Facebook Google+ Twitter

Szalejące trzydziestki

Debiutancka płyta The 30th of July to powiew świeżości na polskim rynku muzycznym. "Trzydziestki" doskonale zbalansowały na niej stoner rocka, alternatywę i hardcore.

 / Fot. PromoPo raz pierwszy o The 30th o July usłyszałem podczas koncertu w czerwcu 2008r., bodajże w CK Rotunda. Występowali wraz z Present Perfect i Andiman & Gangragga i już wtedy słychać było, że trzydziestki mogą zajść bardzo, bardzo wysoko w muzycznej drabince ciężkiego grania. Chłopaków zjadała trema, nawet pomimo że występowali charytatywnie. Można było jednak zauważyć dążenie do jak najlepszego brzmienia i pragnienie występów dla szerszej publiczności. Półtorej roku później wszelkie przewidywania co do kariery zespołu się sprawdziły, mam wrażenie że nawet z nawiązką. Trzy lata wspólnego grania zaowocowały ich debiutanckim albumem zatytułowanym po prostu The 30th of July.

-Jesteśmy naturalni, nie mamy wystudiowanych póz i zachowań. Jesteśmy rockmenami, więc możemy sobie pozwolić na taką toporność - mówi Tobiasz, wokalista The 30th of July.
To słychać. Brzmią dobrze, buntowniczo i przede wszystkim świeżo. Rozpoczynający krążek At the Crack of Dawn to potężna dawka energii upchnięta w siedmiominutowej opowieści pachnącej Faith No More. Jest to zarazem najlepszy kawałek na całej płytce, przy którym wręcz nie można uniknąć energicznego zarzucania głową. Potem jest ciężej, ale również bardziej eksperymentalnie. Dzięki rozmieszczonym w różnych miejscach na płycie smaczkom, jak na przykład krótki przerywnik "Apollo 11" zespół wyrywa się ze sztywnych ram ciężkiego grania. Chłopaki pokazują, że mają coś do powiedzenia i ogłaszają to bez zbędnego patosu. Wielkim atutem trzydziestek jest umiejętność opowiadania historii w sposób, którego nie powstydziliby się nawet klasycy gatunku. Świetnie słychać to w kawałkach Stoner oraz singlowym Coffin Break.

Nie za bardzo jest na co narzekać, trzydziestki dopracowały krążek w najmniejszych szczegółach. Nie ma tu miejsca na banalny tekst ani na zbyt nachalną sekcję gitarową. To rewelacyjna płyta, jedna z lepszych jakie słuchałem w tym roku.

Oficjalna strona The 30th of July



Setlista:

1. At the Crack of Dawn
2. Coffin Break
3. End Run
4. Sentence
5. Apollo 11
6. Defiant empire
7. Stoner
8. Day by Day
9. Aspirin
10. Cause I am
11. Saw you once again
12. Decompression

----
Autor: Łukasz Cygan
Artykuł znalazł się pierwotnie na stronie Students.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.