Facebook Google+ Twitter

Święta wojna czyli dżihad po polsku

Polityczne spory są nieodłącznym elementem każdego demokratycznego i praworządnego państwa.


Partyjne dysputy, które nierzadko przybierają formę bardzo ostrego konfliktu politycznego, mogą pozytywnie wpłynąć na przyszłość kraju, który jest ich areną. Kiedy ścierają się dwie wizje, dwa odmienne poglądy na przyszłość państwa i strategie jego rozwoju, kiedy pojawiają się różne stanowiska będące konstruktywnymi projektami rozwoju to wówczas obywatele mogą w sposób świadomy wybierać model społeczny, gospodarczy lub ustrojowy, który najbardziej im pasuje. Niestety, o ile w dojrzałych demokracjach nawet ostry polityczny konflikt może okazać się efektywny to w Polsce polityczne potyczki, spory, konflikty i starcia na polityczną śmierć i życie mają wyłącznie destrukcyjny charakter. Warto napisać kilka słów o politycznych stosunkach panujących w Polsce, gdyż - w mojej opinii -
mają one charakter partykularny.


Wydaje mi się, że współczesna politologia jeszcze nie wypracowała odpowiedniego sformułowania, które mogłoby w dostatecznie precyzyjny sposób opisać i określić międzypartyjne relacje, które występują w Polsce. Jednak z całą pewnością nie sposób nazwać zwyczajnym sporem politycznym walk, które na naszych oczach – oraz naszym kosztem i za nasze pieniądze - odbywają się w Polsce. Jako politolog z zawodu, próbując możliwie najdokładniej zdefiniować polską sytuację społeczno-polityczną, zaryzykuję stwierdzenie, iż w naszym kraju odbywa się polityczna „święta wojna” czy też - „polityczny dżihad po polsku”.


W przypadku państw, w których mamy do czynienia z dojrzałymi systemami demokratycznymi, polityczny spór, polityczna dysputa czy nawet polityczny konflikt odbywa się w ramach ściśle określonych norm i reguł, których się nie przekracza; których przekroczyć nie wolno. Natomiast w Polsce wszystkie reguły, normy i podstawowe standardy dawno już zostały przekroczone przez protagonistów, którzy biorą udział w polskim „dżihadzie politycznym”. W mojej opinii nie można mówić o jakichkolwiek standardach panujących w polskiej debacie politycznej, bo jakiekolwiek standardy już dawno zostały przekroczone, pogwałcone i wdeptane w ziemie przez kolejne polityczne wystąpienia czy też - jak to powiedział Janusz Palikot – „artystyczne czyny”.


Wydarzenia z ostatnich siedmiu lat spowodowały, iż musieliśmy się przyzwyczaić do dwubiegunowego podziału polskiej sceny politycznej. Z jednej strony partia Prawo i Sprawiedliwość i jej sojusznicy czyli środowisko skupione wokół Radia Maryja, „Naszego Dziennika” i Telewizji Trwam, następnie stronnicy zorganizowani przy „Niezależnej Gazecie Polskiej” i jej Klubach oraz „lud smoleński”, zrzeszony w Ruchu Społecznym im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Po drugiej stronie znajdują się szeroko rozumiani zwolennicy Platformy Obywatelskiej - wspierani przez różnorakie środowiska - dla których obóz popierający Jarosława Kaczyńskiego jest nieprzyjemną alternatywą, opcją nie do przyjęcia.
PO i PiS prowadzą ze sobą święta wojnę na polityczną śmierć i życie. Platforma Obywatelska przedstawia się jako anty-PiS i prowadzi polityczny dżihad przeciwko wszystkiemu i wszystkim, którzy reprezentują „pisowski” sposób myślenia o Polsce. Z drugiej strony PiS czyli „Ruch poparcia Jarosława Kaczyńskiego”, prowadzi otwarty i
zdeklarowany dżihad przeciwko PO oraz wszystkiemu, co po prostu kojarzy się z premierem Tuskiem, prezydentem Komorowskim czy po prostu rządami i decyzjami koalicji PO-PSL.

Ponad rok temu do tych dwóch politycznych dżihadystów w Polsce dołączył trzeci. Chodzi tutaj oczywiście o Janusza Palikota i jego Ruch, który prowadzi święta wojnę, dżihad, przeciwko kościołowi katolickiemu i wszystkiemu, co kojarzy się z religią katolicką i religijnością w Polsce.

Od siedmiu lat trwa więc w Polsce polityczny dżihad. Polityczna święta wojna. Polityczny dżihad po polsku zaostrza się z każdym dniem; włącza w swój - bezwzględny i pozbawiony wszelkich reguł i norm - konflikt kolejne środowiska, kolejne grupy społeczne, kolejne państwowe instytucje, kolejnych obywateli... Jednak o ile polski dżihad już zdążył zawłaszczyć niemalże całą polską przestrzeń publiczną, to jedna rzecz pozostaje dla mnie niejasna. Często zadaję sobie pytanie: o co tak naprawdę chodzi polskim politycznym dżihadystom ? O co ten konflikt? Po co ta wojna? Czy polityczny dżihad w Polsce jest komuś potrzebny ? Na to ostatnie pytanie odpowiadam: tak, polityczny dżihad w Polsce jest potrzebny, ale tylko i wyłącznie politycznym dżihadystom, bo to właśnie oni są jedynymi, ale za to olbrzymami beneficjentami polskiej świętej wojny.

