Facebook Google+ Twitter

Świątynia mińskiego rocka znów zabrzmiała

Ciężkie rify klasycznego rocka, punka i alternatywne dźwięki wypełniły sale "Dujera". W piątek 26 kwietnia mogliśmy posłuchać: "Psa Mazowieckiego", "Pankora" i "DiAnti".

 / Fot. PankorW piątek, 26 kwietnia, odbył się koncert w Dujerze, w mińskim pubie, w którym prawdziwe rockowe zespoły mogły zaprezentować swoje umiejętności i zyskać nowych fanów. Wierni słuchacze nie pozwolili, aby ich zespoły śpiewały do pustych ścian i licznie przybyli na miejsce.

Jako pierwsi wystąpili DiAnti - grupa reaktywowana po wielu latach. DiAnti jest typowym rockowym zespołem grającym rock&roll. Składa się z czterech osób. Zespół w prawdziwie profesjonalny sposób zagrzał publikę i przygotował ją na kolejne brzmienia. Ciekawa barwa głosu wokalisty przyciągnęła nie tylko tych, którzy na koncert się wybierali, ale także tych, który przechodzili ulicą i słysząc muzykę, postanowili zostać dłużej.

 / Fot. PankorNastępnie wystąpił Pankor, zespół, który sam mówi o sobie, że "Pankor to nie muzyka, Pankor to opowieści". Historie utkane z autentycznych przeżyć i wnikliwych obserwacji. Ekipa w składzie trzech mężczyzn gra mocniejszą punkową muzykę. Wokalista przyciągał zgromadzonych niczym magnes, wierni fani śpiewali razem z Pankorem, a najodważniejsi nawet zaśpiewali do mikrofonu. Gdy grał na gitarze, fani porwali go do góry i podawali sobie z rąk do rąk. Było widać, że ma świetny kontakt z publicznością. Miedzy piosenkami opowiadał ciekawe historie, dotyczące przeżyć jego i jego znajomych, które jeszcze bardziej wzmacniały więź zespołu ze stojącymi pod sceną ludźmi. Mówił, że jego piosenki napisało życie, np. "e-666" opowiada o korporacjach, jest buntem przeciwko wielkim firmom, z kolei "ciasny mózg" opowiada o pieniądzach, o tym jak bardzo jesteśmy od nich zależni. W swojej twórczości Pankor porusza różne aktualne problemy i szuka na nie odpowiedzi.

 / Fot. Magda MaciejecNa koniec zagrał zespół "Pies Mazowiecki". Wszyscy, którzy na ten koncert czekali, przywitali go niezwykle ciepło. Reakcja publiczności z pewnością dodała wykonawcom skrzydeł i wstrzyknęła im dodatkową energię. Artyści grają alternatywnego rocka i łączą go z elementami post grunge. Brzmienia grupy są wzorowane na najlepszych wzorcach z Seattle. Zespół (składający się z trzech osób) zagrał naprawę dobrze i mocno. Choć "Pies Mazowiecki" zagrał jako ostatni, nadal pod sceną było mnóstwo osób.

Koncert był pełen pozytywnych emocji, świetne wystąpienia każdego z zespołów napawały publikę energią. Jak to zwykle na rockowych koncertach bywa i na tym młodzież nie mogła się opanować i stać w bezruchu. Ciekawe, kiedy kolejne popisy?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.