Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

88419 miejsce

Szabelka wujka

Sprawiedliwość,a ojczyzna, to jak garbaty do ściany pasują

Ranny do niewoli się dostał,w bydlęcym wagonie jechał na Syberię Na wiecznej zmarzlinie budował kolej, listu rodzinie nie mógł wysłać. A współtowarzysze broni ,co uciekali z nim przed sowietami , widzieli jak z konia ,z szablą w ręku spadał do rzeki ,o śmierci zonę jego powiadomili. A mój wujek Jan na Syberii tory kładł , tylko w myślach i snach całował zonę i dzieci Wielu tam zostało na zawsze , pod pokrywą śnieżną czekają na ponowne przyjście Chrystusa !. On do armii Andersa zszedł z tobołkiem na plecach. Mantę Cassino zaliczył,ordery i blizny po wojnie wiózł do Anglii. W 1947 roku wrócił w mundurze andersenowskim do rodziny ,w kołchozie został brygadzistą. Pewnej mroźnej nocy enkawudziści podjechali saniami pod ich dom. Pól godziny na spakowanie macie warknęli groźnie. Z Głębokiego w wagonach bydlęcych jechali w nieznane. .Enkawudzista napluł w twarz i poobrywał guziki z munduru,nazwał wujka wrogiem wielkiego Stalina..Był to1947 rok. . Pociąg zatrzymywał się na zaopatrzenia w wodę , wylanie kubła z nieczystościami. Umarłych wyrzucano z wagonu,a pociąg pędził w nieznane. W osadzie leśnej ,gdzie diabeł mówi dobranoc,oddalonej od Irkucka 267 km złą drogą pokutował za " ojczyznę Boga, i honor" . Rozdzielnio ich,mężczyźni byli w oddzielnych barakach. Spotkania za zgodą dowódcy łagru mieli . Pracowali przy wyrębie lasu ,kto nie wykonywał planu nie miał racje żywnościowych. Kto nie pracuje,ten nie je,wisiał napis obok portretu Stalina w barakowej stołówce. .Po śmierci dopiero generalissimusa kołchoźnikami zostali, mieli swobodę ruchów,jeździli po zakupy do Irkucka.,mogli hodować krowy i budować drewniane domki Bratanek starszy zakochał się i nie chciał jechać do Polski., uciekł do tajgi z dziewczyną. Zbudował szałas i mieszkał do pierwszych mrozów z ukochaną. Była to Litwinka zesłana za to,ze bracia i ojciec kolaborowali z Niemcami. Niedźwiedzie podchodziły bliżej szałasu , bały się tylko ogniska , płonęło ono do świtu każdej nocy. Pewnego razu zerwała się burza ,drzewa wywracała z korzeniami i rozerwała szałas .Ledwie uszli z życiem..Z tlącymi się głowniami szli do osady,a za nimi podążał pomrukując brunatny mis. Litwinka zachorowała na zapalenie płuc ,czary mary szamana nie pomogły, umarła. Wyciosał bratanek dla niej cedrowy krzyż i wyrzeźbił na nim dwa serca przebite włócznią. Przesiadywał nad grobem do późnych godzin,grał na bałałajce ich ulubione piosenki,a szaman rozmawiał z jej duszą i mówił,ze usycha z tęsknoty,czeka na niego po drugiej stronie Bajkału. .Wywołanie ducha kosztowało za każdym razem litr bimbru. Alkoholizm w śród Buriatów i zesłańców w regionie irkuckim był olbrzymi. Ludzie zapijali się na śmierć. Bimbru z orzechów cedrowych,że pływać w nim łódką można było. Władza uważała,ze skołowanym ludem lepiej rządzić,niż zdrowym rozsądkiem. Bimber z cedrów do dziś pędzą bezkarnie Buriaci,mocny i zdrowszy od wódki przedniego gatunku. Do Polski bratanek jechał osowiały,milczący., grał na bałałajce jej ulubione piosenki. Po latach nie mógł o niej zapomnieć. Był już żonaty z Ukrainką ,a przy kieliszku opowiadał. o cedrowych sercach