Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1018 miejsce

Świadkowie koronni: dlaczego "sypią" najbliższych kumpli?

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • Data dodania: 2006-10-22 09:06

Spuszczone metalowe żaluzje w oknach „pancernej sali”, gdzie zamontowano specjalną klatkę dla oskarżonych, zamalowane szyby w drzwiach sądowych korytarzy. Sąd Okręgowy w Krakowie w ostatnich dniach zamienił się w twierdzę.

fot Gazeta KrakowskaW procesach najgroźniejszych polskich gangsterów i ich „żołnierzy” zeznania składają świadkowie koronni, których wylewność przed prokuratorami pozwoliła rozbić brutalne grupy przestępcze.
W krakowskiej siedzibie Temidy zeznawać będą w najbliższych dniach „koronni” z najgłośniejszych kryminalnych polskich procesów. „Masa”, „Loczek”, „Wołek”,„Łomiarz”, „Kastor” – to bandyckie pseudonimy wzbudzające grozę, także w świecie przestępczym.

Ruszyło go sumienie?


W lutym 2002 roku przed krakowskim sądem doszło do niespodziewanej wolty. Krzysztof P., ps. „Loczek” – jeden z głównych oskarżonych w głośnym procesie jedenastu bandytów, którzy w ramach przestępczych porachunków śmiertelnie pobili 27-letniego Tomasza G., po ponad dwóch latach postanowił powiedzieć prawdę i ze szczegółami opisał zbrodnię. Ofiarą był kurier przewożący bombę na zlecenie konkurencyjnego gangu.

Dzięki zeznaniom skruszonego gangstera, który szczegółowo opisał, jak i gdzie doszło do pobicia oraz kto bił, sąd skazał oskarżonych na kary od 3 do 8 lat pozbawienia wolności. Samemu „Loczkowi” sąd wymierzył wówczas karę 6 lat więzienia, ale Sąd Apelacyjny, biorąc pod uwagę jego rolę w wyjaśnieniu sprawy, zmniejszył ją do czterech lat pobytu za kratami.
– Los mnie już ukarał. Mam wyrzuty sumienia – tak motywował obciążające kolegów zeznania „Loczek”.

To nie była skrucha


Dlaczego Krzysztof P. obciążył kumpli? Bo w trakcie procesu uzyskał status świadka koronnego na potrzeby katowickiego śledztwa w sprawie słynnego gangu „Krakowiaka”, którego był członkiem. Ponieważ taki status wymaga, by przestępca opowiedział śledczym o wszystkich kryminalnych czynach, których był świadkiem, skruszony gangster w zamian za możliwość uniknięcia kary i zapewnienie ochrony musiał „wsypać” wspólników z wszystkich przestępstw, które popełnił.

Zeznania „Loczka” pozwoliły później krakowskiej prokuraturze sporządzić akt oskarżenia m.in. w sprawie trzynastu mężczyzn, którym zarzuca się udział w zorganizowanej zbrojnej grupie przestępczej, handel bronią i narkotykami, a także dokonanie w 1999 roku napadu z bronią w ręku na konwój w Wieliczce. Skradziono wówczas blisko 120 tys. zł. Proces w tej sprawie trwa, a jako świadek pojawi się na nim „Loczek”.

Kapuś z podwórka


W Krakowie złoży też zeznania człowiek, dzięki któremu za kraty trafili członkowie jednego z najgroźniejszych polskich gangów, który na Śląsku zorganizował pochodzący z Nowej Huty 43-letni Janusz T., ps. „Krakowiak”. Bandyci, działający głównie na południu Polski, dokonywali zabójstw, porwań, napadów z bronią w ręku, wymuszeń haraczy, rozbojów, oszustw i kradzieży samochodów. Handlowali też bronią i narkotykami.

fot. Gazeta KrakowskaSzefów grupy doprowadzono na ławę oskarżonych dzięki zeznaniom świadków koronnych – osób z najbliższego otoczenia Janusza T., w tym właśnie „Kastora”, który wychował się na jednym podwórku nowohuckiego osiedla Willowego razem z „Krakowiakiem”.

Dlaczego zdradził „Kastor”?


Pod koniec lat 90. w gazetach pojawił się list gończy za Wiesławem Cz., którego prokuratura podejrzewała o udział w gangsterskiej egzekucji pod Częstochową. Prawdopodobnie poszukiwany gangster uznał, że można iść do więzienia na parę lat, ale nie na całe życie. By bronić własnej skóry, przeszedł na drugą stronę i zaczął sypać. Gdy prokuratorzy w 1999 roku „złamali” w końcu przybocznego „Krakowiaka”, można było rozpocząć zatrzymania.
Wielki proces gangu Janusza T. toczy się przed katowickim sądem.

Proces pod specjalnym nadzorem


„Kastor” w Krakowie będzie świadkiem koronnym w największym w historii tutejszego sądownictwa procesie karnym, w którym na ławie oskarżonych zasiada 29 członków gangu Zbigniewa Ś. „Pyzy” i Tomasza K. „Kaczora”. Grupa ta uważana jest za przestępczą odnogę gangu „Krakowiaka”.

