Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

90576 miejsce

Syryjski precedens. STOP broni masowego rażenia

Wojna domowa w Syrii trwa już ponad dwa lata, pochłonęła dotychczas ponad sto tysięcy ludzi. Z jednej strony, zbrodniczy obóz władzy Baszszara al-Asada walczy, by utrzymać panowanie nad Syrią.

Z drugiej strony, szeroko rozumiana opozycja, która stara się obozowi al-Asada tę władzę odebrać.
Sytuacja w Syrii jest niezwykle skomplikowana. W tym momencie nie istnieje żaden optymalny scenariusz, który zakończyłby ten konflikt. Syryjska opozycja jest podzielona na zwalczające się między sobą frakcje. Dodatkowo należy również zauważyć „wewnętrzny czynnik islamistyczny”, który walczy o wpływy i o władzę, zarówno w samych szeregach opozycji, jak również w całej Syrii. Dodatkowo pojawia się „czynnik zewnętrzny”, który pogarsza - już i tak wyjątkowo złożone - uwarunkowania w Syrii i skomplikowaną sytuację jej obywateli.
Uzbrojone bojówki radykalnych islamistów przekraczają syryjską granicę i przyłączają się do walk; zarówno potyczek, które toczą się pomiędzy obozem al-Asada i opozycją, jak również zmagań, które toczą się w szeregach opozycji. Owe bojówki są nierzadko powiązane z organizacjami terrorystycznymi, takimi jak Al-Ka’ida czy Hezbollah.
Warto również zauważyć negatywną rolę Rosji i dwuznaczną rolę Chin w wewnętrznym konflikcie syryjskim. Moskwa broni swoich interesów militarnych i geopolitycznych, dla których obóz al-Asada jest istotnym atutem. Zaś Chińczycy bronią swoich interesów gospodarczych i, wobec kryzysu syryjskiego, przyjmują co najmniej dwuznaczne stanowisko. Z jednej strony, w trosce o polityczną poprawność i dobre relacje ze światem zachodnim, Chińska Republika Ludowa oficjalnie nie popiera reżimu al-Asada. Jednak z drugiej strony, Chiny z żelazną konsekwencją sprzeciwiają się wszystkim pomysłom, które zakładałyby zdecydowane kroki wymierzone w nadal panujący syryjski obóz władzy.
Jednak 21 sierpnia bieżącego roku w kryzysie syryjskim pojawił się kolejny - być może najważniejszy - aspekt. Wszystko wskazuje bowiem na to, że obóz al-Asada użył broni chemicznej. Jest tutaj mowa o gazie sarin, który przez ONZ został zakwalifikowany jako broń masowego rażenia.
Fakt użycia sarinu przez obóz al-Asada zmienia wszystko. Tu już nie chodzi o to, jak rozwiązać konflikt syryjski. Teraz pytanie brzmi: jak odnieść się do faktu świadomego użycia przeciw obywatelom (i to na szeroką skalę) broni masowego rażenia przez przywódcę państwa. Sprawa jest bardzo poważna, od kilku dni nie można już bowiem mówić o konwencjonalnym konflikcie w Syrii i „zwyczajnym” kryzysie międzynarodowym. Albowiem teraz chodzi o stabilność społeczności międzynarodowej w przyszłości. Dzisiaj broni masowego rażenia użył Baszszar al-Asad i podjął tę decyzję świadomie. Kto użyje jej jutro, gdzie i na jaką skalę?
Oto pytanie, które winna sobie zadąć społeczność międzynarodowa, a od odpowiedzi na tę kwestię może zależeć życie setek tysięcy, a nawet milionów ludzi. Od odpowiedzi na to pytanie może zależeć nasze życie. Albowiem, jeśli społeczność międzynarodowa nie zareaguje stanowczo na fakt użycia broni masowego rażenia przez obóz al-Asada, to stworzony zostanie bardzo niebezpieczny i brzemienny w skutkach precedens. W przypadku braku zdecydowanej reakcji na ten zbrodniczy akt bestialstwa, broń chemiczna może zostać - być może nieoficjalnie, aczkolwiek w praktyce - uznana za broń konwencjonalną. Co, w takiej sytuacji, stanie na przeszkodzie przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Unowi, by wobec swojego największego wroga, czyli Korei Południowej, użyć broni chemicznej? Jeśli broń masowego rażenia zostanie uznana za broń konwencjonalną, to w jaki sposób będzie można zapobiec jej użyciu w lokalnych i regionalnych konfliktach? W jaki sposób będzie można spowodować, by państwa i wielkie mocarstwa agresywne wobec swoich sąsiadów, nadal powstrzymywały się od użycia takiej broni podczas militarnych interwencji, do których dochodzi przecież bardzo często?
