Facebook Google+ Twitter

Świat "Idioty" Dostojewskiego w subiektywnej wersji Brala

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2011-10-15 12:15

Po wspaniałej "Nastazji Filipownej" w reżyserskiej wersji Andrzeja Wajdy, wydawało się, że niewiele można jeszcze dodać do tak głębokiej adaptacji literatury Fiodora Dostojewskiego. Grzegorz Bral zapewnia, że jeszcze wiele jest do odkrycia.

 / Fot. Krzysztof BielińskiNa początku było wielkie zaskoczenie, bowiem z głównej sceny Teatru Studio scenograf i reżyser uczynili coś w rodzaju teatru kameralnego. Mijając rzędy wygodnych foteli, widzowie po wspinaczce stopniami schodów na rusztowaniu mogli wybrać wolne miejsce na ustawionych tuż przy scenie krzesłach. Komfort siedzenia jest o wiele mniejszy, ale za to można było poczuć się o wiele bardziej swojsko, niż na miękkich fotelach w większej przestrzeni.

Autorska adaptacja dzieła Fiodora Dostojewskiego jest kolejnym przykładem swobodnego korzystania z klasyki, jako źródła najbardziej szlachetnych wątków i motywów. Przy okazji tak częstych przypadków żonglowania Wyspiańskim, Dostojewskim, a nawet współczesnymi autorami, rodzi się uzasadniona wątpliwość czy aby nasi wielcy reżyserzy nie zatracili podstawowych umiejętności w adaptacji utworów literackich na scenę. Nie wszystkie śmiałe i awangardowe wyzwania artystyczne w konfrontacji z publicznością, okazywały się ciekawe. Wybieranie z klasyki jedynie obszernych cytatów, dopisywanie własnych kwestii i komentarzy, komponowanie z motywów powieści i dramatu własnej wizji, musi się wiązać z olbrzymim ryzykiem niepowodzenia.

Autor warszawskiej inscenizacji - Grzegorz Bral, rozwiewa jednak te uprzedzenia już w pierwszej, niezwykle sugestywnej scenie niespodziewanej wizyty księcia Myszkina u kochanka i mordercy Nastazji Filipowny. Widzimy skrajnie rozedrganą postać zabójcy ukochanej kobiety naprzeciwko mężczyzny, który był jej oddany całym sercem. Książę Myszkin jest w tej sytuacji zdruzgotany i nieszczęśliwy, ale mimo ogromnego żalu do rywala, okazuje mu jednak współczucie. Zagranie tak skrajnych emocji wymaga wielkiego kunsztu i rzetelnej wiedzy. Uzupełniona mozolnymi ćwiczeniami dała w końcu wymierny efekt na teatralnej scenie.

 / Fot. Krzysztof BielińskiReżyserski pomysł zaangażowania do przedstawienia aktorów w wieku postaci literackich, dokładnie odpowiadających opisowi wydaje się trafiony, tym bardziej, że sprzyja to zachowaniu psychologicznych realiów charakteryzujących postępowanie bohaterów dramatu. W tym przedstawieniu jedynie one są naprawdę namacalnie powiązane z rzeczywistością. Wszystkie inne elementy widowiska są indywidualnym popisem fantazji scenografa i reżysera. Jeśli mowa tu o reżyserii, to warto zwrócić uwagę na reżyserię oświetlenia, które w tej sztuce pełni bardzo ważną rolę. Smugi z reflektorów wydobywają bowiem z przestrzeni scenicznej najważniejsze postaci, ukrywając to, co może rozpraszać widza skupionego na słuchaniu monologu aktora.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.