Facebook Google+ Twitter

Świat widziany przez Google

Wczoraj Google obchodziły dziewiąte urodziny. Co wiemy o tym fenomenie ery dotcomów, który zamiast wyginąć jak pozostałe dinozaury Internetu, staje się najbardziej rozpoznawaną marką w Sieci?

Logo google / Fot. screen/google.plDomenę google.com zarejestrowano 15. września 1997 roku. Larry Page i Sergey Brin, doktoranci Uniwersytetu Stanforda, zakończyli 27. września 1998 roku przeprowadzkę z pokojów uniwersyteckich do prywatnego garażu, gdzie mieściła sie nowa „siedziba” Google i tę datę uznają za rozpoczęcie działalności.

Założyciele firmy mieli wówczas po 24 lata. Opracowali algorytm BackRub (późniejszy PageRank będący do dziś elementem algorytmów), który wykorzystali w swoim prototypie wyszukiwarki internetowej. W 2004 roku spółka weszła na amerykańska giełdę i zaczęła rozwijać inne technologie, nie tylko wyszukiwarkę. Obecnie Google to około 14 tysięcy pełnoetatowych pracowników, samą firmę szacuje sie na 23 miliardy dolarów.

Interesujący jest wizerunek Google. Od początku w firmie dewizą były dwa hasła: "don't be evil" (dosłownie: nie bądź wredny, zły) będące biznesowym określeniem firmy rzetelnej w interesach i mniej znane "Work should be challenging and the challenge should be fun" (praca powinna być wyzwaniem, a wyzwanie powinno dawać satysfakcję). Zgodnie z tym hasłem praca w Google wygląda inaczej niż w normalnych firmach. Dla przykładu: dwadzieścia procent czasu (jeden dzień w tygodniu) każdy inżynier w Google może spędzić nad własnym, dowolnie wybranym projektem. Szacuje sie, że powstała tak ponad połowa najlepszych produktów (np. Gmail, Google News, Orkut czy AdSense).

Nie bądź diabłem

O ile nikt nie kwestionuje tego, że tysiące ludzi pracuje dla Google nie tylko efektywnie, ale z przyjemnością, o tyle rzetelność biznesowa giganta zaczyna być nieco podważana. Google podporządkowało się ograniczeniom narzucanym przez rząd chiński w zamian za możliwość dostępu do tego rynku. Ograniczeniem tym jest cenzura w postaci blokowania dostępu do niepożądanych stron dla obywateli Chin (np. związanych z protestami na placu Tiananmen w 1989 roku, stron wspierających ruchy niepodległościowe w Tybecie czy Tajwanie itp.). Działania te są interpretowane jako rażąco sprzeczne z zasadą "don't be evil".

Pojawiają się i inne rysy na krystalicznym wizerunku firmy. Jak doniósł w marcu ubiegłego roku New York Times, podobnie jak wcześniej Microsoft i Yahoo!, Google zaangażował firmy konsultingowe i lobbingowe bliskie Republikanom, sprawującym władzę. Jak na firmę dumną ze swojego nonkonformizmu, Google radzi sobie zupełnie nieźle z lobbingiem w kulisach władzy. Niepotwierdzona plotka mówi również o pomyśle na stworzenie specjalnej struktury do pozyskiwania środków do finansowania kampanii wyborczych.

Nie robimy nic złego...

Inną sprawą, budzącą lekki niesmak, był problem wieloznacznej polityki prywatności. Pojawiły się głosy wskazujące na zagrożenia, dotyczące jednej z fundamentalnych ludzkich wartości: wolności. Wolność jednostki staje sie zagrożona, kiedy jednostce odebrane jest prawo do prywatności i anonimowości. Gmail jest to darmowa usługa pocztowa (moim, subiektywnym zdaniem, najlepsza oferowana obecnie na świecie "darmowa" skrzynka pocztowa). Ponieważ nie ma nic za darmo, za skrzynkę płacimy utratą pełnej prywatności swojej poczty - reklamy kontekstowe wyświetlane przez skrzynkę dobierane są na podstawie zawartości listów. Oczywiście Google twierdzą, że "czyta" je jedynie program analizujący treść. Jeśli uwierzyć Google, jest to niewielka cena za bardzo dobre konto pocztowe.

