Szczególnie trudna sytuacja panuje w okolicach Mesyny na wschodnim krańcu wyspy, gdzie z powodu deszczu zawaliło się wiele budynków.
Bilans ofiar może się każdej chwili zmienić. Ekipy strażaków i obrony cywilnej przeszukują zalane błotem zabudowania, których mieszkańcy znaleźli się na liście zaginionych.
Dwadzieścia osób przebywa w szpitalach z powodu odniesionych obrażeń. Najpoważniejsza sytuacja jest w miejscowości Giampilieri na południe od Mesyny. Jest ona odcięta od świata. Tam właśnie są zabici. Tylko helikopterom udaje się dotrzeć do ludzi, którzy znaleźli ratunek na dachach swoich domów.
W ciągu niespełna czterech godzin spadło na Sycylii ponad dwadzieścia centymetrów deszczu. Początkowo sytuacja wyglądała najgorzej w Palermo, potem okazało się, że centrum kryzysu jest w Mesynie i okolicach.