Facebook Google+ Twitter

Świnia i paw

Widząc świnię, z przyczepionym do jej zadka rozpostartym pawim pióropuszem, nie mógłbym inaczej takiego widoku skomentować jak: zobacz, co ta świnia z siebie zrobiła!

Przypuszczam jednak, że taki komentarz nie zrobiłby na niej większego wrażenia, bo świnia, jak to świnia - drepce, ze spuszczoną głową, to tu, to tam, szukając miejsca, gdzie by tu można było poryć i nie zwraca najmniejszej uwagi na otoczenie, a tym bardziej na komentarze.
Inaczej ma się sprawa z nami. My jesteśmy wyczuleni na to jak nas widzą i jak nas piszą i za wszelką cenę dążymy do tego, by etykietka, którą życie nam przypina, była jak najbardziej kolorowa, zauważalna, sprawiała jak najlepsze wrażenie, przedstawiała nas w jak najlepszym świetle. Cały czas staramy się być sobą, ale pilne spojrzenia innych powodują, że gramy rolę kogoś innego, uważając, żeby "zobacz, co ta świnia z siebie zrobiła" przypadkiem nie przylgnęło do nas.

Matka Natura stworzyła nas tak jak umiała najlepiej, ale my za wszelką cenę staramy się ją poprawić i w naszym mniemaniu udoskonalić. Jeśli urodziłeś się brudasem, fleją i niechlujem, to takim będziesz i nie pomogą ci żadne pachnidełka, którymi zalewasz całe ciało. Ludzie oglądają się za tobą kiedy ich mijasz nie dlatego, że im imponujesz zapachem, od którego nawet muchy padają trupem, albo sterczącymi włosami, wysmarowanymi żelem, ale dlatego, że śmierdzisz. Śmierdzisz, bo się nie myjesz. Bąk puszczony w sklepie drogeryjnym będzie bąkiem, a nie zapachem nowego środka do czyszczenia i będzie ciągnął się za tobą nawet jeśli przykleisz do twarzy minę niewiniątka.

Zauważywszy któregoś dnia ze zgrozą, że tracisz owłosienie, starasz się ukryć tą niedoskonałość natury. Pokrywasz łysiejącą głowę, różnego rodzaju i wymiaru toupee i starasz się przekonać wszystkich, że właśnie wyszedłeś z salonu fryzjerskiego, w którym zrobiono ci pasemka - kolor kawałka materiału z czyimiś włosami bardzo często różni się od resztki twego uwłosienia, które wystaje spod niego. Czasami nie stać cię na toupee, więc hodujesz sobie długi kosmyk włosów i potem zaczesujesz go od lewego ucha do prawego albo od prawego do lewego, ale ten przy najlżejszym podmuchu wiatru wpada ci w oko i nie widzisz reakcji przypadkowych obserwatorów. Drapiąc się w swędzące miejsce na czaszce, używasz z delikatnością środkowego palca, uważając, żebyś czasami nie przesunął tego "placka", odkrywając tym samym tajemnicę twojej przystojności.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.