Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

173266 miejsce

Świadczeniodawcy sen o kontrakcie

"Świadczeniodawca” to lekarz w nomenklaturze Narodowego Funduszu Zdrowia. Ktoś, kto co roku przeżywa chwile rodem z koszmaru sennego: co dalej z kontraktem, co mnie czeka, dlaczego NFZ nic nie robi?

W gabinecie dentystycznym / Fot. US- Navy, public domainLepsze czasy?

Od sześciu lat współpracuję z Narodowym Funduszem Zdrowia ( wcześniej Śląska Kasa Chorych). Ilość kłopotów związanych z prowadzeniem gabinetu kontraktowego wystarczyłaby na niezłej grubości książkę. Chcę skupić się na, wydawałoby się, prostej czynności, jaką powinien być proces składania oferty. Jeszcze parę lat temu, o tej porze roku wiedzieliśmy przynajmniej, że kontrakt będzie.

Korowody

Ostatnie trzy lata były dla lekarzy w miarę spokojne, gdyż trzyletni kontrakt był przedłużany w formie papierowego aneksu do umowy. Wprawdzie procedura aneksowania odbywała się w ostatniej chwili, zdążyliśmy się jednak do tego przyzwyczaić. Teraz powiało grozą... Koniec umowy! Lekarze muszą przystąpić do sporządzenia oferty w formie elektronicznej. Informacja o konkursie ofert pojawiła się 31.10.2007. Siłą rzeczy, nie wszyscy mogli zapoznać się z warunkami, bo zbliżał się Dzień Wszystkich Świętych i wyjazdy na groby bliskich.

Jak mogłam najszybciej ściągnęłam program do ofertowania ze strony NFZ. Jeszcze dobrze nie zapoznałam się z zawartością programu, kiedy okazało się , że są problemy z jego działaniem. Śledziłam komunikaty, pojawiały się pliki z poprawkami, w końcu pojawił się ...nowy program, jako aktualizacja starego. Oczywiście wszystko działo się w bardzo krótkim czasie. W gabinecie przyjmuję pacjentów, wszystko robiłam w domu, wydzwaniając do bardziej zaprzyjaźnionych z komputerem kolegów.

Po co tyle komplikacji?

Od jakiegoś czasu mamy do dyspozycji Portal Świadczeniodawcy. Jest to miejsce, w ktorym mogę odczytać moje dane, dostępne Narodowemu Funduszowi Zdrowia. Tu jest moja umowa, informacje, itd. Program do składania ofert jest bardzo drobiazgowy, wymaga wielu informacji, ale wszystkie są zawarte w portalu. Czy nie prościej byłoby umożliwić uzupełnienie danych w postaci oświadczenia, że nic nie zmieniło się w statusie lekarza? Forma składania ofert, zapewne zgodna z wymogami ustawowymi, byłaby potrzebna tylko dla nowych świadczeniodwaców. Jedynym problemem dla tych, którzy chcą przedłużyć kontrakt , byłoby spotkanie z urzędnikiem NFZ, by wynegocjować kwestie sporne dotyczące wielkości kontraktu ( ilość punktów i ich cena).W dobie komputeryzacji zdumiewa ilość papieru, którą musiałam "wyprodukować" w związku ze złożoną ofertą. Mój gabinet jest mały (tzw. jednostanowiskowy), ale przecież są szpitale i ogromne przychodnie.

A jednak niepewność

Narodowy Fundusz Zdrowia, zaniepokojony małą ilością złożonych ofert (sic!) przedłużył czas pracy oddziału kontraktowania na sobotę i niedzielę. Po kolejnych poprawkach, po zapisie oferty na nośnikach elektronicznych, po umieszczeniu wszystkich wymaganych dokumentów w niezliczonej liczbie kopert, urywając się z obiadu niedzielnego, zawiozłam ofertę do Katowic. Nie ufam Poczcie Polskiej, a jeśli przesyłka nie dotrze na czas do 21.11.2007, to nawet data stempla pocztowego nie pomoże.

