Facebook Google+ Twitter

Sweeney Todd straszy z ekranów?

Lejąca się strumieniami krew, a raczej farba o kolorze malinowym, nienasycone pragnienie zemsty i mroczny dziewiętnastowieczny Londyn – tak najkrócej można opisać najnowszy obraz Tima Burtona.

Plakat reklamujący film / Fot. Materiały dystrybutoraSweeney Todd (świetna kreacja Johnny’ego Deppa) to w rzeczywistości Benjamin Barker, niegdyś fryzjer, szczęśliwy mąż i ojciec. Rodzinną sielankę przerywa sędzia Turpin (Alan Rickman), który niesłusznie skazuje go na zesłanie, uwodzi jego żonę i przejmuje opiekę nad córkę. Nic zaskakującego, że po 15 latach wracając do Londynu odmieniony bohater pała żądzą zemsty.

Zamiast jednak próbować uwolnić córkę, szuka sposobu na wyrównanie rachunków z sędzią. Wraz ze znajomą sprzed lat, skrycie w nim zakochaną panią Lovett (poruszająca Bonham Carter) otwiera makabryczny biznes. W swoim zakładzie fryzjerskim podrzyna gardła niewinnym klientom, których następnie przedsiębiorcza kobieta przerabia na smakowite paszteciki.

Wydaje się, że Burtonowi zabrakło chyba inwencji. Im więcej krwi, lejącej się spod brzytwy demonicznego Sweeneya, tym bardziej domniemany horror zamienia się w makabryczną farsę. Być może gęsto ścielący się trup nie wystarcza do stworzenia przerażającej atmosfery. W efekcie w pewnych momentach filmu część widzów zaczyna niepewnie się śmiać, a sądzę, że nie takie było zamierzenie reżysera. Klimat ratują mroczne, gotyckie obrazy Londynu, które są zasługą między innymi operatora Dariusza Wolskiego. W ponurą atmosferę wpisują się niezwykłe kostiumy i scenografia.

Największym minusem filmu jest jego muzyczna otoczka. Okazało się, że przeniesienie broadwayowskiego musicalu na ekran nie było zadaniem łatwym. Aktorzy nie w pełni odnajdują się w przeznaczonych dla nich partiach wokalnych. Przyznam, że z niecierpliwością oczekiwałam momentów, kiedy główni bohaterowie zaprzestawali śpiewania, a ograniczali się do mówienia. Zresztą elementy muzyczne w niewielkim stopniu przystają do obrazu. Wydają się być nienaturalnie wplecione i zaskakują swoim umiejscowieniem.

Pomimo tych niedociągnięć warto pójść do kina choćby dla znakomitych kreacji aktorskich, nie tylko głównych bohaterów. Z postaci na dalszym planie wyróżniają się współpracujący z sędzią Bamford (Timothy Spall) i konkurencyjny golibroda Pirelii (Sacha Cohen). Poza tym, warto zaufać Amerykańskiej Akademii, która doceniła obraz Burtona nominacjami aż w trzech kategoriach: najlepszy aktor pierwszoplanowy, najlepsza scenografia oraz najlepsze kostiumy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Zarzekałam się, że nie pójdę na ten film, ale traf chciał inaczej... ;-)
Dałam dzisiaj nogę z pracy i poszłam „na wagary”. Akurat grali "Sweeney Todda".
I jestem zachwycona! To prawda, że krew leje się strumieniami (jestem dosyć wrażliwa na takie sceny ;-))
ale poza tym bomba! Film jest przerysowany, ale taki był zamysł reżysera.
Poza tym scena jak Todd wchodzi do sklepu pani Lovett, albo piosenka o pasztecikach "po klerze na mdłości mi się bierze czy wolę poetę, bo przechodzę na zdrowa dietę"- rewelacja! Że o scenografii i aktorstwie Deppa, Bonham Carter nie wspomnę!
Polecam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jonny Deep w musicalu !!!
na pewno zobaczę-dobra recenzja i mój plus :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lucyno nie chodzi mi o to, że nie dorosłaś do tego filmu, ale po prostu wiem, że musicale nie są ulubionymi gatunkami i nie wszystkim przypadają do gustu. A co do recenzji jeśli takie jest Twoje zdanie to nie mogę nic poradzić, tylko piszę, że mimo wszystko warto obejrzeć, chociażby dlatego, że świetnie grają Johnny Depp i Helena Bonham Carter. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"to, co autorka napisała, zniechęca do obejrzenia"

No cóż, recenzja jest formą wypowiedzi subiektywnej. Moim skromnym zdaniem, film nie robi specjalnego wrażenia i jest jednym z wielu, które ostatnio zawitały do kin. Przedstawiłam swoje zdanie w oparciu o argumenty, nie rozumiem więc stwierdzenia "że do takiego filmu trzeba dorosnąć". Nie przesadzajmy: Burton nie jest mistrzem kina, żeby oglądanie jego obrazów wymagało specjalnej dojrzałości...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Film świetny, choć to co autorka napisała zniechęca do obejrzenia. Do takiego filmu trzeba dorosnąć i lubić musicale. Ja mimo wszystko polecam. Jeden z niewielu filmów, na które warto wydać te parę złotych i obejrzeć w kinie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja też właśnie wróciłam z seansu z Johnnym. Daję plusa za scenografię (świetny mroczny klimat) i kostiumy oraz za kreacje aktorskie dla Deppa i spółki. Chciałabym się do kogoś przyczepić, ale nie mam do kogo :) Na plus oceniam też muzykę, zwłaszcza niektóre "mocniejsze" fragmenty. Co do partii wokalnych - miło zaskoczył mnie Depp, a chyba najbardziej przeszkadzał mi głos Bamforda. Można obejrzeć, ale kto teraz będzie jadł mięsne paszteciki? :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Właśnie wróciłem z kina. Typowo Burtonowski film, oczywiste i częste w jego filmach elementy musicalu, jego mroczny styl - bardzo dobry film dla amatorów Burtona. Ale to w żadnym wypadku nie jest horror (nawet domniemany) i chyba twórca nie dążył do stworzenia przerażającej atmosfery, raczej chciał stworzyć swoją firmową atmosferę. Burton to taki znakomity bajarz, który właśnie opowiedział nową bajkę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

film jest rewelacyjny, ale plastyczne kreacje, to wizytówka Tim'a Burton'a,
warto obejrzeć :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kocham się w Dżonym Deppie od lat. Marzę o nim dniami choć częściej nocami, ale Sweeneya Todda chyba sobie daruję- nie lubię filmów z nadmiarem "farby o kolorze malinowym"... No i jeszcze ten musical... brrrrr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Daj mi dobry losie tylko takie strachy , a uśmiech nigdy z ust mych nie zejdzie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.