamkniętego / Fot. koleżeńskiewigoru?... W żaden sposób nie mogłem też pogodzić tego z płynącą z tej samej sceny dedykacją dla osób, które zginęły w czasie powodzi.

Kiedy więc razem z resztą rozentuzjazmowanej publiczności śpiewałem Oddział już zamknięty jest... czułem, że uczestniczyłem w czymś fajnym. Jednak to fajne miało na sobie jakąś skazę, jakby dźwięk fałszywej monety pobrzmiewał w tle. A może przesadzam?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Niestety, nie ma już między nami Pana Prezydenta Józefa Gajewskiego...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.