Facebook Google+ Twitter

Synod dedykowany bardziej swobodzie seksualnej niż rodzinie?

Katolicy roztrząsali problemy rodzin. Proponowane rozwiązania podążały w dwóch odmiennych kierunkach. Czy dostosowanie nauczania Kościoła do dominującej w świecie antropologii jest odpowiedzią na oczekiwania wiernych?

 / Fot. A. WalterBiskupi z Zachodu boleją nad wymieraniem chrześcijaństwa w ich krajach. Wspólnoty katolickie nie przyciągają powołań zakonnych i kapłańskich. Gdy odejdzie pokolenie 60-latków, w kościołach nikt już nie pozostanie. Zatrważają statystyki praktyk religijnych, wiary w dogmaty i przestrzegania zasad moralnych.

W tej sytuacji pierwszoplanowym zadaniem jest dla duszpasterzy pozostanie w kontakcie z kolejnymi pokoleniami. Odseparowanie się od nich przez barierę sztywnej moralności jawi się w oczach duchownych jako ostateczna eliminacja katolicyzmu. Strach przed społeczną alienacją, zwłaszcza w niemieckim Kościele uzależnionym od podatku proporcjonalnego do liczby wiernych, poddaje pomysły uelastycznienia praktyki duszpasterskiej w stosunku do rzeszy osób wstępujących w powtórne związki.

Etyka seksualna musi iść ramię w ramię z wiarą


Silny organizacyjnie i finansowo, przedsiębiorczy episkopat z Niemiec znajduje posłuch u papieża. Przy jego wsparciu niemieccy biskupi chcieli przenieść swoje doświadczenia na synod i cały Kościół, i to mimo tego, że przejęty z protestantyzmu dystans miedzy teologią a etyką seksualną zgubił niemieckie duszpasterstwo. Dystans skądinąd słuszny teoretycznie, bo uwypuklający wartość łaski i pierwszeństwa relacji człowieka z Jezusem wymusił rezygnację z antropologii chrześcijańskiej w szkole i przestrzeni społeczno-kulturowej. Mówiono: nie przesłaniajmy osoby Jezusa nakazami i zakazami moralnymi. - W Bożej pedagogii taki dualizm nie istnieje - podkreślali w odpowiedzi konserwatyści i potępiali oddanie władzy nad seksualną narracją w ręce ideologów i seksuologów.

Czytaj więcej: Małżeństwa gejów - nie kosztem związku mężczyzny i kobiety

Socjologowie religii zwracają uwagę na fakt, że tam gdzie etyka seksualna została poddana bez walki, wiara tak samo wygasła jak katolicka etyka a w wymiarze społecznym zanikła miłość bazująca na wierności. Społeczeństwa zeświecczone postawiły seksualność w miejsce miłości a konkubinaty i związki gejów na równi z małżeństwami. Wynika to z logiki preferowania indywidualnej wolności seksualnej i przekonania, że nie ma żadnej społecznej wartości stojącej ponad indywidualnym wyborem zachowań seksualnych. - To przekonanie przekute w fałszywą troskę o pary jest właśnie chorobą niemieckiego Kościoła - zauważają krytycy takiej opcji.

Czytaj więcej: Gender rozmaitości: Szczepkowska, NIK, raport Lunacek, Wyborcza

Rozłam wśród biskupów


Przewodniczący naszego krajowego episkopatu, abp Gądecki wychodząc na czoło opozycji synodalnej stawia przed polskim Kościołem nie lada wyzwanie bycia pewnym wzorem. Którą drogą pójdzie stolica apostolska: polską czy niemiecką?

Abp metropolita poznański dołączył do kardynałów Burke'a i Müllera. Po drugiej stronie znaleźli się kardynałowie Kasper i Marx oraz episkopat brytyjski. - To co mówią rzecznik i relatorzy synodu, świadectwa rodzinne i sam fakt dopuszczenia dyskusji o homoseksualizmie i komunii dla rozwodników nie są wcale wyrazem przywiązania do uczciwej i wolnej debaty - sądzą ich oponenci. - Dyskusje zostały zorganizowane wokół tematów marginalnych, zastępczych albo egzotycznych kosztem refleksji pozytywnej o rodzinie i małżeństwie. Uczestnikom watykańskiego spotkania narzucono abstrakcyjne tematy debaty.

- Zajmujemy się wciąż tylko wycinkiem problemów, z jakimi ma do czynienia rodzina – skarżył się wiedeński metropolita. "Czemu mówimy wciąż tylko o rozwiedzionych, tak jakby byli najbiedniejszymi ludźmi na świecie – oczywiście potrzeba by poświęcić im uwagę – ale czemu nie mówimy o tych parach, które żyją jak herosi w naszym świecie i dbają o świętość i czystość małżeństwa, które są przykładem wierności?!"

