Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

48325 miejsce

Suwałki Blues Festival 2010. Ostatnia depesza

Spośród wielu wykonawców, którzy zapełnić mieli sceny Suwalskiego Blues Festival postanowiłem wybrać dwóch. Poszedłem więc na koncert zespołu Oddział Zamknięty oraz występ jednej z największych gwiazd imprezy, Canned Heat.

Oddział Zamknięty wspomagany przez chór miejscowych dziewczat. / Fot. Krzysztof MasłowskiTrochę już zapomniana ikona polskiego rocka zaprezentowała się na scenie w parku miejskim, zamiast wyczekiwanej, lecz niestety nieobecnej gwiazdy. A więc mieliśmy Oddział Zamknięty w miejsce kanadyjki Alannah Myles.

Nie muszę nikogo przekonywać, że publiczność czuła się nieco zawiedziona. Szczególnie ci, którzy nie przeczytali wcześniej informacji o zmianie programu sobotnich koncertów. Obiektywnie trzeba powiedzieć, że w porównaniu do piątkowego koncertu publiczności przybyło trochę mniej. Nie wpłynęło to jednak znacząco na tych, którzy potrafią się bawić przy każdej muzyce a tym bardziej na zagorzałych fanów Oddziału Zamkniętego.

Oddział Zamknięty - guitar men / Fot. Krzysztof MasłowskiKapela ze swej strony dawała z siebie wszystko by wymaganiom i oczekiwaniom publiczności sprostać. Zarówno żywiołowi gitarzyści jak i biegający po scenie Czarek Zybała-Strzelecki porywali do zabawy szczególnie młodych ludzi stojących w najbliższych scenie rzędach. Sam też parę razy dałem się ponieść emocjom przy mocnych brzmieniach gitar. Bo chyba najbardziej podobali mi się gitarzyści.

Żywiołowo reagująca publiczność w parku miejskim / Fot. Krzysztof MasłowskiSam koncert również był naprawdę dobry. Mówię tu o warstwie ściśle muzycznej. Nie chciałbym bowiem rozpamiętywać zachowań typu jest gorąco więc zdejmuję spodnie, pytań w rodzaju czy chcecie zobaczyć ptaka, lub apeli o zatkanie dzieciom uszu bo... Nie bardzo wiem czemu to miało służyć. Budowaniu cool atmosfery, pokazaniu rockowego ducha, dodawaniu sobie Autor z wokalistą Oddziału Zamkniętego / Fot. koleżeńskiewigoru?... W żaden sposób nie mogłem też pogodzić tego z płynącą z tej samej sceny dedykacją dla osób, które zginęły w czasie powodzi.

Kiedy więc razem z resztą rozentuzjazmowanej publiczności śpiewałem Oddział już zamknięty jest... czułem, że uczestniczyłem w czymś fajnym. Jednak to fajne miało na sobie jakąś skazę, jakby dźwięk fałszywej monety pobrzmiewał w tle. A może przesadzam?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Niestety, nie ma już między nami Pana Prezydenta Józefa Gajewskiego...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.