Facebook Google+ Twitter

Sylwester na wsi: ognisko ze słomy i płonące opony

We wsi Książ Śląski (Lubuskie) młodzież szykuje słomę na ognisko i kilkadziesiąt opon do podpalenia na przywitanie Nowego Roku. Spotkają się w centrum wsi przy kultowym przystanku PKS-u, blisko wiejskiej sali, zamkniętej i ulegającej ruinie.

 / Fot. W24Tradycji stanie się zadość. - Nie pozostało nam nic innego, jak w ten sposób od kilku lat witać Nowy Rok – mówi z rozgoryczeniem 16-letni Karol Marysiak.

Młodzież, dzieci, kilkanaście może osób dorosłych spotka się w centrum wsi godzinę przed północą. Przygotowane będzie ognisko ze stertą słomy i kilka opon. Podpalą to wszystko równo z wybiciem godziny Nowego Roku. Podpalaniu towarzyszyć będzie kanonada odpalanych petard i fajerwerków. Szampana pić będą w plastikowych kubeczkach i raczej symbolicznie. Królować będzie przede wszystkim wódka. Długo tak nie zabawią – rozejdą się do swoich domów, gdzie z umówionym towarzystwem kontynuować będą witanie pierwszego dnia 2012 roku.

Dwór w Książu Śląskim / Fot. Skarabeusz, GNU1.2Ale najpierw zgromadzą się przy kultowym przystanku PKS-u, wybudowanym w latach schyłkowych PRL, murowanym z trzema półokrągłymi wejściami i z długą ławeczką. Dziś nieczynnym, bowiem bardziej nowoczesne przystanki we wsi są nieco od niego oddalone, ale nadal wykorzystywany jest przez dzieci, oczekujące tu na szkolny autobus. Obok jest zamknięta na cztery spusty wiejska sala. Co roku pogrążająca się bardziej w ruinę.

- To namacalny dowód nierealizowanych obietnic wyborczych burmistrza! - wyjaśnia poirytowany Krzysztof Fedro. - On nic tu u nas nie ma do szukania! Wokół nas wszystkie świetlice są remontowane, ale nie w naszej gminie!

Burmistrz Kożuchowa Andrzej Ogrodnik na wszystkich wiejskich zebraniach obiecywał książanom gruntowny i natychmiastowy remont wiejskiej świetlicy. Teraz obawia się przyjazdu do wsi. - Nasz projekt o dofinansowanie remontu sali oczekuje na weryfikację w marszałkowskim urzędzie – wyjaśnia.

Tymczasem w Książu od kilkunastu dni słychać jest huk odpalanych fajerwerków. Młodzież szkolna, mająca teraz kolejny, przydługi wolny okres od zajęć - w ten sposób się zabawia. Okoliczne zwierzęta, przede wszystkim psy, wyją z wielkiego przestrachu, przeżywając niewyobrażalne męki. - Pies mój z tego horroru czołga się po ziemi, chociaż w tym czasie przetrzymywany jest w domu – ścieka się Zygmunt Białowus.

Mojemu sąsiadowi, mężowi nauczycielki, ów amok również się udzielił. Co chwilę, bez względu na czas, wybiega na podwórko i odpala petardę! W domu, aż szyby w oknach drgają. Morus, mój pies, dostaje drgawek.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

iicca
  • iicca
  • 01.01.2012 19:56

Palenie opon!? Kretynizm. Niech się trują. Paru będzie mniej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.