Facebook Google+ Twitter

Swoboda jest dla mnie bardzo ważna - rozmowa z wokalistą Kabanosa

Kabanos wystąpił niedawno w Estradzie w Bydgoszczy i po koncercie udało mi się spotkać i trochę porozmawiać z wokalistą Zenkiem Kupatasą o ich zespole, muzyce i tworzeniu nowych utworów.

Marek Wiśniewski: Witam, opowiedz może troszeczkę o Was, kim jesteście, jaką muzykę gracie i co Was nakręca?

 / Fot. Fot. Marek WiśniewskiZenek Kupatasa: Jesteśmy zespołem Kabanos, istniejemy jako twór od 1997 roku, a jako zespół z krwi i kości powiedzmy od 2001 roku. Jako zespół czynnie koncertujący, nagrywający i tworzący własne autorskie numery od 2004 roku. Historia Kabanosa jest tak zawiła i tak niepowtarzalna, że nie starczyło by nam czasu, aby wszystkie tutaj rzeczy powiedzieć. Niedługo powstanie komiks, gdzie znajdzie się cała historia Kabanosa od początku do teraz. Ja jestem scenarzystą, a rysuje to Michał Klimczyk, który jest odpowiedzialny między innymi za koszulki Acid Drinkers i też za komiks, który jest u nich na stronie. Mam nadzieję, że ten komiks przybliży kulisy naszego zespołu. Jest to tak naprawdę historia taka sama jak żadna. Zespół zaczął się od dwóch kolegów, którzy do tekstów Stanisława Bareji wykorzystywali muzykę z kaset i do tego podkładali na magnetofonie Kasprzak głosy. Od tego właśnie zaczął sie Kabanos i warto pokazać jak na przestrzeni lat ewoluował i cały czas jeszcze ewoluuje, bo z płyty na płytę gdzieś tam te poprzeczki są stawiane wyżej i chcemy się rozwijać.

MW: Co Was dzisiaj po tylu latach inspiruje do tworzenia muzyki i czy zdobyte doświadczenie jest pomocne?

 / Fot. Fot. Marek WiśniewskiZenek Kupatasa: Wydaje mi się, że jest to kwestia indywidualna dla każdego. Dla mnie inspiracją są emocje, które przeżywam. To są emocje wywołane zarówno przez muzykę, której słucham, jak i też przez jakieś tam własne przeżycia. I w zasadzie to wszystko ma gdzieś tam odzwierciedlenie w Kabanosie.

MW: Czy mógłbyś podać na przykładzie jakiegoś utworu jak u Was to wszystko powstaje? Najpierw układacie tekst, czy może zaczynacie od muzyki?

Zenek Kupatasa: Czy najpierw powstaje tekst czy muzyka? Zawsze najpierw powstaje muzyka i do tej muzyki bardzo często jest tak, że od razu mam tytuł. Tak było na przykład z piosenką „Wielbłąd”. Ja od razu wiedziałem, jaki będzie tytuł, ale nie wiedziałem jeszcze o czym będzie tekst. Dopiero po jakimś czasie uknułem coś z wielbłądem. Pracujemy nad sprawą w ten sposób, że muzyka głównie powstaje w domu. W całej historii Kabanosa to nie było tak, że spotkało sie pięciu facetów i stwierdzili, że robią zespół, wchodzą na salę prób i coś tam sobie wymyślają.To było tak, że ja byłem tym motorem do robienia muzyki i wybierania podkładów, a potem już do pisania tej muzyki. Większość rzeczy robiłem w domu i potem spotykaliśmy sie na próbie, wymienialiśmy się pomysłami i aranżowaliśmy to. Czyli tak właśnie działamy, że najpierw jest muzyka, ogrywamy to na sali prób, potem powstaje tekst i potem wchodzimy do studia.

MW: Dzisiaj zauważyłem, że Kabanos bardzo szybko złapał świetny kontakt z publicznością i wydawało mi się, że nie było między Wami praktycznie wcale dystansu. Jak udaje Ci się to osiągnąć?

