Facebook Google+ Twitter

Swojskie mleko, mięso i jajka na straganie tylko z pozwoleniem

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2007-07-11 12:12

Masz na straganie jajka, mleko albo mięso? Powinieneś udowodnić, że pochodzą z gospodarstwa, które ma pozwolenie na produkcję. Sanepid i inspektorzy weterynaryjni zapowiadają w wakacje częstsze niż zwykle kontrole na targowiskach. Jednak wlepić mandat wcale łatwo nie jest, bo w obronie drobnych sprzedawców stają kupujący i... sumienie kontrolujących.

Półtora litra mleka w plastikowej butelce na bełchatowskim rynku można kupić za 2 zł. Chyba jest dobre, bo chętnych nie brakuje, a zawsze to taniej niż w sklepie. Mendel jajek wypada drożej, bo nawet 5 zł. Ale – jak mówią handlujący – jeśli się postoi, to chętny się znajdzie. Podobnie ze „swojską” kiełbasą, białym serem i drobiem. Sanepid, weterynarze i strażnicy miejscy przystępują do wakacyjnych kontroli targowisk. / Fot. Dziennik Zachodni

Sumienie mleka nie ruszy?


Inspektorzy sanepidu i weterynarze zapowiadają, że teraz – latem – częściej będą się przyglądać, skąd towar pochodzi. Im cieplej, tym kontroli na targowiskach ma być więcej. Inspektorzy sprawdzą, w jakich warunkach sprzedawane jest mięso i wędliny, przejrzą pozwolenia na handel oraz książeczkę zdrowia sprzedawcy.
– Przede wszystkim interesuje nas źródło pochodzenia produktów mięsnych – mówi Bożena Podgórska z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemio- logicznej w Łodzi.

Na baczności będą musieli się mieć także sprzedawcy mleka i jajek. – Często dzwonią do nas osoby zaniepokojone wątpliwą jakością mleka, sprzedawanego w plastikowych butelkach – mówi Dariusz Goch, szef bełchatowskiego sanepidu. – Sprzedawców można ukarać mandatem, ale nie zawsze jest to proste... – Dariusz Goch rozkłada ręce i tłumaczy: – Jak ukarać seniorkę, która chce dorobić do renty, sprzedając mendel jajek i kilka butelek mleka? Sumienie nie pozwala, więc, jeśli to nie recydywa, tylko upominamy.

Wyrzuty sumienia dręczą też Jarosława Kowalskiego, zastępcę powiatowego lekarza weterynarii w Sieradzu. – Jeśli na nielegalnym handlu przyłapana zostanie starsza pani, która gdzieś po cichu ubiła kurę i na rynku oferuje towar na prawdziwy rosół, to powinna zostać ukarana mandatem 200 złotych. Ale jak ukarać staruszkę, która renty ma może dwa razy tyle – pyta Kowalski. – Kończy się na pouczeniu, to zwykle pomaga.
Weterynarz zastrzega, że na miłosierdzie nie mają co liczyć osoby sprzedające hurtowo z przyczepy albo samochodu. Jednak i tu nałożenie mandatu nie zawsze jest łatwe. Ucieczki handlarzy przed inspektorami nie należą do rzadkości. Bardziej krewcy i bezczelni za nic mają sobie autorytet inspektorów weterynarii i sanepidu. Wtedy potrzebny jest funkcjonariusz w mundurze.

– Lepiej mieć przy sobie stróża prawa – strażnika miejskiego lub policjanta – przyznaje Elżbieta Dobrzyńska z piotrkowskiego sanepidu. – Kontrolowani w słowach nie przebierają, ale i tak jest lepiej niż kilka lat temu.
Piotr Barasiński, szef bełchatowskiej straży miejskiej, zwraca uwagę na jeszcze jeden problem: – Ludzie stają w obronie sprzedawców – mówi. – Choć czasami sami mają wątpliwości co do jakości towaru, podkreślają, że dorobić wolno każdemu. Wtedy musimy liczyć przede wszystkim na rozsądek kupujących.
Ewa Drzazga (greg)

Czym grożą zakupy na straganie?


Mięso kupione na straganie, którego właściciel nie przejmuje się zaleceniami sanepidu, może być zarażone np. salmonellą. Przeważnie jego spożycie kończy się zatruciem pokarmowym. Bakterie salmonelli mogą się też znajdować na jajkach, które nie pochodzą z atestowanych ferm. Mleko sprzedawane w brudnych butelkach może zawierać bakterie coli.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.