Facebook Google+ Twitter

Świat kultury i świat procedur

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-07-29 12:09

Dialog artystów z politykami - urzędnikami jest z definicji trudny. Tak trudny, że nierzadko obie strony, zanim rozpoczną rozmowę z góry, nastawiają się na najgorsze. A szkoda, bo jak pokazała ostatnia debata o polityce kulturalnej organizatorów 8. Edycji Festiwalu „Survival” z wiceprezydentem Wrocławia - Jarosławem Obremskim, wcale nie jest tak źle.

Debata odbyła się 26 czerwca w ramach Festiwalu. Przestrzeń przed Bunkrem Strzegomskim zapełniła się przedstawicielami środowisk twórczych. Wśród nich jeden tylko przedstawiciel władzy samorządowej - wiceprezydent Wrocławia - Jarosław Obremski. Debata odbyła się na przyzwoitym poziomie merytorycznym. Na szczęście nie było w niej również zbyt dużych emocji - które prawie zawsze prowadzą dyskusję na manowce. Poza paroma wpadkami organizacyjnymi (niezaplanowane udzielenie głosu dość ekscentrycznemu przedstawicielowi środowisk twórczych, który zabrał czas debaty na pytania od publiczności) debatę można uznać za udaną. A było tak:

Po przedstawieniu przez wiceprezydenta prezentacji dotyczącej planowanych najważniejszych przedsięwzięć kulturalnych Wrocławia nadszedł czas na pytania od prowadzącej debatę - Magdaleny Zięby, która wraz z Michałem Bieńkiem reprezentowali stronę środowisk twórczych.

Pytania dotyczyły w dużej mierze polepszenia współpracy pomiędzy artystami a urzędem - oczywiście głównie w kontekście finansowania inicjatyw kulturalnych. Rozmówcy zajęli swoje stanowiska - wiceprezydent tłumaczył, jakie ograniczenia proceduralne ma urząd, natomiast reprezentanci strony artystycznej dopytywali, czy naprawdę nic więcej nie da się w tej kwestii zrobić - usprawnić.

Lista biorców z Urzędu Miejskiego

Pierwszym poruszonym problemem było dotowanie przedsięwzięć cyklicznych. Czy Urząd Miejski ma wciąż wspierać te same inicjatywy, czy dać szansę nowym wyrzucając jednocześnie stare, wypalone już - zdaniem urzędników - projekty? „Jeżeli z 5 wspieranych wydawnictw nie wyrzucę dwóch to nie wprowadzę nowego, jak nie wprowadzę nowego to być może jakieś zjawisko nigdy we Wrocławiu nie zaistnieje. Z drugiej strony jak próbuje się wyczyścić pole pod nowe inicjatywy, czyli ograniczać dotacje do czegoś, co historycznie już zaistniało, a co trochę my odbieramy jako formułę wypaloną, to podlega to potwornej krytyce medialnej i nic kulturze nie wolno uszczknąć.

Jak ktoś się wpisał na listę biorców z Urzędu Miejskiego, to właściwie powinien tam być na wieczne czasy” - powiedział wiceprezydent. Zapytany o przyszłość samego "Survivalu" dodał dyplomatycznie: „Mnie wizerunkowo Survival pasuje. Jaka będzie jego przyszłość? Trudno mówić, natomiast o elemencie finansowym ze względu na pogodę się uchylam”. Michał Bieniek - dyrektor Survivalu dodał ze swojej perspektywy, że „Survival i jego przyszłość nie zależy tylko od miasta, ale zależy przede wszystkim od nas organizatorów […] nasze funkcjonowanie to jest dowód pewnej determinacji i konsekwencji”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.