Facebook Google+ Twitter

Sylwester w drodze do... więzienia

Minęło 30 lat od wprowadzenia stanu wojennego i zwykle jest tak, że pewne wydarzenia z biegiem czasu ocenia się z pewnym dystansem. O wspomnienie sylwestra poprosiłam redaktora naczelnego "Głosu Nowej Huty" Jana L. Franczyka

Zdjęcie Stanisława Iskry, udostępnione przez Stowarzyszenie NZS 1980 Stan wojenny w Nowej Hucie / Fot. Zdjęcie Stanisława Iskry, udostępnione przez Stowarzyszenie NZS 1980/ z albumu autorkiIm więcej czasu mija od danego wydarzenia, tym ocena jest spokojniejsza, bardziej refleksyjna i wyważona.

Jakim był dla Pana 31 grudnia 1982 roku?
- 31 grudnia 1982 roku dowiedzieliśmy się, że wszyscy internowani zostaną tego dnia wywiezieni z Zakładu Karnego w Wiśniczu Nowym.

Tyle tylko, że nie powiedziano nam dokąd. Pod wieczór zgoniono nas na więzienny plac, gdzie w szeregach stali uzbrojeni w pałki i tarcze, z kaskami na głowach zomowcy.

Dalej stało kilka ciężarówek przeznaczonych do transportu więźniów. Zapakowano nas do więziennych bud i przed północą konwój wyruszył na wschód, o czym się zorientowaliśmy, patrząc przez drobne szpary w samochodzie. Myśleliśmy, że transportują nas do więzienia w Tarnowie, ale Tarnów minęliśmy i nadal jechaliśmy na wschód.

Wiedzieliście, gdzie jedziecie?
– W Rzeszowie jest więzienie - rzucił jeden z kolegów. Lekkie zdenerwowanie wkradło się w nasze szeregi, gdy Rzeszów też minęliśmy i nadal jechaliśmy na wschód.

To mogło oznaczać jedno- dalej jest tylko granica ze Związkiem Sowieckim?
- Łatwo sobie wyobrazić, jakie myśli plątały nam się po głowach. Na szczęście po kilkudziesięciu minutach skręciliśmy w jakąś boczną drogę i zajechaliśmy pod duży kompleks, otoczonych drutem kolczastym budynków.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.