Świadomie używając broni masowego rażenia, Baszszar al-Asad przekroczył bardzo niebezpieczną granicę i otworzył puszkę Pandory. Tę puszkę Pandory należy zamknąć natychmiast, a sprawcę jej otwarcia - przykładnie ukarać. To konieczne! Albowiem broń masowego rażenia to środek, który - w przypadku jego użycia na masową skalę - mógłby doprowadzić do śmierci dziesiątek milionów ludzi, a być może do zagłady ludzkości. Broń masowego rażenia, w przypadku jej użycia na szeroką skalę, doprowadzi do Apokalipsy, do Armagedonu!
21 sierpnia bieżącego roku obóz Baszszara al-Asada przekroczył granicę, której przekraczać nie wolno. Teraz należy zrobić wszystko, żeby już żaden osobnik jego pokroju tej granicy nie przekroczył. Od reakcji na fakt użycia broni chemicznej w Syrii zależy zarówno status, jaki ta broń będzie miała, jak również przyszła stabilność (lub jej brak)) w stosunkach międzynarodowych, tak w sferze lokalnej, jak i w regionalnej oraz transkontynentalnej. Od reakcji na fakt użycia broni masowego rażenia przez syryjskiego dyktatora zależy wiarygodność społeczności międzynarodowej i jej instytucji przedstawicielskiej – Organizacji Narodów Zjednoczonych. W tym momencie, wobec zbrodniarzy pokroju al-Asada, zdają się być oni bezradni.
Co prawda syryjskie władze zezwoliły na przyjazd międzynarodowych inspektorów, jednak fakt ten niczego nie zmienia. Wszak przeprowadzony po pięciu dniach test na obecność sarinu jest równie nieskuteczny, co przeprowadzenie alkotestu tydzień po spożyciu alkoholu. Baszszar al-Asad musi zostać odsunięty od władzy. Zaś za użycie broni masowego rażenia wobec obywateli Syrii, powinien on ponieść najwyższy z możliwych wymiarów kary, jaką przewiduje międzynarodowe prawo, czyli wyrok dożywotniego więzienia. Nie wolno już dłużej czekać, ponieważ przecież nikt nie wie, co zrobi al-Asad jutro czy pojutrze! Osobiście jestem zwolennikiem zbrojnej interwencji w Syrii, która winna się odbyć pod egidą ONZ, a
jeśli okaże się to niemożliwe, to pod sztandarem NATO.
1 września 1939 roku, w dzień niemieckiej agresji na Polskę, Winston Churchill, mówiąc o konferencji monachijskiej z września 1938 roku, powiedział w brytyjskiej Izbie Lordów: „Wybraliście hańbę, by uniknąć wojny. Teraz macie hańbę i wojnę!”. Warto się nad tym zastanowić, albowiem odnoszę wrażenie, że w stosunkach międzynarodowych coś wróciło z tamtych lat, z tamtych czasów...
Współczesna Organizacja Narodów Zjednoczonych coraz bardziej przypomina Ligę Narodów, której najlepszą charakterystyką była chroniczna bezradność wobec międzynarodowych kryzysów. Niestety, historia ma to do siebie, że czasem lubi się powtarzać, a ci, którzy jej nie rozumieją są skazani na ciągłe powtarzanie błędów przeszłości. Zróbmy, co w naszej mocy, zróbmy wszystko, żeby tamta historia się nie powtórzyła! Zróbmy, co w naszej mocy, zróbmy wszystko, by owe błędy przeszłości, błędami przeszłości pozostały!

***



Nieopublikowane w serwisie Wiadomości24 teksty publicystyczne mojego autorstwa, znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/ oraz na portalu Salon24, na stronie http://www.zbigniewstefanik.salon24.pl/. Serdecznie zapraszam do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.