Ktoś powie: „takie życie”. Oczywiście, nikt nie zmusza mnie do współpracy z Narodowym Funduszem Zdrowia, ale kiedyś zmuszono lekarzy stomatologów do prywatyzacji swoich gabinetów, a realia są takie, że społeczeństwo jest zbyt ubogie, by leczyć się tylko prywatnie. Czy będą zmiany w organizacji NFZ? Mam nadzieję, że nie na gorsze.

Pozostaje pytanie... Kiedy będę mogła jako lekarz zaplanować przyszłość gabinetu na dłużej niż na rok?



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Tak czy inaczej tą metodą pieniądze wcale NIE idą za pacjentem. Pieniądze idą za urzędnikiem.
A za pacjentem idą dopiero dodatkowe pieniądze, które ten musi dodatkowo zapłacić poza systemem, idąc do lekarza czy na badanie prywatnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przecież mam zarejestrowaną dzialalność gospodarczą, mogę wystawiać rachunki za wizytę, a pacjent rozliczałby sie bezposrednio z NFZem. No ale wtedy racje bytu straciłoby mnostwo urzędniczych posad :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.11.2007 13:58

teraz rozumiem dlaczego tak trudno jest dostać się do lekarza w przychodni, nie przyjmuje, bo walczy z programem komputerowym :), patrząc na problem służby zdrowia z mojego punktu - pacjenta, może tych kontraktów nie być a w zamian za to prywatne gabinety, w końcu i tak za każdym niemal razem ląduję w prywatnym gabinecie, robię odpłatne badania ( nie mogę przecież czekać na konsultacje 3 miesiące, najbliższy wolny termin...) i nikt mnie nie pyta czy mam na to pieniądze, no może za wyjątkiem mojego męża
Życzę powodzenia w walce :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zanim napisałam ten tekst, troche bałam się czy warto o takich problemach pisać. W oczach wielu Polaków lekarze tylko narzekają, a w sumie powodzi im się nie najgorzej. Cały ten zamęt przy składaniu oferty przechylił czarę goryczy: najgorsze są ciągłe zmiany zasad w trakcie trwania gry. I swiadomość, że zamiast poswiecać czas pacjentom, szarpię się z programami komputerowymi ( a byłby to temat na kolejny artykuł) :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

To co najbardziej absurdalne, to że szpitale i przychodnie muszą walczyć o kontrakty na zasadach komercyjnych, a z drugiej strony zamiast konkurujących ze sobą prywatnych firm ubezpieczeniowych jest jeden moloch - urząd państwowy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry, ważny tekst.
(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trochę wiary, jeden z obiecanych cudów ma dotyczyć służby zdrowia ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 19.11.2007 21:56

(+) W przeciwienstwie do Kasi, nie rozumiem jeszcze wiecej... nie rozumiem tego calego, cholernego balaganu... Lekarze niemieccy podpisuja umowe z kasami chorych jeden, jedyny raz. Umowa ma nieograniczona waznosc. Mozna ja wypowiedziec co roku, z zachowaniem trzymiesiecznego okresu oczekiwania... Ech...

Komentarz został ukrytyrozwiń

O raaany, trochę to bez sensu.
Pomijam oczywiście sposób rodzenia się takiego kontraktu w wielkich bólach, ale... rozumiem, że gdyby lekarz chciał zakupić na przykład sprzęt do gabinetu na kredyt rozłożony na dłużej niż rok to nie ma szans bo nikt nie jest w stanie zagwarantować czy w przyszłym roku jeszcze tego sprzętu będzie potrzebował?
A skoro na przykład zawiera z funduszem kolejny już kontrakt to nie można potraktować poprostu tego jako kontynuacji i ograniczyć się do zmieniających danych a nie wszystkich szczegółów, które się nie zmieniają?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.