Facebook Google+ Twitter

Syryjski przyjaciel z Aleppo

Aleppo to duże miasto, w którym łatwo się zgubić. Na szczęście spotkałem miejscowego studenta, który odkrył przede mną jego atrakcje.

 / Fot. redakcja poleca




Portret prezydenta Syrii na drzwiach prywatnego domu. / Fot. Michał WójtowiczA miało być tak pięknie. Według przewodnika dworzec autobusowy w Aleppo znajduje się tuż obok taniego hotelu, w którym chcę spędzić kilka dni. Tymczasem wysiadam na nowo wybudowanym dworcu na obrzeżach miasta. Jak mam się stąd teraz dostać do centrum 2,5-milionowej metropolii?

W czasie małego spaceru wokół dworca trafiam na pętlę lokalnych autobusów. Próbuję zagadnąć kierowców. Przypuszczam, że nie znają angielskiego i ciężko będzie im wytłumaczyć mój problem. Wobec tego jak mantrę powtarzam tylko dwa słowa: Hotel Baron. To słynny i drogi hotel, w którym gościły niegdyś takie sławy jak Theodore Roosevelt czy Agatha Christie.

Panorama Aleppo. / Fot. Nadia LeowOczywiście nie stać mnie na to, by się w nim zatrzymać, ale łatwo mi już będzie stamtąd dotrzeć do celu. Kierowcy o dziwo mówią po angielsku i upewniają się, czy chcę się dostać do hotelu Baron. Tłumaczę im, że wystarczy, jeśli znajdę się w centrum miasta. Wobec tego mężczyźni pakują mnie do jednego z autobusów i instruują konduktora, by dał mi znać, kiedy mam wysiąść.

Po półgodzinie konduktor daje mi znak, więc opuszczam autobus. Na chodniku dopada mnie dwóch mężczyzn, którzy chcą mi pomóc w znalezienie hotelu. Biorę ich za naganiaczy i tylko przytakuję, gdy pokazują, w którym kierunku powinienem się udać. Na koniec mężczyźni ruszają w swoją stronę. Okazuje się, że byli to zwykli przechodnie, którzy z życzliwości chcieli pomóc zagubionemu turyście.

Spotkanie

Aleppo słynie z produkcji mydła. / Fot. Nadia LeowMam problemy z orientacją w mieście. Ze strapioną miną przeglądam przewodnik i drapię się po głowie. Nagle zaczepia mnie miejscowy student, który oferuje swoją pomoc. Pytam się o drogę do upatrzonego przeze mnie hotelu. Student z uśmiechem mówi, że zna to miejsce i może mnie do niego zaprowadzić.

Po chwili jesteśmy w hotelu. Student przedstawia się jako Ibrahim i mówi, że z chęcią pokaże mi miasto, bo rozmawiając ze mną ma okazję podszlifować swój angielski. Zgadzam się, ale po doświadczeniach w Chinach sceptycznie podchodzę do tej propozycji. Jak się później okazało niesłusznie. Oprócz tego, że Ibrahim był świetnym przewodnikiem po miejscowych zabytkach, to pokazał mi również dobre kantory, tanie i smaczne jadłodajnie, targował dla mnie uczciwe ceny na bazarach i pomógł mi kupić bilet do Turcji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Mariusz, nie przesadzaj. Po pierwsze jest to portal "dziennikarstwa obywatelskiego" (cokolwiek by to nie znaczyło), po drugie autor jest studentem cybernetyki ekonomicznej, a nie kulturoznawstwa, teologii czy chociażby dziennikarstwa, po trzecie nawet mimo kiepskiego przygotowania po prostu zdał nam solidną relację ze swojej syryjskiej "przygody". Trudno go winić za to, że jadąc na wycieczkę do Syrii nie nauczył się arabskiego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No proszę, dziś następny ciekawy artykuł.))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pojechać dokądś to prawie każdy może, sztuką jest poznanie i zrozumienie odwiedzanego miejsca. Zaś autor powyższego tekstu kompletnie nie zauważył i nie pojął co dzieje się tam gdzie pojechał, zamiast obiektywizmu w powyższym tekście są slogany i frazesy wprost z propagandowych zachodnich mediów (o reżimie, fanatykach, itd.) Ale nic dziwnego, skoro "dziennikarze" z tego portalu (i osoby z którymi przeprowadzają wywiady) mają zwyczaj nieczytania żadnych opracowań o odwiedzanym miejscu, nieznania języka ludzi tam żyjących, nieznania ich literatury, historii, religii i zwyczajów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki za miłe słowa. Niestety reszta zdjęć jest raczej kiepskiej jakości. Pomyślę o tym suku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo interesujący materiał; rzeczywiście chętnie byśmy obejrzeli galerię; może da się zrobić?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 29.04.2010 22:18

Faktycznie, Piotr słusznie zauważył, że mało zdjęć, szkoda. Poza tym miałem okazję mieszkać w Syrii - link bardzo długo i bardzo dobrze poznałem tych ludzi. Według mnie są bardzo mili i uczynni - polubiłem ich:)
Michał, w Aleppo jest największy SUK świata i nie kryję że zbłądziłem w tym labiryncie:))))))
Może kolejny artykuł poświęcisz temu miejscu?
Za artykuł 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki. Znowu dobry tekst. Jak już Ci kiedyś napisałem. Powinno być jeszcze więcej takich artykułów. No i zgadzam się z Piotrem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

szkoda, ze mało zdjęć. Ale myślę, ze wszyscy katolicy powinni się znaleźć nagle w środku arabskiego miasteczka bez przewodnika i grosza przy duszy. Bardzo zmienilibyśmy wtedy nasze negatywne nastawienie do muzułmanów. Świetny tekst, Michale.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy artykuł.Miłe go czytałem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.