Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

120623 miejsce

Sylwester w Warszawie - hit czy kit?

Hasłem zabawy sylwestrowej na warszawskim Placu Konstytucji były hity Europy, a celem imprezy - przyciągnięcie jak największej ilości turystów do stolicy. I choć w Warszawie bawiło się ponad 120 tysięcy osób, ich miny mówiły same za siebie

Fajerwerki / Fot. http://www.sxc.hu/photo/1218723"Turysta, który trafił na rzekomo zachęcającego Europejczyków warszawskiego sylwestra, pewnie w Polsce byłby po raz pierwszy i ostatni" - to opinia nie tylko moja, ale i wielu innych uczestników zabawy na Placu Konstytucji. Byli rozczarowani nieudanymi występami, prowadzącymi i serwowanym im mocno przestarzałym repertuarem, który co roku jest praktycznie taki sam. Śpiewali także niemal Ci sami artyści, co było nudne i mało zachęcające do zabawy. Mimo tego publiczność dopisała, ponieważ większość uczestników imprezy czekało na gwiazdę wieczoru - zespół Roxette.

A na scenie...

Zapowiadany na kilka tygodni wstecz przyjazd Szwedów wywołał wiele dyskusji. Nie tylko z powodu iście gwiazdorskich życzeń zespołu, ale i ciężkiej choroby wokalistki Marie Fredriksson, która spowodowała, że zespół nie koncertował przez dobrych kilka lat. Przyjazd do Polski miał zatem być doskonałą okazją na powrót do łask fanów i ponowną reaktywację zespołu tuż przed koncertem w czerwcu. Wypadł jednak mizernie. Marie, będąca po przebytej parę lat temu operacji rozczarowała publiczność. Na warszawskiej scenie stała nieruchomo, trzęsła się z zimna i z kamiennym wyrazem twarzy śpiewała utwór za utworem, nie dając rady wyciągnąć żadnych wyższych dźwięków. Widać było, że występ sprawia jej trud. Nie pomógł nawet Per Gessle, który za wszelką cenę starał się ratować sytuację. Roxette zawiódł i to nie tylko warszawiaków, ale głównie tych, którzy z odległych zakątków Polski przyjechali do stolicy specjalnie na koncert zespołu. Miejmy jednak nadzieję, że fani okażą się wyrozumiali i nie zwrócą kupionych na czerwcowy koncert biletów.

Zachęcić do zabawy warszawską publiczność trudno było również znanym polskim artystom. Nie zainteresowała ich ani Doda, Kasia Kowalska, ani nawet zespoły Carpe Diem czy Varius Manx. Rozgrzała ich dopiero Natasza Urbańska, która wbrew wielu negatywnym opiniom pokazała prawdziwą klasę. Utwory wykonywała nie tylko w wielu językach, ale i umiejętnie przy tym tańczyła. Publiczność podczas jej występów znakomicie się bawiła.

Podsumowanie

Więcej kitu, niż hitów - tak określiłabym miejskiego sylwestra w stolicy. Po kilku występach było wiadomo, że nie warto jest stać na zimnie i równie dobrze ze spokojem można wrócić do domu, żeby dokończyć zabawę w domu. Może to z tego właśnie powodu emitowany na Polsacie sylwester zgromadził przed telewizorem kilka milionów widzów.

Więcej informacji: NajlepszeImprezy.eu

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Emil S.
  • Emil S.
  • 19.06.2011 16:25

