Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

36613 miejsce

Symulowałem, żeby... pójść do wojska

Ta historia wydarzyła się w roku 1976, gdy jeszcze wielu z Was nie było na świecie. Pojawiłem się na komisji wojskowej, choć nie nadawałem się do służby...

Na komisji latem, stawiłem się punktualnie, honorowo oddałem krew i poszedłem do lekarzy. Badania, mierzenie, ważenie, kilka pytań o przebyte choroby, a ja mówię że jestem zdrowy jak byk. Jeszcze raz badanie i kat.A.

W listopadzie puka ktoś do drzwi, otwieram. Stoi żołnierz, zapraszam do środka, on wyciąga kopertę i mówi: kolego, za trzy dni stawisz się w Słupsku, w JW 2201. Na drugi dzień biegnę do pracy, żeby się rozliczyć zgodnie z regulaminem. Wchodzę do jednostki i pytam, dlaczego to wezwanie tak nietypowo otrzymałem w listopadzie. Okazało się, że jeden żołnierz został odsunięty i jest uzupełnienie. Trafiłem super, bo do podoficerskiej szkoły Niebieskich Beretów. Wszystko wyszło na jaw w 1977 r. latem.

Miałem akurat służbę w Klubie Garnizonowym. Po szkółce zostałem przeniesiony do Gdańska. W nagrodę za oceny i naukę miałem prawo wyboru jednostki, oczywiście wybrałem rodzinny Gdańsk. Na służbie dostałem jakiegoś dziwnego ataku, kolega z jednostki odwiózł mnie do szpitala Marynarki Wojennej. Tam zaczęli pytać na co kiedyś chorowałem? Powiedziałem że od lat leczę się na przewlekłe zapalenie dróg oddechowych. Zapytali czy zwariowałem, że nie powiedziałem tego na komisji. Powiedziałem, że chciałem iść do wojska, i być normalnym facetem, a nie wiecznym chorowitkiem. Symulowałem zdrowego, a faktycznie nie nadawałem się do służby.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.