Facebook Google+ Twitter

Syria. Opozycja odrzuciła plan pokojowy prezydenta Al-Asada

Prezydent Syrii Baszar al-Asad przedstawił wczoraj "inicjatywę pokojową", która miałaby zakończyć trwającą od 2011 roku wojnę domową. Plan został jednak szybko odrzucony przez opozycyjną Koalicję Narodową.

 / Fot. Elizabeth Arrott/public domain/WikiCommons"Pierwszy etap wymagałby, aby regionalne mocarstwa przestały finansować i zbroić opozycję oraz aby zakończono operacje terrorystyczne" - powiedział wczoraj al-Asad, nakreślając warunki porozumienia pokojowego. Syryjski przywódca zapewnił, że wówczas armia zakończyłaby działania zbrojne, ale - jak zaznaczył - zachowałaby prawo do "obrony interesów państwa".

Baszar al-Asad przedstawił swój plan, wystąpując wczoraj na scenie opery w Damaszku, gdzie zgromadzili się zwolennicy jego reżimu. Syryjski prezydent zapewnił, że jest gotowy na negocjacje z "syryjskimi osobistościami i partiami politycznymi" na temat nowej konstytucji oraz wyborów.

Czytaj też: Syria. Wojna domowa pochłonęła już 60 tysięcy ofiar


Propozycja al-Asada, który obiecał także amnestię dla więźniów politycznych, nie spotkała się z pozytywną reakcją opozycji, która prezydenckie orędzie określiła mianem "pustej retoryki".

"Nie zaproponował ustąpienia z urzędu, co było warunkiem do rozpoczęcia jakichkolwiek pertraktacji" - oświadczył członek syryjskiej Koalicji Narodowej na rzecz Opozycji i Sił Rewolucyjnych, Louay Safi, cytowany przez telewizję Al Jazeera. Jak dodał, al-Assad "udowodnił, że jest dyktatorem, z którym nie można negocjować". Zdaniem Safiego, prezydent Syrii nie ma zamiaru rezygnować z władzy, a jego prawdziwym celem jest zniszczenie opozycji.

Według opublikowanego niedawno specjalnego raportu Organizacji Narodoów Zjednoczonych, w trwającej od marca 2011 roku wojnie domowej w Syrii śmierć poniosło do tej pory ponad 60 tys. ludzi.

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Historia lubi się powtarzać. Tym, którzy nie umieją wyciągnąć z niej żadnych wniosków jako tragedia. Sytuacja w Syrii i wokół niej to powtórka z Wietnamu itd. dlatego, że wtedy też jedna ze stron konfliktu, będąca de facto jego protagonistą, udawała, że tylko się broni, zaprzeczała jakoby prowadziła eksport rewolucji itd., a naiwni dziennikarze pod drugiej stronie brali to za dobrą monetę. Ja tego nie wymyśliłem.

Zaś starożytny Rzym nie umarł do końca, ale żyje dalej i to wokół nas, nie tylko dzięki instytucji noszącej nazwę Kościół Rzymsko-Katolicki. Tak więc wojny punickie nie straciły zupełnie aktualności.

Proszę nie udawać, że nie wie Pan o tym, że zestawianie faktów i wypowiedzi w określony sposób jest czymś obiektwnym. Nie jest i być nie może. Pewne rzeczy się uwypukla, inne ledwie zaznacza, jeszcze inne zupełnie pomija. Pan uwypuklił oskarżenia pod adresem rządu alawickiego w Damaszku, a pominął zagadnienie skąd, za czyje pieniądze i jaką broń otrzymują jego wrogowie, a także wyznaniowy i narodowościowy sklad ich oddziałów. Rozumiem, że kierował się Pan tym, co najłatwiej znaleźć w internecie...

A propos, ktoś jednak postawił panu za ten materiał 1. Z ręką na sercu - nie ja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Grzegorzu, Pański komentarz nie ma absolutnie nic wspólnego z tekstem. To było tyle lat temu i w tak odmiennym geopolitycznie świecie, że równie dobrze mógłby Pan rozwodzić się teraz nad przyczyną, przebiegiem i wynikiem każdej z wojen punickich.

Nie postawił Pan żadnego zarzutu wobec tekstu...

Nie wyraziłem ani jednej własnej opini w powyższym artykule. Cytując wypowiedzi zarówno Asada jak i członka "opozycji", przedstawiłem wyłącznie fakty, nie oceniając żadnej ze stron konfliktu. To się nazywa obiektywizm. Jeśli natomiast razi Pana słowo "reżim", odsyłam do słownika, ewentualnie encyklopedii.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Deja vu... Wie Pan, Szanowny Panie Kolego, nie chciałbym być złośliwy, ale ja to już czytałem. W starych gazetach. Wystarczy bowiem zamienić tu nazwę: Rząd Narodowy na: Tymczasowy Rząd Rewolucyjny Republiki Wietnamu Południowego (TRRRWP), reżim Asada na: reżim sajgoński, względnie też: Rząd Narodowy Kambodży i reżim Lon Nola, aby otrzymać taki sam zideologizowany pasztet, jaki spożywał telewidz, radiosłuchacz oraz czytelnik wielkonakładowej prasy czterdzieści-czterdzieści pięć lat temu. Co znamienne, nie tylko w bloku radzieckim, ale iwe Francji, czy W. Brytanii, a w znacznej części również w Stanach Zjednoczonych. Lansowano przekonanie, że komuniści są dzielni i mają czyste ręce, a także budują demokrację, tylko w innej formie. Robiono to jeszcze wtedy, kiedy Czerwoni Khmerzy pędzili ludność stolicy swego kraju (wraz z uchodźcami, czepającymi się do końca nadziei, że Jankesi nie pozwolą zająć Phnom Penh ludobójcom, ponad dwa miliony ludzi) na pola śmierci.

TRRRWP też nie chciał słyszeć o ofertach pokojowych "reżimu marionetkowego". Jego celem nie był jakikolwiek kompromis, pojednanie narodowe i przynajmniej jakiś eksperyment z demokracją, ale przejęcie władzy po stosach trupów rodaków, a potem upajanie się władzą absolutną i dalsze mordowanie. Wszyscy ci dziennikarze, którzy nie chcieli dostrzec, o co naprawdę chodzi w drugiej wojnie indochińskiej i mącili w głowach innym ludziom, byli moralnie współodpowiedzialni za miliony ofiar komunistycznego ludobójstwa w Indochinach. Zresztą ogromna większość z nich nie przyznała się do tej swojej odpowiedzialności. Towarzysze wspólnych przekonań kręcili potem filmy - bajki dla dorosłych i pisali książeczki, w których odpowiedzialność za Pol Pota przypisywali amerykańskim bombardowaniom Kambodży, brnąc dalej w kłamstwa na ten temat.

Nie stawiam Panu jedynki, chociaż mnie palec świerzbi. Zamiast tego bardzo proszę, aby się Pan nad tym zastanowił.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.