Facebook Google+ Twitter

Sycylia - magiczna i śmiertelna pułapka oczami Matteo Collury

"Na Sycylii", książka wydana nakładem Wydawnictwa Literackiego, to dzieło Sycylijczyka, który zabiera nas w podróż po swojej wyspie, która okazuje się niesamowitą degustacją wydarzeń, widoków, refleksji i wrażeń.

 / Fot. okładkaJako częściowo Sycylijka (cokolwiek by mówić, Sycylijczyk nie musi być tam urodzony - wyspa, która przeżyła tyle nalotów, ataków, walk i najeźdźców musiała stać się miejscem otwartym - Sycylijczykiem się staje, z najróżniejszych powodów), była mieszkanka Palermo, sięgałam po tą książkę z drżeniem i ekscytacją. Miałam ogromne oczekiwania, ale i zdawałam sobie sprawę z trudności stojącej przed Collurą - 155 stron i tysiąclecia niesamowitej, wyjątkowej przeszłości największej wyspy na strategicznym niegdyś dla europocentrycznego świata morzu - to trzeba rozegrać niezwykle sprytnie, żeby nikogo nie rozczarować, zadowolić nowicjuszy, zafascynować tych, którzy cokolwiek już wiedzą, nie zawieść mieszkańców. Zadanie się jednak szczęśliwie udało zrealizować - efektem jest wartka i skondensowana powieść, którą świetnie się czyta, choć może być nieco przeintelektualizowana i ciężkawa dla zwolenników prostego pisania.

Czytelnik powinien przygotować się więc na dość punktowe podróże po wybrzeżach Sycylii (będzie i południowe, i wschodnie, i północne), intrygujące wizyty w miejscach, o których turyści raczej nie słyszą, ale też przemyślenia na temat gigantów, miejsc historycznych - Syrakuz, Agrygent, z ich niesamowitymi historiami greckimi, z odnalezionymi historiami osób, które w osobliwy sposób poświęciły się tym miastom, wreszcie z fenomenalnie oddanym tragizmem i skomplikowaniem tej wyspy, przed jakimi nie sposób w żadnej historii uciec. Jest w tym trochę dramatyzmu i nadinterpretacji, autor doszukuje się tragizmu i fatum nawet w elementach krajobrazu, które moim zdaniem są niewinne - ale spojrzenie na naturę i geografię Sycylii tak, jakby i ona była współwinna problemom na niej istniejącym, nie pierwsze z resztą w literaturze na temat tej włoskiej wyspy, daje pretekst przyjrzenia się i zrozumienia przedziwnych właściwości tego miejsca, w które wpisane są zmagania, problemy, walka o przetrwanie i niesamowity splendor, okupiony krwią i zmuszający autochtonów do przyjęcia obojętnej, spolegliwej postawy na całe tysiąclecia.

Dostajemy też fabuły - historie o nie tak dawno zmarłych świetnościach, ostatnich książętach, szarlatanach, pisarzach, wędrowcach, których drogi w jakiś sposób prowadziły do Palermo i często tam się kończyły. Część poświęcona stolicy wyspy, najdłuższa, jest zdecydowanie najbardziej magiczną i fascynującą częścią, naszpikowaną kompletnie dziwnymi opowieściami, wskazówkami miejsc, opisami ludzi i ulic takimi, jakimi one faktycznie są na co dzień, ogrodami i pałacami, którymi miasto to jest naszpikowane. Ulgę czuje też ten, kto wrócił z Sycylii z poczuciem ogromnego zmieszania, przytłoczony z jednej strony niesamowitą wartością historyczną, artystyczną, architektoniczną tych wszystkich miast i miasteczek, uliczek i placów, i kontrastującym z tym statusem poziomem zachowania i nastawieniem mieszkańców: jest im to obojętne. Perły architektoniczne setki lat stoją puste i niszczeją na oczach Sycylijczyków, którzy za miedzą stawiają sobie koszmarne bloki i nowoczesne domu. Okazuje się, że i autor ma podobną opinię na ten temat, próbuje to nawet tłumaczyć i uzasadniać, co jest zadaniem szalenie trudnym, bo to mentalność miejsc egzotycznych, a nie Europejczyków, mogłoby się wydawać.

A w końcu tej niesamowitej podróży wszyscy i tak skapitulujemy, bezsilni wobec tego bogactwa historii (Collura rzuca nam niczym fanty, wabiki, krótkie historie kilku wybranych postaci i miejsc, jednocześnie budując wizję wyspy, na której od dwóch i pół tysiąca lat nawarstwiło się ich nieprzebrane morze, do tego nieopracowane i niedoceniane, więc każdy amator historii, pisarz, artysta, poszukiwacz może w ziemiach Sycylii kopać i odnajdywać prawdziwe perły) uwikłania i lokalnej mentalności. Niektórych Sycylia kompletnie nie ruszy, uznają ją za skansen, kawałek Afryki cudem dopięty do Europy, na łasce Włoch. Niektórych Sycylia przerazi swoim niechlujstwem, brudem, niehigienicznością, niezrozumiałością. A inni, jak Collura ewidentnie, wpadną w nią bez reszty, będą o niej śnić i umrą po części z poczuciem winy, że i im nie udało się tego raju na ziemi uratować. I o tym mniej więcej jest ta książka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.