Czytaj więcej: Genderowe raje mają najwyższe wskaźniki przemocy. Dane Eurostatu

Brazylijska para mówi na synodzie, że wiele katolickich małżeństw nie czuje się zobowiązanymi do przestrzegania wyłącznie dopuszczonych przez Kościół naturalnych metod planowania rodziny. Co więcej nie wyznają tego jako grzechu w konfesjonale, a i też nie są wcale o to dopytywani przez spowiedników. Inne małżeństwo opowiedziało o warunkowej akceptacji homoseksualizmu swojego syna i zaapelowało o dowartościowanie pozytywnych aspektów wspólnego pożycia gejów.

Polityka informacyjna relatorów synodalnych i watykańskiego rzecznika sprawiła, że do opinii publicznej nie dotarły inne niż takie głosy.

Powszechnie szanowany kard. Burke skarżył się, że interwencje indywidualnych ojców synodu nie są dostępne na forum publicznym, jak to miało miejsce w przeszłości a wszystkie informacje odnoszące się do synodu są kontrolowane przez sekretariat, który ewidentnie od początku faworyzuje te pozycje, które zostały wyrażone w stronniczych publikacjach relatorów (dokument Relatio post disceptationem). - Podczas gdy omawiany skrypt z obrad ma na celu wyłącznie przedstawienie dyskusji, jaka miała miejsce pomiędzy ojcami synodu, to w rzeczywistości promuje pozycje, których wielu ojców synodu nie akceptuje – i, powiedziałbym, jako wierni pasterze nie może zaakceptować – stwierdził purpurat.

Na problem wyobcowania relatorów zwrócił uwagę kard. Béchara Boutros Raï z Libanu: pisana w pośpiechu relacja z synodu, jest zbyt skoncentrowana na Europie. Ja się w niej nie odnajduję – powiedział Radiu Watykańskiemu hierarcha.

Czytaj więcej: "Stop seksualizacji dzieci". Kto kłamie w sprawie masturbacji?

Papież konfrontacji czy troski?


Reinhard Marx, przewodniczący europejskiego episkopatu z góry zakładał identyfikację papieża z liberalnymi postulatami. Jego wypowiedzi dla mediów nie pozostawiają wątpliwości: musimy znaleźć rozwiązanie dla rozwiedzionych – stanowczo nawoływał.

Nie da się ukryć, że serce papieża bije po lewej stronie. Franciszek konsekwentnie usuwa zachowawczych hierarchów z urzędów, więc do pomyślenia jest że za rok, kiedy będzie miała miejsce decydująca debata synodalna obecna liberalna mniejszość stanie się już większością.

Taki kierunek działań dezorganizuje obronę i promocję wartości rodzinnych w świecie bombardowanym przez dobrze zaplanowany pochód legislacji, edukacji i polityki antyrodzinnej. Jan Paweł II w tej samej sytuacji stawiał opór i organizował ogniska oporu, nadając stolicy apostolskiej rangę światowego koordynatora.

Skazany na wewnętrzną banicję Burke wprost atakował: "ewentualne oświadczenie ojca świętego Franciszka na temat wszystkich tych kontrowersji wokół tematów, jakimi zajmuje się Synod, byłoby już i tak bardzo spóźnione. Debata na te tematy trwa już przynajmniej od dziewięciu miesięcy, zwłaszcza w mediach świeckich, ale także ze względu na przemowy i wywiady kard. Waltera Kaspera i innych, którzy popierają jego stanowisko" – kontynuował dostojnik.

Czytaj więcej: Jeszcze o Conchicie Wurst

"Wierni i ich dobrzy pasterze patrzą na Wikariusza Chrystusa, by ten potwierdził wiarę katolicką i praktykę dotyczącą małżeństwa, które jest pierwszą komórką życia Kościoła" – zakończył kardynał.

***

Na synodzie wypłynęła kamuflowana dotąd konfrontacja dwóch komplementarnych w istocie rzeczy wizji duszpasterskich i antropologicznych oraz ich relacji do teologii: Kościół zorientowany na zbliżenie do człowieka osadzonego w aktualnej kulturze i taki, który broni duchowości człowieka przed światem.

Ale bardziej niepokojące jest to, że konserwatywna wykładnia soboru watykańskiego II (hermeneutyka ciągłości) przywrócona przez papieży Ratzingera i Wojtyłę zaczyna ustępować za sprawą Franciszka tej interpretacji, która pogrążyła w latach 70. Kościół w chaosie i kryzysie.

