Pozycja materiału w rankingach:
Po wspaniałej "Nastazji Filipownej" w reżyserskiej wersji Andrzeja Wajdy, wydawało się, że niewiele można jeszcze dodać do tak głębokiej adaptacji literatury Fiodora Dostojewskiego. Grzegorz Bral zapewnia, że jeszcze wiele jest do odkrycia.
Na początku było wielkie zaskoczenie, bowiem z głównej sceny Teatru Studio scenograf i reżyser uczynili coś w rodzaju teatru kameralnego. Mijając rzędy wygodnych foteli, widzowie po wspinaczce stopniami schodów na rusztowaniu mogli wybrać wolne miejsce na ustawionych tuż przy scenie krzesłach. Komfort siedzenia jest o wiele mniejszy, ale za to można było poczuć się o wiele bardziej swojsko, niż na miękkich fotelach w większej przestrzeni.
Reżyserski pomysł zaangażowania do przedstawienia aktorów w wieku postaci literackich, dokładnie odpowiadających opisowi wydaje się trafiony, tym bardziej, że sprzyja to zachowaniu psychologicznych realiów charakteryzujących postępowanie bohaterów dramatu. W tym przedstawieniu jedynie one są naprawdę namacalnie powiązane z rzeczywistością. Wszystkie inne elementy widowiska są indywidualnym popisem fantazji scenografa i reżysera. Jeśli mowa tu o reżyserii, to warto zwrócić uwagę na reżyserię oświetlenia, które w tej sztuce pełni bardzo ważną rolę. Smugi z reflektorów wydobywają bowiem z przestrzeni scenicznej najważniejsze postaci, ukrywając to, co może rozpraszać widza skupionego na słuchaniu monologu aktora. Zobacz także:
Artykuły
(121)
Galerie
(7)
Średnia ocen
(4.63)
Wiek: 59 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: żadne 59, tylko 36+VAT,a to będzie dopiero w sierpniu. A wszystko o mnie i moim dorobku artystycznym znajduje się pod adresem http://pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_Kowalewski i na mojej stronie osobistej http://www3.sympatico.ca/hobot/Zbyszek.htm... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Koncert Krzysztofa Myszkowskiego w Lisiej Górze - Śmignie [Zdjęcia]
(odsłon: +2242)