Pozycja materiału w rankingach:
Skuszony hasłem promocyjnym Świętokrzyskiego postanowiłem sprawdzić, czy rzeczywiście tak czaruje, jak zapewniała mnie mała czarownica z billboardów. Jak się okazało, parę godzin wystarczyło, bym odkrył Raj na Ziemi, stanął za murami twierdzy, która nieodparcie kojarzyła mi się z Kaer Morhen– domem wiedźminów z sagi Andrzeja Sapkowskiego oraz schronił się w cieniu wielkiego wiatraka z ubiegłego wieku.
Swoja wyprawę rozpoczynam od zwiedzenia Raju, nie muszę jednak z tym celu żegnać się z życiem (i tak nie miałbym pewności, że tam trafię), a jedynie wsiąść w autobus numer 31, który jedzie w stronę Chęcin. Wejście do Jaskini Raj poprzedza pawilon wystawowy prezentujący obrazy życia codziennego z czasów, gdy była ona domem dla neandertalczyków, bądź legowiskiem niedźwiedzi jaskiniowych. Zwiedzanie (z grupą innych turystów) rozpoczynamy od przejścia 20 metrów sztucznie przekopanym chodnikiem, który prowadzi do Komory Wstępnej. Dobrze, że przygotowałem cieplejszą bluzę, bo temperatura w jaskini wynosi jedynie 9°C. Kiedy już oswajam się z różnicą ciepła i wilgotnym powietrzem, dostrzegam, iż znalazłem się w innym świecie. Momentalnie uświadamiam sobie, dzięki czemu jaskinia ma taką, a nie inną nazwę. Bogata szata naciekowa zachwyca, wręcz hipnotyzuje i gdyby nie tempo zwiedzania, można by zapomnieć o istniejącym czasie, który tutaj zdaje się mieć swój własny bieg. 
Zobacz także:
Artykuły
(16)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.73)
Miejscowość: Kraków | Kraj: Poska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +7377)