Facebook Google+ Twitter

Sytuacja w Polsce niepokoi niemieckie media. Czy dojdzie do tragedii?

Klimat polskich wydarzeń społecznych i politycznych w minionych dniach, zwłaszcza w Święto Niepodległości w Warszawie, wzbudził niepokój mediów niemieckich. Porównują je do atmosfery panującej wtedy, gdy zabito Narutowicza.

Niemiecka prasa zainteresowała się m.in. sobotnią wspólną demonstracją w naszym Sejmie dwóch ugrupowań lewicowych przeciw faszyzmowi, zapowiedzią ustąpienia Waldemara Pawlaka z funkcji rządowych i kradzieżami samochodów. Na czołowym miejscu jednak wybija prasa zza Odry sprawę odległą - sprzed 90 lat - morderstwa polskiego prezydenta Gabriela Narutowicza. Ten właśnie temat w wydaniu dziennika "Neues Deutschland" przybrał brzmienie i wymiar szczególny.

"Na ulice Polski wróciła tradycja, która w 1922 roku doprowadziła do zamordowania prezydenta Gabriela Narutowicza" - pisze serwis gazeta.pl. To zdanie, w kontekście dzisiejszej bulwersującej i nad wyraz ponurej informacji, o przygotowywanym zamachu na konstytucyjne władze Polski: prezydenta i Sejm - ma być dla nas i Polski dzwonkiem alarmowym o wyjątkowo ostrym natężeniu i specyficznej barwie.

Pamiętamy tamten czas z historii 20-lecia międzywojennego, nasycony silnymi emocjami wrogości i nienawiści do wszystkich, którzy stali nie po tej stronie politycznego szlabanu, po której chcieliby stać prawdziwi Polacy z wojującej prawicy. Dzisiaj mamy do złudzenia podobną sytuację. Wtedy wybrany w demokratycznych wyborach, przybyły ze Szwajcarii, Gabriel Narutowicz uzyskał wymaganą konstytucyjnie większość głosów i w połowie listopada 1922 roku, został pierwszym prezydentem RP. Po miesiącu urzędowania, został zastrzelony przez szaleńca - Eligiusza Niewiadomskiego.

Dzisiaj słyszymy doniesienia ABW o udaremnionym zamachu na prezydenta lub Sejm, przygotowywanym przez pracownika naukowego Brunona K. Nawiązując do wydarzeń w polskiej stolicy, gazeta "Neues Deutschland" szczegółowo prezentuje wspólną inicjatywę SLD, Ruchu Palikota, PPS i przedstawicieli lewicowych organizacji pozarządowych. Podkreśla ich dewizę demonstrowaną w Sejmie: "Za Europą, przeciw faszyzmowi". Przywołuje okoliczności pobudzenia lewicy do działania, którymi były - jak napisano - nacjonalistyczne i antysemickie hasła, szokujące "część opinii publicznej podczas Marszu Narodowców w Święto Niepodległości 11 listopada".

"Na ulice Polski wróciła tradycja, która w 1922 r. doprowadziła do zamordowania prezydenta Gabriela Narutowicza" - pisze dziennik. Pożywką dla faszystów jest kryzys i pogłębiająca się bieda - powtarza gazeta niemiecka za przewodniczącym SLD, Leszkiem Millerem, który opowiada się i stoi za Europą socjalną, chroniąca ubogich i biednych.

"Neues Deutschland" akcentuje o potrzebie przypomnienia także - jak to ujmuje - "dwóch charakterystycznych faktów". Otóż - pisze komentator gazety - "7 listopada Sejm, głosami rządzącej Platformy Obywatelskiej i SLD, a także opozycyjnego PiS - przyjął uchwałę, w myśl której Narodowe Siły Zbrojne, faszystowska gałąź polskiego podziemia, odpowiedzialna za morderstwa na Żydach i mniejszościach narodowych, uczczona została jako siła patriotyczna. A prezentowany od 9 listopada w polskich kinach film "Pokłosie", piętnujący morderstwa na Żydach, jak choćby w Jedwabnem w 1941 r., w prawicowych pismach krytykowany jest jako plucie we własne gniazdo".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.