Moim zdaniem wojna polsko-polska stanowi wyłącznie zasłonę dymną dla braku prawdziwego, to znaczy merytorycznego, sporu politycznego w Polsce. Sporu o rolę i miejsce Polski w Unii Europejskiej, sporu o pożądany model społeczno-gospodarczy, sporu o przyszłość naszego państwa. Po prostu, sporu o to jak doprowadzić do cywilizacyjnego skoku w kraju nad Wisłą, o którym tak wiele mówią liderzy i przedstawiciele zarówno PiS-u, jak i PO czy Ruchu Palikota.

Wojna polsko-polska nie ma żadnego podłoża merytorycznego, przykładów na to mamy bardzo wiele. Wystarczy powrócić pamięcią do przesłuchania ministra Tomasza Arabskiego przed Sejmową Komisją ds. Zagranicznych. Opozycyjni wobec rządu posłowie nie zapytali o kompetencje ministra Arabskiego, umiejętności, które powinien posiadać jako ambasador RP w Hiszpanii. Tak naprawdę nie padły pytania, które pozwoliłyby dowiedzieć się jaką ma wiedzę o Hiszpanii czy też jakie ma pomysły na rozwój stosunków gospodarczych i politycznych w kontaktach polsko-hiszpańskich. Zamiast pytań, które pozwoliłyby ocenić sensowność kandydatury pana Arabskiego na stanowisko ambasadora RP, padały pytania - a raczej zarzuty - związane z katastrofą smoleńską. Doprowadziło to oczywiście do kolejnej odsłony wojny PO-PiS czyli politycznego dżihadu w Polsce. Posłużył on wyłącznie jego uczestnikom i doprowadził do zawłaszczenia w tym dniu przestrzeni politycznej i medialnej. Sądzę, że poselskie przesłuchanie ministra Arabskiego jest na to stwierdzenie najlepszym dowodem. Wiele już było starć na linii PO-PiS, lecz czy wyniknęło z nich coś konstruktywnego dla Polski i Polaków? Tak wiele już było ataków Ruchu Palikota na kościół katolicki w Polsce. Jakie są ich skutki? Czy coś się zmieniło? Czy nastąpił jakiś przełom w stosunkach między państwem a kościołem w Polsce?

Właśnie na tym polega zasadniczy problem. Wojna polsko-polska nie wnosi niczego konstruktywnego ani do polskiego życia społecznego, ani do politycznego. Zamiast jakichkolwiek konkretnych projektów mamy coraz bardziej podzielone i skłócone społeczeństwo, które mimo woli stało się przedmiotem, a nie - jak twierdzą uczestnicy polskiego dżihadu - „podmiotem” politycznego konfliktu.

Protagoniści wojny polsko-polskiej zyskują elektorat, rozpoznawalność, czasem nawet popularność, ale stopniowo doprowadzają również do dekompozycji polskiej wspólnoty narodowej, która coraz bardziej uczestniczy w polskim dżihadzie!

Wojna polsko-polska trwa już wiele lat. Przynosi wyłącznie straty - Polsce i polskiemu społeczeństwu, które nie dość, że musi polsko-polską wojnę znosić to dodatkowo coraz bardziej i coraz częściej jest do niej włączane. Jednak, drodzy Czytelnicy, nadszedł czas aby uświadomić sobie, że wojna polsko-polska to brudna wojna. Wojna polsko-polska to wojna o pietruszkę! Wojna polsko-polska to wojna o nic!

My, obywatele RP, my - wyborcy w wojnie polsko-polskiej jesteśmy tylko środkiem do celu. My, obywatele RP, my - wyborcy w wojnie polsko-polskiej jesteśmy tylko olejem napędowym dla politycznego teatrzyku, który zajmuje się wyłącznie sobą i stawia na pierwszym miejscu swój interes polityczny, dla którego polski dżihad jest kurą znosząca złote jaja!

Odnoszę wrażenie, że polityczni protagoniści wojny polsko-polskiej traktują Najjaśniejszą Rzeczpospolitą jak swój prywatny plac zabaw, a nas – obywateli - jak marionetki, które tańczą na tym placu zabaw w rytm melodii, które grają polskie partie polityczne walczące o swoje polityczne interesy i poszerzenie swoich wpływów. Jednak dzieje się tak za sprawą naszego przyzwolenia na ten stan rzeczy. Skoro reagujemy milcząco na polski dżihad, skoro sami uczestniczymy w tym konflikcie o pietruszkę, skoro dajemy się nabrać polsko-polskiej wojnie i jej uczestnikom, to sami zezwalamy na to, aby taki stan rzeczy trwał!

To od nas - czyli od obywateli i wyborców – zależy, jak będzie wyglądało nasze państwo, bo to my wybieramy swoich przedstawicieli. To od nas - czyli od wyborców i obywateli – zależy, jakie panują obyczaje w przestrzeni politycznej i publicznej, bo to my stawiamy politykom wymagania i oczekiwania oraz zawieszamy im poprzeczkę, a nie odwrotnie! Nie odwrotnie, drodzy Czytelnicy! Nie odwrotnie, drodzy Politycy!

My, obywatele RP, my - wyborcy jesteśmy winni zawsze pamiętać, że prawdziwa władza jest w naszych rękach!


Zbigniew Stefanik



Wybrane dla Ciebie:


Tagi: PiS PO dżihad


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.