Hmm... Dużo tu nieścisłości. Nawet gdy mówimy o nazewnictwie. Po pierwsze, to, co dali Per i Marie z muzykami, to był KONCERT, zaś playback-owe popisy nazwać należy najwyżej występem, a i niekoniecznie udanym, bo wpadki jakich dopuścił się np. Danzel zahaczają o artystyczna kompromitację (mieliśmy okazję słuchać dwóch Danzel-ów jednocześnie: tego widocznego na scenie i tego w studio, gdy ich głosy nakładały się na siebie). Jeżeli "danie z siebie 100%" to ruszanie ustami i bieganie na scenie, to piosenkarzy/muzyków mylimy z aktorami.
Jeżeli ktoś oczekiwał, że Roxette zagrają jak gwiazdy, to ich koncert był dla niego kitem zanim się zaczął, bowiem M.F. i P.G. gwiazdami w dzisiejszym rozumieniu tego słowa nie są. Mogą być artystami, to się zgodzę; wykonują i śpiewają swoje utwory. Są przedstawicielami generacji, która nie trzyma talentu w biuście, co jest fizjologiczną cechą dzisiejszych gwiazd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Tomaszu, pan także ma rację. Widać było, że występ sprawiał jej trud i podziwiam ją za odwagę i za chęć wyjścia na scenę pomimo trudności.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Tomasz Wysocki
  • Tomasz Wysocki
  • 06.01.2011 21:13

Pani Ewo, Marie jest już zdrowa. W 2008 roku lekarze ogłosili, że już jej nie grozi. Miała 5% szanse na przeżycie. Wiem, to żaden argument, gdy patrzy się na występ. Mi się podobał, bo wiem, czego mogę oczekiwać od Marie. Pani się nie podobał, bo ma Pani pewnie wyżej postawioną poprzeczkę, poprzeczkę wyznaczoną przez zdrowych artystów. okej, akceptuję to.

To, z czym Marie teraz musi się uporać to ze swoimi niedoskonałościami. Brakiem prawie całkowitym widzenia w oku prawym, problemem z równowagą czy też wyniszczającą chemioterapią, która odbiła się również na głosie. Dla mnie jest to jednak przykład osoby silnej, zdycyplinowanej, która ciężką pracą pokazuje, że można, że warto próbować. Jedni mogą czuć nie smak, bo wolą oglądać i słuchać tych na 100%; ja wolę jednak historię, która kroczy za jakąs osobą i widzieć, jak się stara dorównać swoim poziomem do innych.

Występ był udany, nie rewelacyjny, ale to tylko magia tego występu - te wpadki, pomyłki, wiatr we włosach :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z Ewą (Autorką artykułu) w całej rozciągłości. Koncert sylwestrowy był żałosny... Ale nie mógł być inny, skoro za program Polsatu odpowiada Nina Terentiew! Po prost dała zarobić swoim koleżankom i kolegom z TWA.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Tomaszu, mój błąd z użyciem dat i czasów - moja wina.
Choroba Marie tłumaczy jej występ i nie mam co do tego wątpliwości, ale patrząc na to z innej strony - nie powinno się koncertować będąc tak chorym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czyli nie było zbyt interesująco? Przereklamowane?Dlatego też niektórzy wolą brdziej kameralne imprezy - nawet te pod chmurką link .

Komentarz został ukrytyrozwiń
Tomasz Wysocki
  • Tomasz Wysocki
  • 06.01.2011 10:24

Pani Ewo, przepraszam za tego kretyna, ale naprawdę ten artykuł roi się od błędów, których nawet nie tłumaczy wyrażana opinia (którą mogę zaakceptować). Większość Polaków myślało, że usłyszy Marie śpiewając jak w radio, za co winę głównie ponosi Polsat, bo Marie dawno tak ostrego głosu nie ma.

Rak mózgu wykryty we wrześniu 2002 zaowocował blisko 4-letnim leczeniem, chemioterapiami, operacją mózgu, po której Marie nie widzi prawie na prawe oko i ma problemy z równowagą. Na pewno takie imprezy otwarte w zimie jej nie służą, ale mi się tam podobało.

Aha, biletów nikt nie może zwrócić. Jedyna sytuacja, w której można je zwrócić to odwołanie koncertu :) Więc warszawiacy nawet nie mają do tego prawa, jak bardzo by im się sylwestrowe wystąpienie nie podobało.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Tomasz Wysocki
  • Tomasz Wysocki
  • 06.01.2011 10:18

Co za niedouczony kretyn pisał ten artykuł? 3 miesiące temu operacja? Kilka miesięczy przerwy? Kurde, 10 lat przerwy w koncertowaniu, a operacja była w 2002 i 2003. Za takie artykuły powinni zwalniać ludzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.