Facebook Google+ Twitter

Święta Bożego Narodzenia w PRL-u

W okresie PRL-u trzy „luksusowe” towary nieodłącznie związane były z bożonarodzeniowym świętem. To karp, pomarańcze i choinka. Dlaczego „luksusowe”? Bo trudne do zdobycia.

Rysunek / Fot. Andreas A. MaleckiŚwięta Bożego Narodzenia przed nami, dlatego postanowiłam wrócić do czasów minionych i powspominać…

W okresie PRL-u trzy „luksusowe” towary nieodłącznie związane były z bożonarodzeniowym świętem. Karp, pomarańcze i choinka. Dlaczego „luksusowe”? Bo trudne do zdobycia.

Karp

Zdobycie karpia to była prawdziwa droga przez mękę. Trzeba było „wystać” go w długich kolejkach. Na kupienie ryby tuż przed świętami nie było szans. Dlatego karpia zdobywało się kilka dni przed Wigilią a następnie w puszczało do wanny, w której pływał do dnia „egzekucji”.

Wiele państwowych zakładów pracy zamawiało karpie już w listopadzie i sprzedawało w ramach akcji socjalnej. Jeżeli ryb było mało, organizowano sprzedaż loteryjną. Wylosować rybkę to było prawdziwe coś. A jeżeli karpia nie udało się jednak zdobyć, można było zastąpić go… dorszem.

W książce pt.”Ikony PRL” można przeczytać, że: „W latach 50. w sklepach rybnych ( tzw. Centralach Rybnych) za średnią pensję można było sobie pozwolić na zakup sześćdziesięciu karpi, w latach 60. siedemdziesięciu, a w latach 80. nawet stu. To czysto teoretyczne wyliczanie, ponieważ karpi oczywiście brakowało.”

Pomarańcze

Pomarańcze przypływały do nas statkami, tuż przed świętami, od zaprzyjaźnionych kubańskich braci, którzy w zamian dostawali od nas maszyny i farmaceutyki. W telewizji informacja o transporcie cytrusów to był prawdziwy news- używając współczesnej terminologii.

Bywało, że do rozładunku owoców wzywano nawet wojsko, żeby tylko zapobiec ich zepsuciu w okrętowych ładowniach. A ponieważ popyt był większy od podaży, dlatego trzeba było znowu swoje wystać w kolejkach.

Drzewko bożonarodzeniowe.

Choinka najlepsza była ta „prawdziwa", czyli kradziona z lasu. Chłopi przywozili drzewka do miasta pod osłoną nocy. Szły jak świeże bułeczki i były dużo tańsze od tych wystawianych na bazarach.
Oficjalną sprzedażą drzewek zajmowały się jednostki Centralnego Związku Spółdzielczego Samopomoc Chłopska oraz na ich zlecenie bezpośrednio nadleśnictwa.

Walka o drzewko polegała na zdobyciu „egzemplarza” unikatowego, pięknego. W sprzedaży dostępne były tylko świerki, gdyż jodły ze względu na ochronę drzewostanu nie podlegały wyrębowi z przeznaczeniem na bożonarodzeniowe drzewka.

Z ozdobami choinkowymi radzono sobie także na różne sposoby. Wielu Polaków tradycyjne przed świętami własnoręczne robiło różne przystrojenia choinki. Na gałązkach wieszano, pierniczki, cukierki, orzechy. Gwiazdę Betlejemską wycinano z kartonu, smarowano klejem i obsypywano brokatem. Bardziej zamożni obywatele kupowali szklane bombki- nasz eksportowy hit.

Nocna sprzedaż

Wiele towarów kupowało się nie tylko w dzień, ale i nocą. Jak to możliwe? Zaprzyjaźniony kierownik sklepu puszczał w obieg informację, która docierała do wtajemniczonych, że spodziewa się dostawy jakiegoś ciekawego towaru. Sprzedaż odbywała się po cichu, na zapleczu sklepu. Taka „dystrybucja towaru” miała społeczne przyzwolenie. Każdy obywatel ludowej ojczyzny marzył o tym, żeby zostać znajomym kierownika sklepu. W stanie wojennym „tradycji” nie można było podtrzymać ze względu na godzinę milicyjną.