Wszyscy powołują się na Pana Jezusa


Syn Boży doskonale godził wymagania miłosierdzia i prawdy. Mówił jednak, że świat jego nauki nie pojmie - u ludzi to niemożliwe. Nauki Jezusa o małżeństwie nie da się zatem zrozumieć według kryteriów światowych, gdyż nakłada ona wyjątkowe - z punktu widzenia wolności jednostki - ograniczenia na relację kobiety i mężczyzny. Jezus nie namawiał do porzucenia tych wymagań, gdy okażą się one niemożliwe do wypełnienia. Co więc radził swoim uczniom i uczennicom? Żeby w nim trwali ponad wszystko, czyli ponad własne słabości, tożsamość i pragnienia.

Konkluzja synodalnej większości (nie uwzględniona w "relatio") nawiązuje do tradycji i Ewangelii. Grzech należy porzucić, krzywdy wyrządzone innym naprawić, młodych ludzi wstępujących w związek małżeński umocnić i odpowiednio przygotować.

Liberałowie powiedzą, że to mało, ale konserwatyści uważają, że bardziej powoływanie się przez nich na życie i działalność Jezusa jest uprawniona. Jezus i pierwsi chrześcijanie żyli przecież w świecie w którym rozwód i chaos w relacjach międzyludzkich, w tym nieuporządkowanie seksualne były powszechne i normatywne a mimo to, bez żadnego wahania i niejasności, czytamy w Nowym Testamencie:

"Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Kto chce oddalić swą żonę, niech jej da list rozwodowy. A Ja powiadam wam: Każdy, kto oddala swą żonę - poza wypadkiem nierządu - naraża ją na cudzołóstwo. A kto by oddaloną pojął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa" (Mt 5,31).

"Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan: żona niech nie odchodzi od swego męża. Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie samotną albo niech się pojedna ze swym mężem. Małżonek również niech nie oddala się od żony" (1 Kor 7,l0n).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

Marku, eschatologia to część życia każdego człowieka, o to chyba chodziło Grzegorzowi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A co do dopasowywania faktów do przepowiedni, albo odwrotnie. Jest na ten temat dużo materiału, ale nie mam na takie bzdety czasu. do mojego osobistego końca świata zostało mi już niewiele (a wierz mi, że się nie pomylę i na pewno jeszcze za mojego żywota on mnie dopadnie), dlatego też nie będę zajmował się takimi sprawami. Szkoda czasu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Twoje wykluczanie jest tej samej wartości, co ich nakaz do wierzenia swoim owieczkom. Ten synod jest właśnie po to, aby coś zaradzić, bo owieczki się rozłażą po świecie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Archiherezje czyli herezje czasów ostatecznych: apostołowie nie przemawiali natchnieni Duchem Bożym, wszystkie religie są sobie równe, nie istnieje życie wieczne, Bóg to pojęcie umowne, anioł Pański nie zwiastował Pannie Marii... Długo mógłbym wyliczać, a podają to do wierzenia ... niektórzy teolodzy.

Odnośnie przepowiedni Jezusa, nie przyszło Ci do głowy, że zwracając się do Izraelitów zwiastował im koniec ich świata: oblężenie Jerozolimy, zburzenie świątyni Salomona, śmierć od rzymskiej broni, głodu, ognia oraz w wyniku przybicia do krzyża wszystkich mieszkańców miasta Dawidowego z wyjątkiem 77, których życie darował wódz Tytus Flawiusz swemu pisarzowi Józefowi...? Wszystko to zaś przez fałszywych proroków i fałszywych mesjaszy, jakimi okazali się fanatyczni przywódcy z góry skazanego na przegraną powstania. (Mat. 24) Nie przeminęło pokolenie, które tych słów sluchało, a spełniły się.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"(...) i wiedzcie, że czasy ostateczne to nasze czasy" - napisał Grzegorz Wasiluk, prayjaciel pana boga.



Taki duży chłopczyk, a w bajki wierzy... Grzesiu, nie strasz! Bo już się boję... zwłaszcza, gdy wezmę pod uwagę, że nawet Jezusowi nie udała się przepowiednia końca świata, który miał nastąpić jeszcze za pokolenia ludzi wtedy żyjących.

A ja słyszałem, że jak człowiek jest martwy, to już nic nie czuje i jest mu wszystko jedno... Czyż ten stan jest faktycznym końcem świata dla żyjącego?