przebitych włócznią,o jej barwie głosu,a oczy jak wody Bajkału, widział w nich swoją duszę. Dużo palili i pil , bełkotał plącząc,ze ona czeka na brzegu tego jeziora i chce z nim zanurzyć się w jego głębiny na zawsze..W krotce zmarł na raka pluć i zanurzył się w głębinach w objęciu Litwinki Wielu zostało rodaków na Syberii nie tylko z powodów sercowych. Odwiedza ich konsul z Irkucka od wielkiego dzwonu. Tu jest nasza Polska mówią mu po rosyjsku,a on daje im książeczki znad Wisły do czytania. Dziwią się,ze ich dziadkowie i ojcowie walczyli za boga,honor i ojczyznę,która nie była dla nich matką ,lecz niesprawiedliwą macochą. Posyłała na rzeż .Brat zabijał brata,bo był w okopach po drugiej linii frontu. A teraz ,rzucają się do gardła w walce o władzę,podcinają gałąź na której siedzą. . Bóg ,honor ,ojczyzna ,wołają na trybunach ,ambonach i ulicach Do takiej ojczyzny nas nawołuje konsul z Irkucka. I poco nam taka ? Tu Bajkał święty, szamani,bimber z cedrów lepszy i tańszy od Polmosu .Stepy,góry niebotyczne i lasy wiecznie śpiewają,a nad Wisłą pielgrzymki,afery i gruszki na wierzbie Jesteśmy daleko od Warszawy i Moskwy,ale dobrze wiemy co w tych miastach bredzą politykierzy ..Nie chcemy umierać za ich antagonizmy jak nasi przodkowie. Los zna baran,będzie strzyżony stale i raz zabity,A Polacy mogą modlić się i mieć nadzieję,ze znów chwycą za szable i huzia na moskala,a nasza chata z kraju. , Wujek po przyjeździe z ojcem prowadzili zakład rzemieślniczy i pasiekę,a kiedy władze skonfiskowały im biznes, popijali tęgo, słuchali rozgłośni zachodnich i przeklinali ze znowu judzą do walki za honor boga ojczyznę,a ja słuchając ich.,planowałem ucieczkę na zachód,gdzie wolność i swoboda Siedziałem za to piec lat w kryminale,bo złapali z bronią w ręku w pobliżu granicy. Wujek znalazł pracę w pegeerze,a tam wódka lala się strumieniami , nie wytrzymał tępa i poszedł w ślady syna Młodszy żyje jeszcze , przygarbiony i bezzębny dziadek,.O Syberii opowiada wnukom, jak łowił ryby z Buriatami w Angarze i zbierał orzeszki cedrowe na placki Rodzinnych stron nie odwiedza ,tu jest mój dom,gdzie leżą rodzice i brat,a co było,a nie jest, nie pisze się w rejestr.,powiedział kiedy zapraszałem na podorz. szlakiem przeszłości. Jechałem sam ich syberyjskimi śladami ,byłem nad mogiłą białogwardzistów,gdzie leży najstarszy brat ojca Andrzej,Na kamienistym stepie nad Angarą, położyłem mu kwiaty i powiedziałem „część twej pamięci” Pokłoniłem się spróchniałym ścianom katorżniczych domów , wujek Jan z rodziną do 1956 roku w jednym z nich mieszkał. ..Zdjęcia braciszek oglądał z tej podróży i śpiewał znaną pieśń o włóczędze. ,a łzy ciekły po policzkach Zobaczył znajome stepy i Bajkał, byłem w waszym wtedy wieku tam,powiedział wnukom ,a do Polski przyjechałem mając dwanaście lat. Boże jak ten czas leci wzdychał oglądając film z wędrówki po naszej ziemi. Tylko wiatr po polach hula i strąca na ugorach suche liście kąkolu,w Berezynie zamiast ryb płynie brunatna ciecz. Nie ma szarych żurawi i czarnej czapli Smutno tam teraz. Okrutny czas zabije i nas. Masz raję ,powiedziałem,nikt stąd żywy nie odejdzie ,spieszmy się kochać to co jeszcze mamy ,a mamy bardzo wiele,mamy siebie

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.