Facebook Google+ Twitter

Świat, w którym lepiej się nie budzić. Recenzja powieści "Odwiedź mnie we śnie"

"Odwiedź mnie we śnie" to powieść, w której dominuje tonacja szara. Jeśli szukasz czegoś wesołego, prowadzącego do optymistycznych wniosków, to nie jest książka dla ciebie.

 / Fot. okładka książki"Odwiedź mnie we śnie" Leny Wilczyńskiej to cienka książeczka, której treść odkrywa przed czytelnikiem świat szary i przygnębiający. Jeśli szukasz literatury współgrającej z letnią, słoneczną aurą, to nie jest to pozycja dla ciebie.

Głównym bohaterem i narratorem tej mini powieści jest Łukasz Maślonka - kilkunastoletni mieszkaniec polskiej prowincji. Rzeczywistość wsi, którą najlepiej określiłoby popularne wyrażenie "zabita dechami" to całe uniwersum chłopca. Wychowywany w patologicznej rodzinie (ojciec pije, pieniędzy brakuje dosłownie na wszystko, a piątka rodzeństwa nie może liczyć nawet na przejawy czułości ze strony rodziny - są raczej tzw. "gębami do wykarmienia"), nastolatek marzy o spokojnym, bezproblemowym życiu.

Łukaszowi podobają się piękne dziewczyny z zamożnych rodzin. Ich światowość mu imponuje. Jego postrzeganie relacji damsko - męskich odbywa się jak gdyby za pośrednictwem wzorców dostępnych na ulicy. Chłopiec myśli o seksie w kategoriach sportu, zawodów. Dziewczynę trzeba "zaliczyć", a nawet jeśli do tego nie dojdzie, to warto stworzyć pozory na użytek kolegów. W tym świecie tabu zdaje się zresztą nie istnieć - dziewczynie pracującej w szkolnym sklepiku można swobodnie wytknąć jej seksualne kontakty.

Świat Łukasza to miejsce, w którym wszystko skazane jest z góry na porażkę. Wyjazd nad morze to wycieczka zorganizowana przez Caritas dla dzieci z rodzin biednych i patologicznych. Ojciec, który ma rozpocząć odwyk, wraca do domu już następnego dnia po całonocnej balandze u kumpla. Nauczycielka ukrywa pod ciemnymi okularami ślady po uderzeniach męża. Wujostwo bohatera, jedyni ludzie, którym się udało, to emigranci mieszkający w zielonej Irlandii.

Pomijając dramatyczne zakończenie, "Odwiedź mnie we śnie" z pewnością nie jest zapisem ludzkiej tragedii. To raczej obraz malowany odcieniami szarości, bez szans na jakikolwiek barwny akcent. Obraz beznadziejności, od której nie ma ucieczki.

Książka napisana jest prostym, trafiającym do każdego językiem. Można powiedzieć, że monotonna (mimo że włożona w usta jednego z bohaterów) narracja odzwierciedla poniekąd bezbarwność świata przedstawionego. Do tej samej kategorii należą wrażenia, które pozostawia po sobie lektura "Odwiedź mnie we śnie". Wydaje się, że jeśli pominiemy tę pozycję, naszej kulturze czytelniczej nic się nie stanie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Mocna i rzeczowa recenzja. Nasuwa się refleksja czy są to zapiski z życia autorki? I skąd pomysł na tak przedstawioną "szarość" bohatera? 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

zgrabnie napisane :) |5

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.