Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9222 miejsce

Świętokrzyska wyprawa do Raju

Skuszony hasłem promocyjnym Świętokrzyskiego postanowiłem sprawdzić, czy rzeczywiście tak czaruje, jak zapewniała mnie mała czarownica z billboardów. Jak się okazało, parę godzin wystarczyło, bym odkrył Raj na Ziemi, stanął za murami twierdzy, która nieodparcie kojarzyła mi się z Kaer Morhen– domem wiedźminów z sagi Andrzeja Sapkowskiego oraz schronił się w cieniu wielkiego wiatraka z ubiegłego wieku.

Jaskinia Raj / Fot. Regionalna Organizacja Turystyczna Województwa ŚwiętokrzyskiegoSwoja wyprawę rozpoczynam od zwiedzenia Raju, nie muszę jednak z tym celu żegnać się z życiem (i tak nie miałbym pewności, że tam trafię), a jedynie wsiąść w autobus numer 31, który jedzie w stronę Chęcin. Wejście do Jaskini Raj poprzedza pawilon wystawowy prezentujący obrazy życia codziennego z czasów, gdy była ona domem dla neandertalczyków, bądź legowiskiem niedźwiedzi jaskiniowych. Zwiedzanie (z grupą innych turystów) rozpoczynamy od przejścia 20 metrów sztucznie przekopanym chodnikiem, który prowadzi do Komory Wstępnej. Dobrze, że przygotowałem cieplejszą bluzę, bo temperatura w jaskini wynosi jedynie 9°C. Kiedy już oswajam się z różnicą ciepła i wilgotnym powietrzem, dostrzegam, iż znalazłem się w innym świecie. Momentalnie uświadamiam sobie, dzięki czemu jaskinia ma taką, a nie inną nazwę. Bogata szata naciekowa zachwyca, wręcz hipnotyzuje i gdyby nie tempo zwiedzania, można by zapomnieć o istniejącym czasie, który tutaj zdaje się mieć swój własny bieg.

Idziemy dalej, kierując się w stronę Komory Złomisk. Na każdym kroku dostrzegam moc sprawczą natury, która stworzyła niepowtarzalny kompleks korytarzy i komnat przyozdobionych setkami stalagmitów, stalaktytów, stalagnatów i pizoidów o różnorodnych kształtach i formach. Z zamyślenia wyrywa mnie głos przewodnika, który informuje nas, że pierwsze korytarze zaczęły powstawać około 60 mln lat temu. Dodaje, że przez kolejne tysiąclecia, w wyniku zasypania wejścia, świat zapomniał o istnieniu tego miejsca. Dopiero w 1963 roku do jaskini wkroczył ponownie człowiek.
Ruiny zamku w Chęcinach / Fot. Grzegorz Szczęsny
Mijając perły jaskiniowe, jeziorka i tzw. pola ryżowe. Gdy wpatruję się się w skryte w mroku fragmenty jaskini, wyobraźnia podsuwa myśl, że gdzieś tam kryje się istota podobna do tolkienowskiego Golluma. Mijamy kolejne sale - Stalaktytową, a następnie Wysoką, zachwycając się przepychem z jakim natura je stworzyła. Moja wyprawa do Raju dobiega końca – trwała ok. 45 minut, podczas których widziałem niepowtarzalne dzieło sztuki, tworzone pieczołowicie przez miliony lat.

Zamek w Chęcinach



Z Raju udaję się pieszo w kierunku Wzgórza Zamkowego w Chęcinach, na szczycie którego znajduje się zamek-warownia, wzniesiony w końcu XIII wieku na polecenie Władysława Łokietka. Majaczące na horyzoncie wieże robią niesamowite wrażenie. Idąc w zwartej grupie innych ludzi, można poczuć się jak średniowieczny rycerz maszerujący wraz z wojskiem na oblężenie twierdzy. Jak dowiaduje się od innego „rycerza”, w okolicach zamku realizowano pod koniec lat 60 sceny batalistyczne do filmu „Pan Wołodyjowski”. Jednocześnie ów mąż przestrzegł mnie przed Białą Damą, straszącą tu w nocy. Jest to duch najsłynniejszej mieszkanki zamku, czyli Królowej Bony.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Uwielbiam jaskinie i zamki ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.