Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7964 miejsce

Świat potrzebuje superbohaterów. Pełnią podobną rolę, jak bogowie z mitologii greckiej. Przy okazji ratują kulturę

Świat potrzebuje superbohaterów, a wytwórnie - pieniędzy. Pierwszy film z cyklu o superbohaterach, Batman, wszedł na ekrany w 1943 r. W 2015 r. w planach jest 31 filmów o superbohaterach. Nic dziwnego, bo potrzebujemy ich specjalnych mocy bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

 / Fot. materiały prasoweSimon Pegg, 45-letni aktor, który grał w Star Treku, w tydzień przeszedł od krytyki filmów o superbohaterach, które określił jako głupią rozrywkę dla mas, poprzez nieuchronną, gwałtowną reakcję w internecie (okrzyki: hipokryta!), do odwołania wcześniejszych zarzutów. Na blogu przeprosił za to, że jest "pierwszorzędnym dupkiem", napisał, że kocha superbohaterów.

Szokujące jest nie to, że ten zadufany w sobie aktor atakuje typ filmów, który rozsławił jego nazwisko. Zaskoczeniem jest to, że może on mieć tak błędne wyobrażenie i argumenty dotyczące filmów o superbohaterach. Ponieważ, jeśli nie zauważyliście, żyjemy w okresie renesansu kultury superbohaterów - ponad 70 lat po wejściu na ekrany w 1943 r. oryginalnego Batmana, pierwszego filmu o superbohaterach.

W 2015 r. mamy w kinach takie postaci jak: Iron Man, Hulk, Thor, Magneto, Storm, Mister Fantastic, Zielony Goblin, Ant-Man, Deadpool itd. Te imiona, te filmy i opowieści są wszędzie. W tym samym tygodniu, w którym Pegg przeszedł od bohatera do zera, w świecie kina głośno było o następujących historiach: Channing Tatum ma zagrać w kontynuacji serii X-Men zatytułowanej Gambit, o mutancie, który potrafi manipulować energią; Will Smith doznał urazów w Toronto na planie filmu będącego adaptacją komiksu DC Comics Suicide Squad; reżyserka Selmy Ava DuVernay toczy rozmowy z Marvelem o adaptacji opowieści o Czarnej Panterze; telewizyjni superbohaterowie, tacy jak Flash i Supergirl, pojawią się nawzajem w swoich filmach. A przecież nie dotykamy tu jeszcze planów wytwórni z Hollywood, które obejmują 31 tytułów mających się ukazać, od Ant-Mana, którego premiera zaplanowana jest na 17 lipca, przez Avengers 3, który ma wejść na ekrany 4 maja 2018 r., aż po premierę kolejnej części Zielonej Latarni 19 czerwca 2020 r.

 / Fot. materiały prasoweSama ilość nie gwarantuje jakości. Ale te filmy znamionują renesans gatunku, ponieważ reprezentują formę sztuki, która dochodzi do szczytu w świadomości samej siebie, sile kreatywnej i funkcji kulturowej. Świat poza multipleksami to dziwne i przerażające miejsce, w którym na pierwszy plan wysuwają się ISIS, terroryzm, konflikt na Bliskim Wschodzie, ubóstwo, klęski głodu itd. Wydaje się, że filmy o superbohaterach, dzięki kanałom dystrybucji, są jedyną formą sztuki, która może odpowiedzieć na te niepokoje. Ich historie rozgrywają się w skali świata. Opowiadają o walce między siłami światła i ciemności.

Gdy gwiazdor serii Avengers, Tom Hiddleston, bronił swej decyzji o zagraniu w "głupim filmie o superbohaterach", mówił: "W naszym coraz bardziej świeckim społeczeństwie, z tak wieloma różnymi bogami i odmiennymi wiarami, filmy o superbohaterach stanowią wyjątkowe, szerokie tło, na które możemy projektować nasze nadzieje, marzenia i apokaliptyczne koszmary". Christopher Nolan, reżyser filmów o Batmanie, poszedł dalej: "Superbohaterowie wypełniają lukę w popkulturowej psychice, odgrywając podobną rolę do bogów w mitologii greckiej. Nie ma nic innego, co pełniłoby taką rolę we współczesnych czasach".

