Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

44804 miejsce

Szaleństwo wobec ogromu treści

Nakładem wydawnictwa Rebis ukazała się w Polsce najnowsza książka Umberto Eco, „Szaleństwo katalogowania”. Jak ma się ona do naszych wyobrażeń, w jakim stopniu odpowiada naszym osobistym doświadczeniom tak literackim, jak i praktycznym?

 / Fot. Rebis„Ujrzałem oczyma duszy, jak przyłącza się do band włóczęgów, którzy w następnych latach, a sam to widziałem, coraz większą liczbą błąkali się po Europie: fałszywi mnisi, szarlatani, wydrwigrosze, dziady, nicponie i oberwańcy, trędowaci i chromi, łaziki, łazęgi, bajarze, duchowni bez ojczyzny, wędrowni scholarze, szulerzy, żonglerzy, okaleczeni najemnicy, Żydzi tułacze, złamani na duchu uciekinierzy z rąk niewiernych, szaleńcy, banici, złoczyńcy z odciętymi uszami, sodomici, a między nimi wędrowni rękodzielnicy, tkacze, kotlarze, kreślarze, szlifierze, wyplatacze słomy, murarze i również wszelkiego pokroju łotrzykowie spod ciemnej gwiazdy, szachraje, szelmy, szubienicznicy, urwisy, szubrawcy, ludzie bez dachu nad głową, przechery, bluźniercy, franty, chłystki, świętokupcy i wiarołomni kanonicy i księża, ludzie, którzy żyli już tylko z łatwowierności innych, fałszerze bulli i pieczęci papieskich, handlarze odpustami, fałszywi paralitycy…” i na tym bynajmniej wyliczanka się nie kończy.

Co więksi miłośnicy prozy Eco z łatwością rozpoznają w tym fragmencie „Imię róży”, jego pierwszą, ale jakże doskonałą powieść, której akcja rozgrywa się w pewnym włoskim opactwie benedyktynów. Bardziej wybredni z kolei zastanowią się, czemu takowe nagromadzenie miałoby służyć, jeśli nie znużeniu czytelnika czy popisaniu się wiedzą. Odpowiedź jest jednak zgoła inna i ściśle wiąże się z najnowszą książką Eco.

Otóż ta swoista litania szubrawców i obwiesiów wyjęta została z wiarygodnych rejestrów historycznych po to tylko, by uczynić zadość maniakalnemu zamiłowaniu pisarza do wszelkiego rodzaju list i wykazów. Jak sam przyznaje, przywołał ją „dla czystego upodobania w ich dźwięku i z przyjemności gromadzenia”. Upodobanie to zawdzięcza on swoim młodzieńczym studiom nad tekstami wieków średnich i pismami Joyce’a.

Nie jest w nim zresztą odosobniony. Przypomnijmy sobie pierwszą lepszą litanię, spis świętych, katalog roślin leczniczych, zapachy tudzież smrody z powieści Süskinda czy gry i zabawy, jakim z uciechą oddawał się Rabelaisowski Gargantua. Skąd więc bierze się w ludziach ta pasja wyliczania?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Mocno robisz w literaturze...Joanno 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Recenzja jak zawsze wzorowa... Myślę, że książkę po prostu przeczytać trzeba, bo to w końcu U. Eco. Dobrze, że są pisarze, którzy podejmują się napisania tak niecodziennych książek. Ja bardzo jestem jej ciekawa (5).

Komentarz został ukrytyrozwiń

No, można powiedzieć perfekcyjnie i przystępnie. Taki już jest Umberto Eco. Jak zacznie się go czytać, nie wiadomo kiedy skończyć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetne przybliżenie czegoś chyba nie łatwego. Przedstawione tak, iż chce się czytać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.