 / Fot. Fot. Marek WiśniewskiZenek Kupatasa: Rzeczywiście jest taka wzajemna wymiana energii i takie wzajemne jaranie się sobą. W sensie, że publika się jara Kabanosem, a my się jaramy publiką. To jest taka fuzja energii, którą widać i tak naprawdę to było od samego początku. Jak graliśmy pierwszy koncert Kabanosa, to już gdy wyszliśmy na scenę było gromkie „Kabanos!” i ludzie wspaniale się bawili. Nie przychodzą przypadkowi ludzie, a przychodzą ludzie, którzy znają nas, cenią nas i chcą się przy nas bawić. I jak wychodzimy, to my widzimy, że oni przyszli dla nas i wtedy człowiek się otwiera na scenie i to są prawie jak tacy kumple, przyjaciele, jak ktoś bardzo bliski. Zupełnie inaczej by to wyglądało, jak byśmy wyszli na scenę i byłby jakiś mur, gdyby ludzie tylko stali i patrzyli.

MW: Być może tak, ale wydaje mi się też, że ta iskra do bardzo dobrej zabawy i budowania całej atmosfery jest jednak od Was.

Zenek Kupatasa: Jest, bo my na początku dajemy i wiesz, dostajemy coś w zamian, chociaż nie wiem, czy to my na początku dajemy, bo publika też nam coś daje...

MW: Oczywiście, ale to są też przecież Wasze albumy, teledyski i kilka lat tego wszystkiego, czym dzielicie się ze światem, takiego Waszego spojrzenia na to wszystko.

 / Fot. Fot. Marek WiśniewskiZenek Kupatasa: Tak, ja myślę, że to jest efekt tego, że ludzie się jarają tym, że jest to specyficzny rodzaj tekstów i muzyki, który gdzieś tam uwalnia tą energię.

MW: Jakie macie plany na najbliższe miesiące?

Zenek Kupatasa: W grudniu wchodzimy do studia i nagrywamy nową płytę. Mamy nadzieję wydać ją na wiosnę i będzie wiosenna trasa. Nie wiem, czy tak okazała, jak jesienna, ale na pewno będziemy koncertować, grać i promować ten album.

MW: A z tą nową płytą macie już jakąś wizję i wiecie jakie tematy chcecie poruszyć, czy dopiero będziecie pracować nad projektem?

Zenek Kupatasa: Obecnie kończę pisać teksty. Płyta będzie inna od ostatniej „Kiełbie we łbie”, która była bardziej skoczna, punkowa. Ta płyta będzie bardziej taka ciężka i będzie taka mroczna może bardziej. Na pewno będzie inna, będzie inaczej brzmiała niż „Kiełbie we łbie” no i to będzie gdzieś tam kolejny krok w złym kierunku... (śmiech)

MW: (śmiech) Co rozumiesz przez „zły kierunek”?

 / Fot. Fot. Marek WiśniewskiZenek Kupatasa: To będzie kolejne ryzyko dla nas, tak mówiąc oczywiście pół żartem pół serio o tym złym kierunku. W niektórych zespołach jest tak, że jak coś się uda i się ludziom spodoba, to nie zmieniamy, odgrzewamy koncerty i jedziemy na sprawdzonej formule. Ten zły kierunek tak naprawdę oznacza dobry kierunek, bo w Kabanosie jest tak, że zawsze zależało mi na tym, aby tę granicę przesuwać i patrzeć, co się będzie działo. Jak na razie bardzo mi się podoba przesuwanie tej granicy i bardzo mi się podoba to, że Kabanos jest zespołem, w którym nie jesteśmy skazani na nic. Nie jesteśmy skazani na to, aby robić muzykę ciężką lub lekką, nie jesteśmy skazani na to, żeby robic teksty śmieszne albo poważne. Jest pełna dowolność, czyli ja zasiadając do pisania muzyki i pisania tekstów czuję swobodę. I ta swoboda jest dla mnie bardzo ważna. Nie mógłbym grać w punkowej kapeli, w której muzyka jest ograniczona tylko do punk rocka, bo szybko by mi się to znudziło. A w Kabanosie mamy utwór taki jak „Paliwoda” i mamy utwór taki jak „Klocki”. Jak sobie ktoś znajdzie to na Youtubie, to rzeczywiście tak jakby grały to dwa zupełnie inne zespoły, a siedzi w nas taka „Paliwoda” i takie „Klocki”. Cały czas tą granicę przesuwamy i widzimy, że ludzie mogą słuchać i tego i tego. Fajnie, że nie są takimi purystami i zatwardziałymi truemetalowcami, którzy jeżeli będzie melodia pod ciężkim riffem, to będą się oburzać, albo jeżeli nie będzie zbyt true tekst, to będą odchodzić z niesmakiem.

