Facebook Google+ Twitter

Syczące krany

Sięgam po zawleczkę od białego zbiornika. Pociągam w górę. Łatwość z jaką pociągam za białą gałkę sugeruje, że już wcześniej wykorzystałem jeden strzał.

Syczące krany. / Fot. Robert DanielukWczoraj kiedy wielu ludzi wróciło do swoich domów, przywitały ich syczące krany. W związku z niewiadomą awarią, czyszczeniem szeroko pojętych rur, wody brak. Kartka przeraźliwie krzyczy, że wody nie będzie przez następne 16 godzin. Napełniać wodą wanny już nie dam rady. Z kranu wydobywa się ryk potwora, żyjącego gdzieś w rurach kanalizacyjnych.

Ten przeraźliwy dźwięk odbił się na mojej psychice. Nagle zachciało mi się skorzystać z toalety. Wlewam do białej muszli zbędną ciecz. Sięgam po zawleczkę od białego zbiornika. Pociągam w górę. Łatwość z jaką pociągam, za białą gałkę sugeruje, że już wcześniej wykorzystałem jeden strzał. Łapię się za głowę. Co robić? Biegnę do kuchni, w której pod zlewam trzymam baniak z wodą oligoceńską. Wlewam do muszli, usuwam co nie potrzebne. Jednak to tymczasowe rozwiązanie. Szykuje się noc bez wody.

Biegnę do małe zapasy wody. Ujęcie wody oligoceńskiej oblężone przez sąsiadów mojego bloku. Sąsiadów nie lubię (z zasady), mieszkańcy okolicznych bloków cieszą się wodą z kranu. Syczenia nie znają. Myślę jednak globalnie, postanawiam zadzwonić do MPWiK (Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji), załatwię beczkowóz dla współtowarzyszy mojego cierpienia. Mimo wszystkiego, nagle pojawia się piękna, niebieska beczka. Lecę z wiadrem, napełniam. To tylko 10 litrów, bo tyle mieści się do spłuczki mojej toalety. Ten jeden strzał na całą noc, dla całej rodziny. Kilka kursów, jestem bezpieczny. Na chwilę.

Beczkowóz MPWiK uratował mieszkańców mojego bloku. / Fot. Robert DanielukPostanawiam się nie myć. Szkoda wody na takie przyjemności. Umyłem zęby. Mogę iść spać. Przez głowę człowieka z braku wody, przewalają się różne myśli. Pierwszą z nich jest zadanie sobie prostego pytania. Tego które zawsze pojawia się w takich sytuacjach: lepiej nie mieć bieżącej wody czy prądu? To pytanie zostawię bez odpowiedzi. Jednak uzmysławiam sobie, jak bardzo dzisiejszy człowiek (taki mieszczuch jak ja), jest bardzo uzależniony od podstawowych rzeczy. Woda w spłuczce, kranie, komórka i w moim przypadku aparat fotograficzny w torbie.

Obudziłem się rano, przeraziła mnie myśl o braku cieczy życia w rurach. Podbiegam do kranu, nie syczy. Woda leci. Jestem uratowany. Mimo wolnego dnia, wstając o 7, nie mogłem już spać. Przy ciepłej herbacie, tego zimnego warszawskiego dnia, piszę. O tym, jak pięknie mieć krany pełne wody.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

+ za pierwszą fotkę:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.