Facebook Google+ Twitter

Syberyjska zmiana czasu

Pociąg relacji Brześć-Irkuck pokonuje siedem tysięcy kilometrów w sześć dni. Długa podróż to okazja do zawarcia wielu nowych znajomości i przestawienia się na wschodnie podejście do czasu.

Śniadanie w pociągu. / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Baikal_Express_-Transiberiana-.jpg domena publicznaW wagonie Kolei Transsyberyjskiej panuje atmosfera szkolnej wycieczki. Ciasnota ogranicza prywatność i zmusza do dzielenia się przestrzenią. Rano osoby śpiące na podciągniętych pod sufit łóżkach schodzą na dół i szykują się do śniadania. Jedynym miejscem, na którym mogą usiąść jest cudze posłanie. Spoglądają na właściciela łóżka, który uśmiecha się ze zrozumieniem i robi im miejsce. W tym czasie ktoś potrącony rozlewa na podłogę gorącą herbatę, a inny depcze po cudzej poduszce. Nikt nie ma do nikogo pretensji. Takie są warunki i wszyscy to rozumiemy.

Na miejscu po zadeptanej prywatności tworzy się przestrzeń dla kogoś obcego. Znikają bariery powstrzymujące ludzi przed nawiązaniem kontaktu. Im więcej poznajemy osób tym większą tworzymy wspólnotę i tym silniejsza radość z uczestniczenia w czymś żywym i radosnym. Ciągłe przebywanie w grupie rozpuszcza naszą osobowość i stapia ludzi w jeden organizm. Dla złaknionych odrobiny samotności pozostaje ucieczka w sen. Nie pomoże w tym konstrukcja przedziałów, w których nie zamontowano drzwi. Tym bardziej jeśli na łóżku niedoszłego samotnika trwa właśnie impreza.

Lokomotywa pociągu. / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Russische_elektroloc.jpg GNU Free Documentation licenseW pociągu znajduje się cały przekrój ludzkich osobowości. Można się tu dowiedzieć szczegółowej historii terenów, które właśnie mijamy. Ktoś inny zdradza swoją życiową pasję, czyli branie tablet i chodzenia na dyskotekę. Większość ludzi jest przyjazna – częstują jedzeniem i stawiają alkohol. Niektórzy po bliższym poznaniu zostawiają numery kontaktowe i zapewniają, że w drodze powrotnej wystarczy jeden telefon, a godzinę później będą nas witać na peronie wódką i ogórkiem kiszonym.

Mamy pecha i trafiamy do wagonu z popsutą klimatyzacją. W dzień robi się tak gorąco, że nikt nie ma siły ani ochoty wykonać żadnego większego ruchu. Wagon wypełniają odparowane z życia ciała. Próbuję dostać się do kranu, do którego ciągną długie kolejki. Każdy krok to hektolitry wylanego potu. Biorę namiastkę kąpieli i zadowolony wracam do łóżka. Chwilę później tonę w pocie.

Podziwianie syberyjskiej tajgi szybko nam się nudzi. Główną atrakcją dnia stają się dłuższe postoje na stacjach. Z ulgą wyskakujemy na peron i łapczywie wdychamy świeże powietrze. Witają nas dorabiające do niskiej emerytury babuszki. Łakomie spoglądamy na ich siatki wypełnione przez pierożki, raki i wędzone ryby. Na większych stacjach korzystamy z czasu i robimy krótkie spacery po dworcu. Wysoki sufit i styl imitujący bizantyjski przepych cieszy oko i lekko przytłacza. Niestety na dworcach urok syberyjskich miast zazwyczaj się kończy.

Wieczorem spadek temperatury przywraca nam chęć do życia. Umacniamy kontakty przy zakupionym u babuszek alkoholu. Nasze głośne zachowanie powoduje skargi starszych pasażerów i interwencje konduktora. Alkohol i zmagazynowana w ciągu dnia energia dodaje odwagi. Pozostajemy głusi na wszelkie uwagi i zamykamy się we własnym gronie. Mimo kłótni podróżni czują do nas sympatię i na końcu żegnają się z nami z uśmiechem.

Podróż rosyjską koleją zmienia moje podejście do czasu. Początkowo zerkam co chwilę na zegarek i liczę upływające godziny. Uspokajam się na myśl, że sześć najbliższych dni spędzę w pociągu i żadne szarpanie się tego nie zmieni. Oblekam się w pancerz obojętności, który pomoże mi później znieść trudy podróży po mongolskich wertepach i zatłoczonych chińskich pociągach. Mój spokój zakłóca jedynie oczekiwanie na dające wytchnienie postoje.

Nowosybirsk. / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Novosibirsk_Ob.jpg GNU Free Documentation licenseW Azji odległości liczy się w tysiącach kilometrów, a drogi i środki lokomocji są kiepskie. Żeby nie zwariować człowiek przestaje martwić się opóźnieniami. Po wejściu do pociągu wie, że zrobił już wszystko, co w jego mocy i może tylko spokojnie czekać. Narzekanie i zaklinanie rzeczywistości to tylko bezsensowne wstrzykiwanie sobie trucizny do żył. Na Zachodzie takie podejście jest nie do pomyślenia. My chcemy mieć wszystko tu i teraz i umieramy ze zgryzoty, że nam się to nie udaje. Marzymy, że nadejdzie czas, gdy podróże będą zajmowały co najwyżej sekundę. A wtedy pewnie znajdziemy sobie nowy powód do zmartwień, na przykład, że nie możemy być w pięciu miejscach na raz. A na Wschodzie? Tam ludzie nie muszą się denerwować – oni zawsze zdążą.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

a.ant
  • a.ant
  • 04.03.2011 00:50

a text .. kuszetkowy - etot kipitok jest całkiem zimnyj - znasz? bardzo mnie rozbroił! ja kocham ruskich za ich dobroc!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ach, i jeszcze to ciepłe piwo w dwulitrowych plastikowych butelkach...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dokładnie taką opowieśc usłyszałam od swojego chłopaka, który wybrał się w podróż transsyberyjską kilka lat temu . Taka męska wyprawa z przyjacielem ... która nieomal nie skończyła się zejściem po wypiciu wody gdzieś tam, na końcu świata . Trzeba uważac na zegarek podczas postojów - mówił , przy czym nie chodziło o zegarek , tylko o czas ;-) Można się spóźnić, jak się to przydarzyło rodzince , z którą jechał w przedziale , a wtedy następny pociąg jest raczej późno. Ich rzeczy komisyjnie spakowano i tak się chłopaki dorobili dodatkowej przestrzeni...

Komentarz został ukrytyrozwiń

no luuubie takie opowieści ;D (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • P P
  • 06.03.2008 19:04

Dla mnie rewelacja i pełna zazdrość!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niezwykłe. Plusik bez wątpienia się należy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zdjęcia są i będą z Wikipedii, bo nie wziąłem ze sobą aparatu i nie dostałem ich od znajomych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czytałam z zazdrością, bo lubię takie klimaty ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 05.03.2008 19:08

Taka wycieczka, a zdjecia z... Wikipedii? Hm... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

fajna historia, ciężko sobie uzmysłowić że spędzi się prawie tydzień w pociągu :)
Znajomi wybrali się w podróż koleją transsyberyjską w podróż poślubną, ostatecznym celem był Pekin, wot fantazja :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.