MW: Czyli można uznać, że trochę eksperymentujecie, ale jednocześnie nie odbiegacie jednak aż tak bardzo żeby wszystko zmieniać, ponieważ macie swój klimat i trzymacie się jednak jakiegoś tam kierunku?

 / Fot. Fot. Marek WiśniewskiZenek Kupatasa: Ja powiedziałem o tym poszerzaniu granicy i wiesz, to może nawet nie wynika z chęci eksperymentowania, tylko z tego, że człowiek się zmienia, po prostu. Czyli żeby być prawdziwym dla siebie nie możesz robić cały czas tego samego, bo Ci się to znudzi i stąd właśnie pojawiają się nowe rzeczy. Człowiek się rozwija jak każda komórka normalna i ewoluuje, a my się tej ewolucji nie boimy, w sensie że dajemy się jej ponieść.

MW: Jak Wam się dzisiaj grało w Bydgoszczy?

Zenek Kupatasa: W Bydgoszczy od pierwszego koncertu jest świetna atmosfera i to jest miasto, które zawsze nas przyjmowało bardzo dobrze i nie było tu ani jednego słabego koncertu. Tak więc grając w Bydgoszczy czujemy się pewnie i zawsze liczymy na to, że będzie dobrze i to sie sprawdza.

MW: A jak to wyszło, że wylądowałeś nagle na stoliku przy wyjściu wyniesiony na rękach przez publiczność?

 / Fot. Fot. Marek WiśniewskiZenek Kupatasa: A tak, że przypomniałem sobie, że jak graliśmy tu pierwszy koncert w Bydgoszczy, to na „Ptaszku” przeszedłem z publiką do sali obok, bo ja mam mikrofon bezprzewodowy i mogę się swobodnie poruszać po scenie. Dzisiaj powtórzyliśmy ten manewr i było trochę więcej ludzi niż na pierwszym koncercie, tak że jeszcze fajniej to wyglądało. Bałem się, że mnie w pewnym momencie upuszczą ludzie, bo wszystko oczywiście nie było planowane i jakoś spontanicznie akcja została przeprowadzona. Ja chciałem wylądować na stoliku, który był pusty, a wylądowałem na stoliku z naszymi koszulkami i płytami. I oczywiście przewróciłem płyty i koszulki, ale udało się zaśpiewać i wrócić na scenę. Takie akcje dzieją się na koncertach Kabanosa i ja na zakończenie wspomnę może jeszcze o jednym takim incydencie. To był pierwszy koncert z moim mikrofonem bezprzewodowym, bo zawsze kabel mnie jakoś tam wiązał, nie mogłem się swobodnie poruszać i jeszcze przeszkadzał kolegom. Jak kupiłem mikrofon bezprzewodowy to wyszedłem z ludźmi z klubu. W pewnym momencie nie mówiąc nic po prostu wszedłem w publikę i z nimi wyszedłem. Koledzy byli zaskoczeni, bo grają i grają, a tu nagle patrzą i nie ma publiki, a mnie nadal słychać i co tu się dzieje? A ja byłem na zewnątrz i tam chyba „Wielbłąda” grałem. Była też akcja w Olsztynie kiedy poszedłem do kibla z mikrofonem na „Kaszance” i tam się ktoś odlewał, a ja śpiewałem.

MW: Wielkie dzięki za rozmowę, pozdrowienia z Bydgoszczy i oczywiście od wszystkich fanów z Wiadomości24.pl.

Zenek Kupatasa: Dziękuję również i pozdrawiam wszystkich czytelników tego wywiadu i mam nadzieję, że zobaczymy się na jakimś koncercie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.