Facebook Google+ Twitter

Świat w kolorze "Bahama yellow"

Co jest istotą człowieczeństwa? Jak życiowe niepowodzenia mogą wpłynąć na naszą psychikę? I czy całkowita izolacja od społeczeństwa może upodobnić nas do zwierząt? Na te pytania odpowiada powieść Marty Magaczewskiej "Bahama Yellow".

okładka / Fot. wydanictwo JanKa"Bahama yellow" to opowieść o ludziach, którzy nie radzą sobie z życiem. Jej akcja rozgrywa się w zakładzie psychiatrycznym, w który znajdują schronienie nieprzystosowani społecznie ludzie. Wśród nich jest Koffel - drobny pijaczek mieszkający w ścieku, Skomroch - były pogromca zwierząt, który wolał rozmawiać z nimi niż z ludźmi, Kauk, były oficer wojenny, który widział przyjemność w zabijaniu, Lelech - były chirurg, pozbawiony wykonywania zawodu, który uwielbia przeprowadzać sekcje zwłok, Zajc - katolicki ksiądz, który modli się do Boga pod różnymi postaciami, Lala - sprzątaczka pracująca w Zakładzie, która nie pamięta swojej matki, ale czuje jej zapach, Tabiołka - przełożona Zakładu, która obsesyjnie chce mieć dziecko. Nie potrafią oni żyć w normalnym świecie.

Doskwiera im samotność i chcą czuć się akceptowani przez innych ludzi. Z tego powodu Koffel chodził na piwo i "pogadać" z kolegami, by o nim nie zapomnieli. Z kolei Skomroch przybiera maski, próbując dostosować się do otoczenia. Wdzierał cudze twarze, nakładał na usta cudze uśmiechy, a ciało układał tak, by nie odstawało od innych. Przypominał w tym rycerza, co zbroi się do bitwy, nie po to jednak, by zrobić komuś krzywdę, ale po to, by nie zrobili krzywdy jemu. By go lubili, by uznali za swego. By nie widzieli w nim tego, co widział w sobie on: niepokojącej, ośmieszającej wrażliwości. O nie! Nie chciał przejść przez życie z piętnem odmieńca.

W dodatku bohaterowie ci nie widzą sensu w życiu i nie starają się nawet go odnaleźć. Dlatego autorka powoli ich eliminuje. Pierwszą ofiarą jest Koffel, którego jedynym zajęciem jest picie. Niestety jego tajemnicza śmierć prowadzi do poważnych konsekwencji. Z powodu groźby zamknięcia Zakładu przez policję, pozostali mieszkańcy muszą wytypować mordercę. Osoba ta nie musi być winna, wystarczy, że poniesie karę...

Powieść Marty Magaczewskiej to, jak mówi sama autorka, tragikomiczna farsa o człowieku. Co ciekawe, autorka nie podaje wieku ani pochodzenia żadnego z bohaterów. Ich dziwne imiona także niczego nie ułatwiają. Jednym słowem, powieść może się dziać się w każdym miejscu na Ziemi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.