Oskarżeni, którzy działali w różnych konfiguracjach osobowych, mają na swoim koncie m.in. śmiertelne pobicie kuriera z konkurencyjnej grupy przestępczej, zlecenie zabójstwa, wymuszenia rozbójnicze, handel bronią i narkotykami. Mieli oni też brać udział w podpaleniu agencji towarzyskiej. Zginęła wówczas 35-letnia kobieta, matka dwójki dzieci, zaczadzona w łazience pubu, na którego zapleczu działał burdel.
Narkotykowy „Prezes”

Za zamkniętymi dla publiczności i dziennikarzy drzwiami przesłuchiwany jest Rafał W., ps. „Wołek” – którego zeznania doprowadziły do dwóch procesów zbrojnego gangu założonego i kontrolowanego przez 38-letniego Kazimierza J., ps. „Prezes”.

Oskarżonym zarzuca się m.in. przemyt i wprowadzenie do obrotu co najmniej kilkudziesięciu kilogramów haszyszu, marihuany, kokainy i amfetaminy oraz ponad pół miliona psychotropowych tabletek extasy. Według policji, w ostatnich latach gang w dużej mierze zmonopolizował rynek narkotykowy Małopolski.

Grupa „Prezesa” ma też na koncie porwania dla okupu, kradzieże, rozboje, wymuszenia rozbójnicze, oszustwa oraz czerpanie korzyści z nierządu.

Więzienny konfesjonał


W tych dniach przed krakowskim sądem jako świadek zeznawać będzie także jeden z najsłynniejszych i najbardziej strzeżonych polskich „koronnych” – handlarz narkotyków Piotr W.

W grudniu 1999 roku na parkingu w Zakopanem zastrzelony został domniemany szef mafii pruszkowskiej 44-letni Andrzej Kolikowski „Pershing”. Jego zabójcę, 37-letniego Ryszarda B., którego sprowadzono z Meksyku i później postawiono także zarzut udziału w zabójstwie byłego szefa polskiej policji, gen. Marka Papały, osadzono w areszcie obok celi handlarza narkotyków Piotra W. Ryszard B. z nudów miał opowiedzieć przez dziurę w ścianie aresztu nie tylko o szczegółach zabójstwa „Pershinga”, ale także wielu innych zbrodni. Recydywista Piotr W., by wymigać się od kary długoletniego więzienia, został świadkiem koronnym. Podobno dysponuje on wiedzą na temat okoliczności zabójstwa byłego wicepremiera i prezesa Głównego Urzędu Ceł Ireneusza Sekuły, bossa śląskiego półświatka Zbigniewa Sz. „Simona”, ucieczki Ryszarda N. „Rzeźnika” z aresztu w Wadowicach oraz najpoważniejszych bandyckich wyczynów krakowskiego świata przestępczego.

Zlecenie na „koronnego”


Za głowy świadków koronnych świat przestępczy wyznaczył nagrody sięgające nawet miliona dolarów. O tym, że zagrożenie jest poważne, świadczy to, że jeden ze świadków koronnych w sprawie gangu „Krakowiaka”, 43-letni Włodzimierz C., ps. „Łomiarz”, tylko cudem uniknął śmierci. Wynajęty zabójca-snajper leżał już na dachu kamienicy przylegającej do aresztu śledczego w Katowicach, z którego miał strzelać do kapusia, gdy ten pojawi się na spacerniaku. Do zamachu nie doszło, ponieważ służba więzienna przypadkowo rano przeniosła aresztanta w inne miejsce.
Zabici mieli być również prokurator i oficer CBŚ, którzy przyczynili się do rozbicia gangu. Proces w tej sprawie toczy się obecnie przed sądem.

Bat na gangi


Świadek koronny to skruszony członek grupy przestępczej, który w zamian za bezkarność zgadza się współpracować z organami ścigania i sądem. Musi przy tym ujawnić przed prokuratorem i sędziami wszystkie znane mu okoliczności popełnianych przestępstw oraz korzyści, jakie z nich osiągnął.

Ostatnia ustawowa nowelizacja rozszerza katalog popełnionych przestępstw, w których można wykorzystać instytucję świadka koronnego, także o korupcję m.in. w sporcie i gospodarce. Umożliwia też ustanowienie jako „koronnego” osoby, która zakładała grupę przestępczą, co dotychczas nie było możliwe. Nadal nie można zostać takim świadkiem będąc szefem gangu i z oskarżenia o zabójstwo. Status „koronnego” traci się w razie udowodnienia kłamstwa w zeznaniach, zatajenia majątku lub popełnienia nowego przestępstwa.
Aby zapewnić świadkowi koronnemu bezpieczeństwo, możliwe jest dokonanie operacji plastycznej i nadanie nowych numerów PESEL i NIP, albo ukrycie go za granicą.

Istnieje też instytucja „małego świadka koronnego” – sąd stosuje nadzwyczajne złagodzenie kary w stosunku do sprawcy, jeżeli ujawni on informacje dotyczące okoliczności przestępstwa i osoby uczestniczące w jego popełnieniu.

Wojciech Kopeć

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

kozak
  • kozak
  • 05.04.2011 08:51

http://piokur0195.wrzuta.pl/film/7ivm8hrFC9c/lewy_gangster_z_nowej_huty
dobrze ze niektóre sprawy sądowe są nagrywane bo pewnie by sie tego wyparł co powiedział... Janusz Kornaś vel. Bokserek
komentarze na wrzuta.pl pod filmem mile widziane

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.