Facebook Google+ Twitter

Święte nie takie znów święte. O książce Joanny Petry Mroczkowskiej

Jeśli ktoś wyobraża sobie beatyfikowane lub kanonizowane niewiasty jako osoby bezwolne, bezbarwne i pogrążone nieustannie w modlitwie, to po przeczytaniu książki Joanny Petry Mroczkowskiej "Niepokorne święte" z całą pewnością zmieni zdanie.

Okładkę książki zaprojektował Krzysztof Błażejczyk. / Fot. www.wydawnictwowam.plJoanna Petry Mroczkowska prezentuje w swojej książce sylwetki 22 kobiet, z których - wbrew tytułowi - nie wszystkie są już ogłoszone świętymi. Niektóre są "tylko" czcigodne (np. Cornelia Connelly) lub mają tytuł doktora Kościoła (Teresa z Lisieux). A inne, jak Mary Ward czy Dorothy Day, uważane są za świete mimo braku oficjalnego dokumentu kanonizacyjnego. Listę owych niezwykłych pań (poprzedzoną sympatycznym wstępem Szymona Hołowni) otwiera niemiecka wizjonerka Hildegarda, która żyła na przełomie XI i XII wieku, a zamyka Agnes Bojaxhiu, czyli Matka Teresa z Kalkuty.

Autorka "Niepokornych świętych" w niezwykle intrygujący i uporządkowany chronologicznie sposób opowiada o tych białogłowach, które powodowane miłością do Boga i bliźnich dokonały rzeczy wielkich, a na pewno pożytecznych, jak Jadwiga Śląska, założycielka szpitala Świętego Ducha we Wrocławiu. Petry Mroczkowska przedstawia je jako osoby obdarzone cechami przywódczymi, przedsiębiorcze, dobrze zorganizowane, stanowcze, energiczne, a jednocześnie łagodne dla słabszych, pobożne, hołdujące ascezie, niekiedy stosujące biczowanie, potrafiące przekonać swoich małżonków do wstrzemięźliwości seksualnej i ... wiary, jak Joanna de Chantal. Większość z tych obecnych lub przyszłych świętych prowadziła bowiem normalne życie rodzinne, miała dzieci, które niekiedy (jak syn Ludwiki de Marillac) sprawiały im kłopoty wychowawcze. Jednak największe przeciwności spotkały ich ze strony ówczesnych władców państw, w których żyły i - o paradoksie - ze strony hierarchów kościelnych, które założycielki nowych zakonów traktowali jako najzwyklejszą konkurencję. Tym bardziej, że owe siostry lub tercjarki krytykowały wystawne życie duchownych i nagłaśniały próby zatuszowania zjawiska pedofilii wśród księży (siostry józefitki Mary MacKillop). Bohaterki książki "Niepokorne święte" nie bały się też sprzeciwiać woli papieży. Tak było w przypadku królowej Jadwigi czy Klary z Asyżu. Czasami narażały się na ekskomunikę, w ekstremalnych sytuacjach płonęły na stosach, jak Joanna d'Arc, ale robiły swoje, bo kto pracuje na chwałę Bożą, musi liczyć się z trudnościami, jak zwykła mówić Matka Cabrini. Pozostawiły po sobie nie tylko liczne klasztory i zgromadzenia duchowne, ale także, szkoły, ochronki, szpitale dla nieuleczalnie chorych, domy akademickie i grupy wolontariackie (Matka Urszula Ledóchowska). A oprócz tego przeciwstawiają się złu, które w niektórych momentach dziejów ludzkości ogarnia świat. Wstrząsająca jest opowieść Joanny Petry Mroczkowskiej o Stanisławie Leszczyńskiej, która w Auschwitz sprzeciwiała się pseudo - medycznym eksperymentom niechlubnie osławionego doktora Mengele.

"Niepokorne święte", poza interesującą treścią, przyciągają uwagę niezwykle starannie opracowaną bibliografią, niezastąpioną dla osób pragnących zgłębić życiorysy występujących na łamach książki kobiet, a także bardzo ciekawą szatą graficzną autorstwa Krzysztofa Błażejczyka.

Joanna Petry Mroczkowska, Niepokorne święte
Wydawnictwo WAM
Kraków 2011

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.