Facebook Google+ Twitter

Świdnica ma budżet na 2012 rok

Świdnica położona u podnóża Sudetów, nad rzeką Bystrzycą, jest szóstym miastem co do wielkości na Dolnym Śląsku. Przed ponad rokiem miała blisko 60 tysięcy mieszkańców. Ambicją władz i obywateli jest stały rozwój infrastruktury oraz dbałość o zieleń, która od wielu lat jest symbolem miasta.

 / Fot. Michał Nadolski; stv/CC 3.0Trzy dni przed końcem 2011 roku, radni miasta Świdnicy uchwalili budżet na 2012 rok, przygotowany w projekcie prezydenta. Postanowiono, że miasto będzie miało 158 mln zł dochodów i 160 mln zł wydatków. Te dwie kwoty niemal równoważą się, i to brzmi optymistycznie, ale może być inaczej, kiedy np. spadnie PKB. Taki efekt końcowy zapewne przewidzieli radni Sojuszu Lewicy Demokratycznej a także Prawa i Sprawiedliwości, którzy głosowali przeciw budżetowi. Takie to prawo opozycji.

Deficyt budżetowy przekraczający dwa miliony złotych ma być pokryty zgodnie z planem z zaciągniętych kredytów. Będzie on dziesięć razy niższy od deficytów z poprzednich lat. Zadłużenie miasta ma wynieść 50,28 procent, przy najwyższym dopuszczalnym wskaźniku 60 procent PKB.

Największy udział w dochodach własnych miasta mają pozycje podatku dochodowego od osób fizycznych, które według planów powinny wynieść 41,1 proc., oraz dochody z podatku od nieruchomości, które przewidują wpływy na poziomie 23,7 proc. W wykazie wpływów, dochody z majątku gminy, powinny wynieść ponad 13 proc. Bardzo ważną kwestią w dochodach od osób fizycznych jest to, ilu świdniczan pracuje, jak zarabiają i jakie płacą podatki. Zdaniem prezydenta, sporo się w tej kwestii w ciągu roku może zmienić, bowiem budżet był tworzony według prognoza Ministerstwa Finansów z okresu "lepszego dla gospodarki". Wiadomo, że gdyby spadło PKB, to najważniejsze wskaźniki budżetowe po stronie dochodów także spadną.

Na długiej liście wydatków budżetowych, największą i najważniejszą pozycję, zajmuje oświata. Pójdzie na nią, według dzisiejszych planów, ponad 51 mln zł. Zdaniem prezydenta miasta – podatnicy bardzo dużo dokładają do kwoty centralnej (ministerialnej) subwencji oświatowej. I przyznaje, że to są wydatki, bez uwzględnienia szkół publicznych. Bo centralna subwencja nie pokrywa kosztów związanych z utrzymaniem nauczycieli, w tym podwyżek wynagrodzeń. Drugą pozycją po oświacie co do wielkości wydatków, stanowią: transport i łączność oraz pomoc społeczna; każda z tych dziedzin ma kosztować rocznie ponad 23 mln zł.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.