Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7637 miejsce

Syndrom "japońskiego turysty" po polsku

„Za zrobienie zdjęcia bez zakupu peruki, płatne 5 zł” widnieje napis na jednym z nadmorskich straganów w Międzyzdrojach.

Kawałek dalej w przedsionku pobliskiego kantoru stoi drewniany posąg kota w stylu „egipskim”, a tuż nad nim wisi kartka „zdjęcie z kotem 2 zł”.  / Fot. Sylwia KowalyczkKontynuując spacer po promenadzie natknąć można się na pana, który pobiera opłaty za zdjęcie ze swoim Harleyem i przebranych w stroje Kubusia Puchatka i Tygryska kolejnych interesantów żądnych pieniążków od bezbronnych, ale uległych turystów.

Podobne próby zarabiania na turystach spotkać można jak Polska długa i szeroka. Wczasowicze oszczędzali przecież skrzętnie przez cały rok, by móc skorzystać z tych dobrodziejstw wymarzonego urlopu. Pogoda może nie najlepsza, ale ile atrakcji! Swoją drogą, czy naprawdę polska oferta turystyczna ma do zaoferowania tylko te wątpliwej jakości urozmaicenia?
 / Fot. Sylwia Kowalyczk

Syndrom „japońskiego turysty”


W związku z ogromnym postępem fotografii cyfrowej popadamy w trącący frustracją nałóg robienia zdjęć wszędzie, każdemu i wszystkiemu obiecując sobie, że po powrocie z urlopu wykasujemy te mnie ważne i mniej udane. Tak się jednak nie dzieje. Powoli tracimy umiejętność selekcjonowania wydarzeń, ludzi, miejsc, które warto uwiecznić na zdjęciu. Pstrykamy fotki gdzie popadnie zapominając o celu, gubiąc po drodze sens czynności jaką jest robienie zdjęć. Na syndromie „japońskiego turysty” można zarobić, czasem jednak trzeba się przed nim bronić.

Strategia zarobkowa


George Lesing, znawca z dziedziny praw autorskich, w swojej książce "Wolna kultura" przytacza sytuację z 1888 roku kiedy to dokonał się postęp technologiczny, który doprowadził do umasowienia fotografii. George Eastman, fotograf amator, wynalazł kliszę fotograficzną, którą umieścił w prostych aparatach Kodakach. Od tej pory zdjęcia mógł robić każdy, ale czy wszędzie? Natychmiast po upowszechnieniu się tego epokowego urządzenia do sądów trafiło pytanie, czy fotograf-amator musi pozyskiwać zezwolenie na zrobienie jakiegoś zdjęcia? Fotografujący przecież „odbiera” coś fotografowanej osobie lub budynkowi, rabuje coś wartościowego, argumentowano. Niektórzy sądzili nawet, że odbiera duszę obiektowi znajdującemu się na zdjęciu. Może to oznaczać, że fotograf dostaje coś za nic, a do tego dopuścić nie można! Z tego też założenia wyszli najwidoczniej wszyscy pomysłowi, którzy postanowili pobierać stosowne sumy pieniężne za pstrykanie fotek. Jak bowiem inaczej wytłumaczyć opłatę za robienie zdjęć w muzeum kiedy zapłaciliśmy już (i to niemałą kwotę) za bilet? Dopłacamy jednak kolejne 7 zł, by móc pstryknąć zdjęcie tu i tam, to przecież obowiązek turysty używać swojego głównego atrybutu - aparatu fotograficznego.

Strategia obronna


Czy zawsze wiąże się to jednak z próbą opróżnienia portfela biednego wczasowicza? Niekoniecznie. Prowadzący stragany w trosce o swoje mienie wywieszają często karteczki z rzekomą opłatą za zdjęcia, by celowo odstraszyć interesantów. Tłumy ludzi przewijające się przez nadmorskie alejki nie mają bowiem skrupułów. Każdy pragnie dotknąć lub założyć na siebie dostępne tam, co bardziej widowiskowe gadżety, a następnie zrobić pamiątkową fotografię. To irytujące zachowanie turystów, którzy niejednokrotnie niszczą dostępne na straganach mienie przeznaczone na sprzedaż, właściciele stoisk z pamiątkami postanowili ukrócić. Bulwersujące wielu napisy sygnalizujące pobieranie opłaty za zdjęcia ze straganowymi artykułami mają swój cel, i wbrew pozorom nie jest on zarobkowy.

Choć wakacje można uznać za oficjalnie zakończone, problem nie kończy się wraz ze zniknięciem nadbałtyckich straganów i odwiedzających polskie kurorty turystów. Całe szczęście, za to co na prawdę warte sfotografowania, płacić jeszcze nie trzeba...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Mi się przypomniał dowcip, trochę nie na temat - ale z tytułem mi się skojarzył:

"Bandyci napadli na bank w centrum miasta. Sprawców pomogli ująć japońscy turyści którzy dostarczyli materiał dowodowy w postaci 565 zdjęć"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wiesław kasujesz fotki? Ja to każde zdjęcie, które zrobiłem trzymam na twardym, cd czy dvd. Może mi się kiedyś takie zdjęcie przyda?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zdarzyło mi się pstryknąć za cały dzień ok 70 fotek kilka wybrałem. przeciętnie to robię około 20-30 większość jest kasowana ,stare przyzwyczajenie kilka klatek tak dla pewności jednego obiektu potem wybieram to najlepiej mi pasujące reszta kasowana jest.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja zapisałem na karcie 187 klatek podczas tygodnia w Tunezji. Pierwszy raz mi się nie chciało robić zdjęć w związku z panującym upałem ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 12.09.2008 17:07

ja z miesiąca wakacji przywiozłem 100 zdjęć :]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.