Facebook Google+ Twitter

Świat arabski a tradycja demokratyczna

Trudno jest pogodzić wizję wolności społeczno-politycznej świata zachodniego z tą wypływającą z tradycji i historii islamu. Dlatego też warto zrozumieć, że coś, co jednym wydaje się naturalne, dla innych nie musi takie być.

Modlitwa w Mekce / Fot. Ali Mansuri/CC 2.5Odnosi się to zarówno do wizji państwa, roli dominującej w nim religii jak i
stosunków społecznych. Odrębność kulturowa może za sobą pociągać zachowania, które będą w obrębie innych kultur niezrozumiała lub wręcz niedopuszczalne. Można piętnować zachowania niezgodne z naszą kulturą, ale trzeba mieć przy tym świadomość, iż adresaci mogą taką krytykę odebrać, jako arogancje. Mając to na uwadze warto przyjrzeć się obecnej sytuacji w świecie arabskim. Ostatnie ludowe rewolucje nie są bowiem bynajmniej, jak mogą niektórzy sądzić, przejawem nagłej demokratyzacji regionu. Jest to, w dużej mierze, wołanie sfer najuboższych o reformy społeczno-gospodarcze i ukrócenie wszechogarniającej korupcji, w mniejszym zaś stopniu o demokrację liberalną na kształt tej zachodnioeuropejskiej.

Oczywiście są również wśród demonstrantów tacy, którzy demokracji się domagają, tacy którzy przez kulturę zachodu zostali uwiedzeni dzięki dostępowi do coraz tańszych nowych technologii i globalnego przepływu informacji. Rewolucje czy raczej społeczne niepokoje nie są niczym nadzwyczajnym w tej części świata. Mimo to te dzisiejsze są wyjątkowe ze względu na swoją skuteczność. Skuteczność i powodzenie rebeliantów z kolei wynikają z trzech czynników: stałego dostępu do informacji i szybkiej komunikacji, wsparcia (moralnego i/lub militarnego, choć nie jest to regułą) ze strony demokracji liberalnych, a co za tym idzie - osłabienia reżimów, przeciw którym są skierowane. Pytanie brzmi w jakim kierunku te rewolty zmierzają i dlaczego nie koniecznie w stronę takiej demokratyzacji regionu, jakiej doświadczyła np. Europa Środkowo-Wschodnia? Warto zastanowić się dlaczego właściwie żaden kraj leżący na Bliskim Wschodzie lub w Afryce Północnej nie rozwinął do dziś pełnych struktur demokratycznych? Ale żeby odpowiedzieć na te pytania należy spojrzeć wstecz.

Historia


Podczas gdy historia parlamentaryzmu w Europie sięga XIII w., świat arabski aż do drugiej połowy XIX w. rządzony był w oparciu o władzę centralną (najpierw kalif, a w okresie Imperium Osmańskiego kalif-sułtan) i jej przedstawicieli (w Imperium Osmańskim wezyrowie). Ze względu na ogromny obszar, jakim władały zmieniające się dynastie, duża część władzy w kwestiach lokalnych pozostawała w gestii plemiennych watażków. Zapewniało to państwu równowagę, gdyż w zamian za część władzy lokalni przywódcy odprowadzali podatki i udzielali sułtanowi wsparcia militarnego w razie potrzeby. Pierwszą próbą wprowadzenia w życie demokracji przedstawicielskiej było utworzenie w Imperium Osmańskim, na podstawie konstytucji z roku 1876, Izby Deputowanych. Przetrwała zaledwie kilka miesięcy, po czym nowy sułtan rozwiązał ją i zawiesił konstytucję. Próbę rewitalizacji ciała przedstawicielskiego podjęto później ponownie, ale wybuch I wojny światowej i rozpad Imperium wyznaczyły kres parlamentaryzmu Osmanów.

W wyniku jego podziału powstało wiele państw arabskich. Te leżące na wschód od Kanału Sueskiego powstały zaraz po zakończeniu I wojny światowej (Turcja 1923 r., Syria 1918 r. a ostatecznie 1946 r.), po wygaśnięciu brytyjskiego mandatu przyznanego przez Ligę Narodów (Jordania 1946 r., Irak 1932 r., a de facto 1947 r.) lub w wyniku porozumienia z Brytyjczykami (Arabia Saudyjska 1932 r.). W rejonie Maghrebu sytuacja rozwijała się z nieco inną dynamiką. Tam polityczna emancypacja stała się możliwa dopiero na przełomie lat 50. (Libia 1951 r., Egipt de facto 1953-54 r. i Tunezja 1956 r.) i 60. (Algieria po niemal dekadzie walki z Francuzami w 1962 r.). Pomimo dziesięcioleci niepodległości kraje te, może poza Turcją, nie wytworzyły żadnych trwałych i stabilnych struktur demokratycznych, miotając się pomiędzy dyktaturami wojskowych. W destabilizacji rodzących się państw dodatkowo swój udział miała także indolencja i brak poszanowania dla względów historycznych przy wyznaczaniu ich granic przez mandatariuszy Ligi Narodów. Przykładem może być Irak utworzony z połączenia, niezwiązanych ze sobą bardziej niż luźno, trzech prowincji Imperium Osmańskiego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Celująco napisany artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.