Innym częstym zarzutem pod adresem Google była wieloznaczna polityka prywatności, która nie podawała żadnych ograniczeń dotyczących tego, jak długo firma przechowywać będzie zapytania użytkowników i stosowanie ciasteczek do powiązania ze sobą kolejnych wizyt danej osoby. Firma odpowiadała na zarzuty zawsze w ten sam sposób: "Owszem, zbieramy dane o użytkownikach ale tylko po to, żeby poprawić jakość naszych usług. Nie robimy nic złego".

Prima Aprilis!

Interesującym elementem strategii marketingowej Google są... niezłe żarty primaaprilisowe. Jednym z bardziej interesujących nich był Pigeonrank - ten, zachowujący pozory prawdopodobieństwa opis nowego algorytmu był swego czasu wzięty za dobrą monetę przez niektóre środowiska pozycjonerskie, na innych napój GoogleGulp przeznaczony dla zwiększenia efektywności surfowania po Internecie poprzez "zwiększenie inteligencji i zmniejszenie pragnienia" surfującego, zrobił wrażenie realnego... Moim ulubionym żartem jest darmowy bezprzewodowy system dostępu do Internetu Google TiSP (Toilet Internet Service Provider - Toaletowy Dostawca Usług Internetowych) System - radiowe punkty dostępowe w toaletach, okablowane przez system rur kanalizacyjnych!

Logo mniej poważnie

Pewną ciekawostką jest logo Google, które niezależnie od naturalnej ewolucji, często jest zmieniane okazjonalnie. Przy czym równie dobrą okazją może być Halloween, Dzień Nauczyciela, urodziny Leonarda da Vinci, Indyjski Festiwal Koloru czy Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej. Archiwalną galerię z ubiegłych lat można obejrzeć pod adresem:

Ściśle tajne

Niech nas nie zmylą figlarne uśmiechy ze strony giganta. Przyszłe strategiczne rozwiązania powstają w takich miejscach jak "najbardziej intrygujące centrum bazodanowe na świecie" nazywane tajemniczo "Project 02" położone w Stanach Zjednoczonych w The Dalles, w stanie Oregon, na brzegach rzeki Columbia, 80 mil na wschód od Portland. Posiada ono własną zaporę wodną zapewniającą energię, dwa czteropiętrowe kominy chłodzące oraz połączenie z Internetem światłowodową autostradą poprowadzoną przez okoliczne lasy.
Jedynymi ludźmi mediów, którzy widzieli centrum i je opisali są dwaj reporterzy z miejscowej gazety. Google traktuje informacje na temat "Project 02" tak, jakby należał on do Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA).

Dobra, lepsza czy najlepsza?

Sztandarowym produktem Google jest bezdyskusyjnie najpopularniejsza obecnie, wyszukiwarka. Google chcą zindeksować wszystko, planując podobnie (choć w przeciwnym kierunku) jak Kononowicz. W tym celu po pierwsze rozsiewa po świecie gigantyczne serwerownie, aby mogły zebrać, przetworzyć, przechować i udostępnić dane, po drugie nieustannie zmienia algorytm prezentacji tych danych. Google nabierają wody w usta, jeśli chodzi o liczbę posiadanych serwerów. Ocenia się, że w 25 lokalizacjach na całym świecie znajduje się ich około pół miliona.

Co do algorytmów - w maksymalnym uproszczeniu - zmienia sie sposób oceny - która strona jest "lepsza" i zasługuje na wyższe miejsce, a która "gorsza". Co do obiektywizmu Google, chciałbym rozwiać iluzje... Od kilku lat zmiany w algorytmach nie mają bynajmniej na celu lepszej i bardziej rzetelnej prezentacji treści. Polegają na optymalizacji i uproszczeniu algorytmu, tak, by Wielki Brat mógł sobie poradzić ze sklasyfikowaniem jak największej części zawartości Internetu. Algorytmy i praca nad nimi są ściśle tajne. Częstokroć Google "kupując" znanego naukowca ze sławnym i jawnym dorobkiem, nawiązuje jednocześnie współpracę z kilkoma innymi, nie mając zamiaru wykorzystywać ich dokonań, traktuje ich jedynie jako "zasłonę dymną".