Z pewnością najnowszy film o Avengersach Avengers: Czas Ultrona jest wyrazem lęków dotyczące dehumanizujących skutków nowoczesnej technologii , a wcześniejsza produkcja Avengers: Zjednoczeni była przypowieścią o zderzeniu cywilizacji z odniesieniami do nazistowskich Niemiec, choć mówiącą o inwazji obcych na naszą planetę. Filmy o superbohaterach są nieocenione nie tylko ze względu na ich terapeutyczną rolę. Są też motorem napędzającym przemysł filmowy. W krytyce tych filmów Pegg nie wspomniał, że na każdą wielką produkcję o X-Menach czy Fantastycznej czwórce, przynoszącą miliardy dolarów zysku, przypada masa obrazów, które zawdzięczają swoje istnienie, dystrybucję i kampanię oscarową tym popularnym wśród widzów molochom. Na przykład na tegorocznym festiwalu filmowym w Sundance niskobudżetowa adaptacja powieści Colma Toibina Brooklyn została zakupiona za 5,8 miliona funtów do dystrybucji przez Fox Searchlight, filię wytwórni 20th Century Fox, producenta serii X-Men oraz mającego mieć wkrótce premierę obrazu o Deadpool. Na tym samym festiwalu afroamerykański komediodramat Dope został zakupiony przez Sony, czyli studio odpowiedzialne za serię o Spider-Manie, oraz za mający wkrótce premierę obraz Sinister Six.

Krótko mówiąc, nawet jeśli nie lubicie filmów o superbohaterach, to ich wpływy kasowe (1,9 miliarda funtów za filmy X-Men, 2,5 miliarda funtów za filmy o Spider-Manie) pozwalają sfinansować filmy, które cenicie. Szefowie wytwórni filmowych, przekonani, że filmy o superbohaterach, tak jak westerny w latach 50., pozostaną z nami jeszcze długo, stają się też coraz bardziej kreatywni w swoich decyzjach personalnych. Film Strażnicy Galaktyki okazał się żyłą złota (503 miliony funtów zysku), choć reżyserem był wcześniej niesprawdzony James Gunn. Tę formułę stosuje się też w innych przypadkach: nieznany reżyser Drew Goddard (Dom w głębi lasu) realizuje The Sinister Six; a nowicjuszowi Timowi Millerowi (który wcześniej nie reżyserował filmu fabularnego) powierzono reżyserię filmu z Ryanem Reynoldsem Deadpool.

Tzw. poważni aktorzy, jak Hiddleston, James McAvoy i Michael Fassbender, wskakują w obcisłe kostiumy dla dobra widowiska. Wszyscy na tym korzystają: oni wnoszą swoją wiarygodność , ich status rośnie, podobnie jak rosną ich gaże, i nabierają takiego znaczenia, że mogą rozwijać własne, trudne projekty, wynikające z ich pasji. Na przykład Tom Hardy w dramacie Locke stał się znacznie bardziej atrakcyjną propozycją dla wytwórni, po roli megaczarnego charakteru Bane'a w filmie Mroczny Rycerz powstaje.

Czytaj także: Trwają prace nad filmem "Strażnicy Galaktyki 2". Chris Pratt zachwycony scenariuszem


Nie wszystko jest takie piękne. Kobiety nadal grają drugie skrzypce w filmach o superbohaterach. E-mail, który wyciekł po hakerskim włamaniu do skrzynek Sony, w którym szef firmy Marvel, Ike Perlmutter, krytykował pomysł finansowania filmów o superbohaterkach z "kobiecymi motywami" na tej (błędnej) podstawie, że są one komercyjną "katastrofą", dobrze ujmuje panujące w branży uprzedzenia w tej sprawie. Ta obraza dla kobiecej publiczności w epoce takich filmów akcji jak Igrzyska śmierci czy Kraina lodu była tak rażąca, że gwiazda Avengersów, Scarlett Johansson, pojawiła się w programie "Saturday Night Live" w skeczu wyśmiewającym przestarzałe postawy jej szefów z Marvela, pokazującym jej postać, Czarną Wdowę, jako głupiutką gwiazdkę komedii romantycznej. Oznaki pozytywnych zmian obejmują wspomniane wcześniej zabiegi, by DuVernay reżyserowała film o Czarnej Panterze, oraz zapowiedź, że Sony pracuje nad "kontynuacją Spider-Mana z główną rolą kobiecą", która ma mieć premierę w 2018 r. Ponadto Patty Jenkins, reżyserka filmu Monster o Aileen Wuornos, ma reżyserować adaptację kultowego komiksu Wonder Woman. Film ma wejść na ekrany 23 czerwca 2017r. i będzie papierkiem lakmusowym, który pokaże, czy i w jakim stopniu kinowe ekranizacje komiksów zdołały w końcu wykorzystać kobiecą moc. W międzyczasie premiery będą miały takie filmy jak Ant-Man, Fantastyczna czwórka i Deadpool. Wszystko to filmy głupie, uproszczone i irytujące dla tak zwanych poważnych umysłów. Ale jeśli przyjrzeć się im nieco głębiej i zejść pod powierzchnię widowiska, to może się okazać, że stanowią one najważniejszą formę sztuki w dzisiejszych czasach.

Kevin Maher. Tłumaczenie: Witold Turopolski (AIP)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.