Później, po nim, było jeszcze wielu magików wieszczących koniec i jakoś to wszystko trwa...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ujmę to tak – w sposób jasny, zrozumiały i czysto po polsku. Kiedyś, przed Drugim Soborem Watykańskim Kościół Rzymsko-Katolicki był potęgą niezwalczoną. Opierał się mocno na nienaruszalnych pewnikach, stalowej woli swych arcykapłanów i żelaznej dyscyplinie wymuszanej na wiernych względnie wysoko postawionej świadomości tych wiernych – zależnie od ich poziomu. Rzecz jasna, że wśród jego księży również wtedy nie wszyscy byli duchownymi z powołania. Było co najmniej naprawdę wielu takich, co przyjmowali bezżeństwo na życzenie krewnych, kierując się zasadą, że kto ma księdza w rodzie tego bieda nie ubodzie, a potem wyrównywali sobie brak kobiety w łożu na różne sposoby, od częstego wpraszania się na smaczne obiady do bogatych parafian po rzeczy o których nie wolno było mówić głośno. Jednakowoż była to ogromna rzesza ludzi, bardzo zwarta i oddana służbie celom, jakie wyznaczali papieże, ich biskupi oraz sobory. Budziła wśród niekatolików czasem ślepą furię, czasem obawę, niekiedy szacunek, ale w każdym wypadku respekt, zaś dla swoich wiernych była oporą, w którą nie śmieli wątpić, bo nie mieli do tego żadnych poważnych podstaw. Od czasu do czasu nadchodziły krwawe prześladowania, dokonywane przez przeciwników religii chrześcijańskiej, ale Kościół Rzymski wychodził z nich zwycięski i opromieniony męczeństwem, które dodawało mu sił i poparcia.

Spójrzmy na KRK dzisiaj. Oto papież, który postanowił być komikiem i sobór, który idzie za jego przykładem, ogłaszając rzeczy sprzeczne ze wszystkim, co dotychczas głoszono i to nie tylko z ambon katolickich. Są jednak dwie sprawy, w których ów papież i jego biskupi są śmiertelnie poważni. Jedna to pozbawianie prawa do wykonywania swego zawodu, że tak rzecz prosto określę, księży rzymskich oskarżonych o chłopcołóstwo. Bardzo często oskarżycielami są w takich sprawach wrogowie wiary katolickiej, a w każdej z nich Kościół papieża Franciszka sędzią wydającym w ręce kata tzn. władzy świeckiej. Druga to podkreślanie, że prawosławnym patriarchatu moskiewskiego na Ukrainie należy się dół z wapnem względnie pobyt w kazamatach bezpieki albo przymusowy marsz ku czci UPA i Bandery, bo tak się wykłada usilnie przez Frania broniona „integralność Ukrainy” na ziemiach ukraińskich Rosjan i antyfaszystowskich Ukraińców.

Otóż moim skromnym zdaniem każdy, kto bierze poważnie chrześcijaństwo niech ucieka do Bractwa Piusa X, do tzw. ortodoksyjnych protestantów albo do prawosławnych, zależnie od swego spojrzenia na obrządki i dogmaty, bo właśnie rozpoczyna się najprawdziwsza niewola babilońska głównej nawy Kościoła Chrystusowego, Sodoma i Gomora w jej murach. Tak jak przepowiedziano w Objawieniu św. Jana (Apokalipsie) i wiedzcie, że czasy ostateczne to nasze czasy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

kk

dowcipnie żurnalista wyborczej podsumował synod: któż się lepiej zna na seksie pozamałżeńskim jak nie oni.

pisanie z takiej perspektywy nie zaradza kryzysowi małżeństwa

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze, ze pedofilii nie zakazali, bo wówczas niektórzy biskupi, księża i nuncjusze papiescy straciliby możliwość życia erotycznego!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Basiu, pięknie buforujesz... ale to na nic się zda, ponieważ w czasie mojej edukacji religijnej nauczano mnie o niezmienności zasad bożych, według których podobno funkcjonuje kościół... Coś więc mi tutaj nie pasuje, ale poczytuję to za oznakę choroby, która jest coraz powszechniejsza w dzisiejszym świecie. Co innego słyszę, co innego widzę i jeszcze w dodatku co innego czuję... Na swój użytek tę chorobę DYSOCJOZĄ nazywam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

dobra, dobra. Nie porównujcie się do średniowiecza w którym żył ów papież.
@ Marku wówczas i wygódka była inna.
Dzisiejszy Kościół to już nie średniowieczny kościół. Inna świadomość ludzi kościoła tzn. duchowieństwa i wiernych.
Ze średniowiecza kościół wziął swoją lekcję i nie ma zamiaru do niej wracać. Wytyka mu się ten czas chcąc jeszcze bardziej dolać oliwy do ognia. Ale to i tak na nic. W Polsce Kościóły są pełne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.