W rzeczywistości pierwsze miejsca w wyszukiwarce zajmują nie tylko najlepsze merytorycznie strony, ale również, a może nawet przede wszystkim, strony najlepiej przygotowane technicznie i zoptymalizowane dla aktualnych potrzeb Google (co nie znaczy, ze czasem kryterium merytoryczne i techniczne idą w parze). W wynikach wyszukiwania, po lewej stronie widzimy wyniki, które znalazły się tam dzięki pozycjonerom (lub w sposób naturalny), a po prawej płatne, sponsorowane linki...
Niekwestionowanym atutem giganta jest ilość zaindeksowanych stron.

Nie tylko Google

Niemniej jednak Google nie udostępnia dobrych narzędzi do ich filtrowania - infobrookerzy korzystają z tzw. metawyszukiwarek. Są to programy korzystające z wielu wyszukiwarek i wartościujące wyniki. Można sie przekonać, jak one działają, ściągając i instalując sobie darmową i legalną wersję programu Copernik Agent Basic. Google są firmą o wielu twarzach. Obiektywnie jednak można stwierdzić, że jakością i dopracowaniem jej produkty zostawiają konkurencję daleko w tyle.

Sukces użytkowników

Czy sukces Google jest skutkiem mądrego i konsekwentnego zarządzania, trafiania w rynkowe trendy, czy też doskonałej atmosfery pracy i dobrze opłacanych pracowników? Trudno tak naprawdę określić wszystkie elementy składające się na sukces. Zresztą... Najważniejsze, że internauci mają tani bądź darmowy dostęp do całego pakietu dobrych i niezawodnych usług. Nie można powiedzieć o produktach innej, równie słynnej firmy, która niemal zmonopolizowała rynek systemów operacyjnych domowych komputerów. Może więc uczmy się strategii rynkowych od Google?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

+, dobry artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

:-)+

Komentarz został ukrytyrozwiń

OK, Klaro. Postaram się coś o tym napisać, w miarę przystępnie, ale niestety najwcześniej w przyszłym tygodniu. Dwa kolejne materiały jeszcze się piszą w międzyczasie. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szern, wiem o linkach sponsorowanych, które z reguły ukazują się z prawej strony, co do płacenia za wyższe pozycje, to nic mi o tym nie wiadomo.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.10.2007 00:58

fajny artykul, chcialabym zwrocic tylko uwage na jeden drobiazg:


evil [WYMOWA: From the Merriam-Webster Online Dictionary at www.Merriam-Webster.com]

[`i:vl] zło; zły, fatalny, szkodliwy, wredny, cholerny


devil [WYMOWA: From the Merriam-Webster Online Dictionary at www.Merriam-Webster.com]

[`devl] diabeł, czart, bies, (US) ostro przyprawiona potrawa (za ling.pl)


pozdr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lubie google a ten artykuł jest idealny nic dodać nic ująć
+

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Obecnie Google to około 14 tysięcy pełnoetatowych pracowników, samą firmę szacuje sie na 23 biliony dolarów."

Chyba 23 miliardy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie, Klaro. Z przykrością muszę rozwiać Twoje złudzenia co do bardziej ambitnych powodów pozycjonowania. Pozycjonowanie w Googlach ma wymiar czysto komercyjny - firmy na pierwszych pozycjach zbierają przytłaczającącą większość klientów. Dlatego właśnie są skłonne zapłacić mi za to całkiem konkretne sumy.

To nie ma nic wspólnego z prestiżem - wysoka pozycja w danej konkurencyjnej branży przekłada się na realne zyski.

Komentarz został ukrytyrozwiń

cóż, ludzie są szczególnie wrażliwi na pozycję społeczną, własną, sąsiada, to nic dziwnego, że "pozycjonowanie" treści w google budzi emocje i jest przedmiotem spekulacji;]

dla mnie google to fenomen.

Komentarz został ukrytyrozwiń

plus+
dobry tekst;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.