Paradoks PRL- u

Zastanawiające jest jedno. Władze państwowe rzucając na rynek przed Wigilią nieco lepszy towar, uznawały niejako bożonarodzeniowe święto, które miało przecież charakter religijny. To bardzo ciekawa postawa, biorąc pod uwagę, że ateistyczny rząd walczył na wszystkich frontach, wszelkimi możliwymi sposobami z tradycją chrześcijańską. Ot, taki paradoks.

W czasach PRL-u większość towarów zdobywało się z trudem. Opisując w artykule trzy, dokonałam subiektywnego wyboru.

Rysunek autorstwa Andreasa A. Maleckiego wykonany został specjalnie na potrzeby tego tekstu.



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (22):

Sortuj komentarze:

Dziękuję za sympatyczne wspomnienia. Jak było, tak było - urok świąt był i jest i będzie zawsze, dopóki ludzie pielęgnują te piękne tradycje. Wszystko chyba zależy od nas jak chcemy świętować te święta. Spóźnionych Radosnych Świąt - życzę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A to mi niespodzianka, Pani Małgosiu, gdyż nawet nie podejrzewałam siebie o takie sympatyczne przymioty.
Pięknie dziękuję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Grażyno, Pani wpisy często są ciekawsze od tekstu, którego dotyczą. Cechuje je celność spostrzeżeń, błyskotliwość, często poczucie humoru, pewien rodzaj lekkości… i mogłabym tak długo wymieniać.
Pozdrawiam świątecznie:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Adrianno, istota sentymentu tkwi właśnie w tym, że byliśmy dziećmi.
Dzięki temu, że dorośli chronili nas przed problemami szarej rzeczywistości, mogliśmy cieszyć się byle czym.

Pisząc to, uświadomiłam sobie, że z egzotycznych owoców znałam jedynie cytrynę, rodzynki i tę bożonarodzeniową pomarańcz. Banana wyłącznie z rysunków i kojarzył się z maślanym rogalem, lecz podejrzewałam, że przecież nie może tak smakować.
[A tak przy okazji, to dzisiejsze maślane rogale chyba nie mają już nic wspólnego z masłem, heh.]
Uciekam, bo o 16. czas zasiąść do stołu.
Jeszcze raz wszystkiego dobrego dla wszystkich!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Ireno, bardzo współczuję nieprzyjaznego dzieciństwa.
To tak, jakby ktoś ukradł kawałek życia...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moc serdeczności! Wspomnienia powyższe pobudzają zamknięte w przeszłości obrazy. Trzeba przyznać, że zawsze - niezależnie od rekwizytów danej epoki - święta z okresu dzieciństwa są najpiękniejsze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Ewo, Panie Wiesławie, dziękuję za komentarze, życzę Państwu a także Redakcji i wszystkim Użytkownikom W24 spokojnych, zdrowych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

PRL piosenki :

Song o ciszy

https://www.youtube.com/watch?v=fbMrhiujkzs Żeby Polska https://www.youtube.com/watch?v=HO46vMAUALc

Czytaj wiecej: link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę, że zawsze będziemy wracać z sentymentem do dawnych czasów- z biegiem lat jeszcze bardziej - bo bylismy wtedy o ileś tam lat młodsi - i inaczej patrzyliśmy na życie niż teraz.

Zyło się trudniej materialnie (choć byli też tacy, którzy nie musieli narzekać) ale ludzie byli mniej egoistyczni. Zdobyć coś to było prawdziwe szczęście. Pamiętam jak godzinami stało się po buty, encyklopedię...o innych rzeczach nie wspomnę. A kierownicy czy pracownicy sklepów czuli się jak bogowie...
Karpie też było trudno dostać. Kiedyś znajomy załatwił karpie, a własciwie kilka osób. Rybki były bardzo świeże... bo żywe, a po wyjęciu z torby i włożeniu do wody nie zamierzały konczyć zywota i być przysmakiem wigilijnym. W wannie dostały wigoru. A że nie miał kto im łepków uciąć , to przeżyły święta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Piotrze, w imieniu własnym i osób komentujących dziękuję za tak wnikliwe czytanie naszych przemyśleń:):):)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.