Facebook Google+ Twitter

Świat w pigułce

Dużo podróżuję, istnieją jednak kraje, do których nigdy nie trafię. Tym bardziej się cieszę, że na kursach językowych we Francji mogłam spotkać ich mieszkańców.

Fot. ilustracyjna / Fot. http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Pary%C5%BC_wie%C5%BCa_4_mod.jpg&filetimestamp=20080904094235Pierwszy raz wyjechałam na stypendium do Francji w 1994 roku do Annecy, przepięknego miasta w Alpach nad jeziorem o tej samej nazwie. Cztery lata później znalazłam się w Montpellier, potem w Sèvres, Caen i wreszcie w Vichy w 2007 roku. Program kursów, tudzież regiony, w których znajdują się uniwersytety, zasługują na osobne teksty. To, co mnie jednak najbardziej zachwyciło, to spotkania z ludźmi: nauczycielami francuskiego z całego świata, studentami, lektorami i osobami dbającymi o sprawny przebieg kursu.

Budzi mnie głośne pukanie do drzwi. - Sąsiadko, czy możesz mi pożyczyć trochę mydła? Młody człowiek ma czarną twarz, usta prawie naokoło głowy i garnitur pięknych białych zębów. Zachowuje się bardzo naturalnie. Widać, że pożyczanie różnych drobiazgów, których nie zabrało się z domu, to norma w jego kraju. We Francji wszystko jest drogie, więc pewnie go nie stać na kupienie takich luksusowych bzdur, jakimi jest mydło, a myć się trzeba, bo w lipcu w Montpellier jest 39 stopni w cieniu, w nocy niewiele chłodniej. Patrzę na zegarek, jest piąta rano. Podaję mu mój żel pod prysznic. Nie wiem, czy właśnie wstał, czy dopiero idzie spać, czy ma zwyczaj o tej porze dokonywać codziennych ablucji. Na pewno ma inny stosunek do czasu niż ja.

Historia powtarza się każdego ranka. Pewnego razu zostawię mydło w łazience i ktoś mi je zabierze. Idę szybko kupić następne, bo mój afrykański sąsiad i ja bardzo go potrzebujemy. Co bym mu powiedziała następnego ranka? A jeszcze poszedłby do innej sąsiadki i co wtedy? Mogłabym właściwie kupić mu to mydło, ale przestałby mnie codziennie odwiedzać skoro świt. A może taki prezent sprawiłby mu przykrość? Wyobrażam sobie, że mieszkam w afrykańskiej wiosce na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Od czasu do czasu ktoś wpada na pogawędkę lub prosi o drobną sąsiedzką przysługę. Dobrze, że nie pożycza szczoteczki do zębów. Elena, koleżanka z Rumunii mówi: - Ależ ten twój sąsiad z przeciwka jest brzydki. Ale najbystrzejszy w całej grupie. Jest nauczycielem matematyki. Ostatniego wieczoru przychodzi do mnie bynajmniej nie po to, aby podziękować za mydło, czy pożegnać się. – Sąsiadko, obudź mnie o trzeciej, bo jak nie, to spóźnię się na samolot. I pożycz mi mydło.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Ciekawe spostrzeżenia +5

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wspaniała opowieść. 5+

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 29.07.2010 19:16

Cudownie ciepły i bardzo ciekawy artykuł, 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 29.07.2010 19:03

Ujmujący artykuł, ciekawe spostrzeżenia 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czytanie Twojego tekstu jest przyjemnością-masz lekkie pióro,znakomity zmysł obserwacyjny i....szczęście,że możesz być wśród młodych,zdolnych,ciekawych ludzi.Świetna relacja.5

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawy artykuł warty przeczytania i refleksji. Gratuluję *5

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świat i ludzie nigdy to końca nie będą poznane. Niezwykle ciekawy artykuł. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.