Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

178762 miejsce

"Świadek koronny" - reklama silniejsza od treści

Jeden z najbardziej promowanych filmów ostatnich lat. Doborowa obsada, ciekawa fabuła, nawiązująca do prawdziwych zdarzeń. Amerykański styl realizacji. Kino pełną gębą, choć w wydaniu polskim nie do końca udane.

plakat z filmuTen film ma wszystkie cechy dobrze sprzedającego się tworu. Twórcami są bowiem ludzie pracujący nad dokumentalnymi filmami o tej tematyce, producentem jest wielki gigant telewizyjny, przez co już od dawna byliśmy zasypani reklamami na temat filmu, a obsada to niemal cały szpital z Leśnej Góry ("Na dobre i na złe") plus kilka osobistości z innych, często TVNowskich przebojów. Hit gwarantowany!

Skruszony gangster Blacha decyduje się zeznawać przeciwko swoim kolegom z mafii. Dostaje status świadka koronnego i jest jednym z najlepiej pilnowanych ludzi w kraju. O wywiad z gangsterem stara się Marcin - utalentowany dziennikarz śledczy, który oprócz pobudek zawodowych chce rozmawiać z Blachą z przyczyn osobistych.

"Świadka koronnego" skonstruowano w taki sposób, aby właściwie całe meritum, czyli obraz z życia polskiej mafii, ukazane zostało w retrospekcjach, o których opowiada Blacha. I te właśnie sceny są w filmie najważniejsze i zdecydowanie najlepsze.

Na stronie filmu przeczytałem, że Paweł Małaszyński debiutuje na dużym ekranie w głównej roli. Trochę mnie to zdziwiło, bo w trakcie seansu byłem święcie przekonany, że głównym bohaterem jest świadek koronny, czyli Blacha, na którym spoczywa uwaga wszystkich bohaterów i który podczas filmu przewija się najczęściej.

Zatem już prawdziwego głównego bohatera zagrał Robert Więckiewicz. I w tym momencie wypada zrobić dla tego aktora ukłon, bo tak dobrze poprowadzonej roli w polskim kinie nie było od lat. Blacha w wykonaniu Więckiewicza to gangster mieszający się w ciemne interesy, ale będący jednocześnie inny niż reszta bandy, od której się izoluje. Więckiewicz nadaje postaci lekkości i humor, który przemienia się w cynizm. Najlepiej wypada to w scenie wywiadu, gdy gangster próbuje rozluźnić atmosferę. Aktor kreuje swojego bohatera na gangstera bez winy, niemal na dobrego przestępcę, który ma na koncie tylko kilka pobić i zastraszeń.

dziennikarz i gangsterMiałem obawy co do innych postaci ze światka przestępczego. W tych rolach obsadzono etatowych polskich gangsterów, czyli np. Macieja Kozłowskiego i Jacka Chabora, którzy grać już nie muszą, wystarczy ich wcześniejszy dorobek i wszystko mówiące twarze. Do tej paczki dodano jeszcze Andrzeja Zielińskiego, Andrzeja Grabowskiego i Szymona Bobrowskiego. Właściwie wszyscy mieli już na koncie role złych typów, ale generalnie nie kojarzą się z przestępcami. Nieco raził w tym gronie Grabowski, który skopiował swoją kreację z "Pittbulla".

Na deser zostawiłem sobie debiutującego Pawła Małaszyńskiego. Zacząć może należałoby od tego, że cały wątek granego przez niego Marcina jest niepotrzebny. Postać dziennikarza jest napisana źle i chyba doczepiona na siłę. Marcin chce się spotkać z Blachą, bo to ważny człowiek z polskiej mafii, który ujawnia jej tajemnice. Jednak już na samym początku twórcy podstawiają nam pod nos wątek śmierci żony dziennikarza, która zmarła jako niewinna ofiara gangsterskich porachunków. Marcin ma zatem osobiste pobudki i oskarża Blachę o osobistą tragedię. I tu jest pierwszy błąd. Jeżeli twórcy chcieli rozbudować rolę Marcina, to jego osobiste intencje powinny widza zaskoczyć, a nie być podawane jako pierwsza scena. Od początku wiadomo, o co chodzi, a tak być nie powinno.

Drugi koszmarny błąd w kreacji tej postaci, to miłość między Marcinem a operatorką kamery - Iwoną. Kobieta podkochuje się w bohaterze tak nachalnie, że tylko ślepy by tego nie zauważył. Wątek jednak zupełnie nie rozbudowany i niepotrzebny. Platoniczna miłość Iwony nie ma dla widzów najmniejszego znaczenia.

Trzeci błąd to prowadzenie tej postaci. Małaszyńskiego zmuszono do grania mimiką. Jego kwestie w filmie ograniczają się właściwie tylko do zadawania pytań. Spodziewałem się błyskotliwej wymiany zdań między pałającym żądzą zemsty dziennikarzem a cynicznym gangsterem. Dostałem jedynie nabuzowanego aktora, który wlepiał tępy wzrok w swojego rozmówcę.

zamach na BlachęMałaszyński z rolą sobie nie poradził. Zdecydowanie wepchnięto go na zbyt głęboką wodę. Rola, jaką mu powierzono, jest technicznie bardzo trudna do zagrania. W efekcie aktor robi na ekranie za ładną buźkę, mającą zwabić jak najwięcej nastolatek i fanek.

Na oklaski zasługuje za to techniczna strona filmu. Rewelacyjne, czyste ujęcia kamery, piękne zdjęcia i momentami genialne ujęcia. Dobre wrażenie robią wszystkie sceny akcji, jak napad na bank czy próba zabicia Blachy.

"Świadek koronny" to solidny film sensacyjny bazujący na wzorach amerykańskich. Wszystko, co było w nim prezentowane, jest znane z innych filmów za oceanem. Jednak przełożenie na polskie warunki dobrze wyszło. Obraz jest nierówny. Dobrze zrobione retrospekcje, które cechuje wartka akcja i ogólnie dobre wykonanie, przerywane są przez nudne sceny rozmowy, które stara się ratować Więckiewicz. Szkoda, że postać dziennikarza jest tak niedopracowana i zła, bo wyszedłby z tego naprawdę rewelacyjny polski film.

TVN już wkrótce uszczęśliwi masową widownię dziwną polityką. Już teraz na stronie www.swiadekoronny.pl film jest dostępny przez internet odpłatnie, w piątek 16 marca o godz. 20 (dotychczas pora emisji SuperKina) wyemitowany zostanie serial "Odwróceni" na bazie materiałów z filmu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

W zasadzie, opowiedziałeś cały film.... po co więc iść do kina:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.