Facebook Google+ Twitter

Świętuj z nami 40-lecie festiwalu w Jarocinie!

Gdzie zawsze muzycy mogli przeklinać i pić alkohol na scenie, wskakiwać pomiędzy rozszalały tłum i występować nago? W Jarocinie, bo grunt to bunt! Często słyszy się, że komunizm upadł dzięki papieżowi i… festiwalowi w Jarocinie.

Kadr z filmu "Beats of Freedom" / Fot. Beats of FreedomGdy w Polsce dogorywał komunizm, festiwalowi przepowiadano europejską przyszłość, na miarę Glastonbury lub Roskilde. Po kilku latach widowiska już nie było. Dziś wraca moda na jarocińskie klimaty. Gdyby Jarocin wymazać z mapy Polski, nie powstałyby takie filmy jak chociażby niedawne "Wszystko co kocham" czy "Beat of Freedom". Dlaczego akurat to miejsce jest tak wyjątkowe? Jeśli wstydzicie się zapytać swoich rodziców, odpowiedź znajdziecie w kolejnym akapicie.

Jarocin w czasach PRL-u był jednym z nielicznych miejsc, gdzie młodzi przemawiali swoim głosem. Panowała tu nieograniczona swoboda w ubiorze, zachowaniu oraz wyrażaniu poglądów. Różnorodność, przy jednoczesnym braterstwie. Nic tak nie jednoczy, jak wspólny wróg. To na występ w Jarocinie artyści przygotowywali świeży i specjalny materiał. Tutaj prezentowały się grupy niezależne, które nie mogły liczyć na występ w mediach publicznych. Ze sceny płynęły antysystemowe treści. Nikt nie zwracał uwagi na cenzurę. Projekt wzorowany na amerykańskim Woodstocku '69, przejął wszystkie jego zalety. Dlaczego zatem ówczesne władze przystawały na taką nieograniczoną swobodę?

Aparat rządzący uważał, że młodzi powinni mieć chociażby jedno miejsce, gdzie mogą się wyszaleć. Nazywali to "wentylem bezpieczeństwa", przez który uchodzić będzie niewygodne ciśnienie z polskiej młodzieży. Inne stosowane przez nich określenie, to bunt kontrolowany. Ponadto góra sądziła, że może to być doskonałe pole, do rozsiewania nasienia własnej ideologii. Nieczęsto w jednym miejscu, zbiera się tylu młodych i poszukujących sposobu na życie ludzi. Zamiast "wentylu bezpieczeństwa" otrzymały socjologiczny fenomen, wymieniany jako jeden z głównych czynników upadku komunizmu. Jak to możliwe? Cofnijmy się w czasie…

Pierwocina Jarocina


Jest rok 1970. Grupa zapaleńców z jarocińskiego klubu Olimp, organizuje "Wielkopolskie Rytmy Młodych". Zaprasza na nie lokalne, wielkopolskie zespoły i solistów. Tradycyjnie, rok w rok przyznawane są nagrody Złotego, Srebrnego i Brązowego Kameleona. Z początku skromna impreza, szybko zyskuje rzesze zwolenników. Rośnie też liczba akredytacji wydawanych dziennikarzom, co jest niepodważalnym wyznacznikiem wzrostu zainteresowania. W samym zalążku tej muzycznej rewii, nikt nie wiąże jej jeszcze z rockiem. Ludzi jednoczy wspólne pragnienie dobrej zabawy, uatrakcyjnionej muzyką, warsztatami, spotkaniami z muzykami i publicystami oraz turniejami prezenterów dyskotek.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Skywalker
  • Skywalker
  • 22.08.2011 22:12

W Jarocinie była prohibicja. NIE WOLNO było pić. A tym bardziej NA SCENIE!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widać dużo pracy w włożyłeś aby powstał ten artykuł. Ale chyba za bardzo się śpieszyłeś, bo zauważyłem kilka nieścisłości. Mianowicie pierwsza moja uwaga - piszesz: @Projekt wzorowany na przystanku Woodstock , przejął wszystkie jego zalety.

A powinno być: Projekt wzorowany na festiwalu w Woodstock. Bo "Przystanek Woodstock", polski festiwal , wzorował się na Woodstock 69.
Z tekstu też zrozumiałem że stan wojenny wprowadzili w 82 roku a nie w 81 roku. I jeszcze jedno zmieniłeś imię Chełstowskiemu. A po za tym to super. 5

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.