Facebook Google+ Twitter

Szalony czas! The Bricklin Musical - Samochodowa Fantazja

22 marca odbyła się premiera pierwszego w Polsce samochodowego musicalu. Wydarzenie miało miejsce w Katowicach-Piotrowicach w teatrze Old Timers Garage. Zapraszam do przeczytania krótkiej relacji z wydarzenia.

Jedna ze scen musicalu i Bricklin SV-1 na pierwszym planie. / Fot. Krzysztof PiatekThe Bricklin Musical to kasowy kanadyjski spektakl muzyczny, który za sprawą katowickiego Old Timers Garage trafił do Polski. Mimo wielu różnic kulturowych pomiędzy Kanadą a Polską, opowiada on spójną i uniwersalną historię o marzeniach i dążeniu do ich realizacji, pomimo przeciwności jakie stwarza nam los.

Musical "Bricklin" opowiada niezwykłą historię milionera Malcolma Bricklina, który w epoce rozkwitu motoryzacji postanawia stworzyć najbezpieczniejszy samochód na świecie - sportowego Bricklina SV-1. Samochód miał być wyjątkowy i niepowtarzalny. Skrzydlate drzwi otwierane do góry za pomocą przycisku, plastikowa karoseria, czy brak samochodowej zapalniczki to tylko niektóre z licznych szczegółów wyróżniających pojazd. Malcolm przemierza Stany Zjednoczone w poszukiwaniu źródeł finansowania dla swojego projektu. Po nieudanych poszukiwaniach inwestora trafia wreszcie do Kanady... A dokładniej do Nowego Brunszwiku. Tam poznaje włodarza hrabstwa Richarda Hattfielda (Jacek Lenartowicz), którego "zaraża" swoim pomysłem. Premier zauroczony wizją budowy fabryki sportowych samochodów w swoim hrabstwie postanawia wejść w spółkę z wizjonerem - w spółkę, które wkrótce doprowadzi oby panów do upadku. Na bazie tego spotkania zbudowana jest fabuła spektaklu do której wpleciono liczne poboczne wątki.

No właśnie... W tle pojawia się miłość i polityka. W małym miasteczku o wdzięcznej nazwie Mino kwitnie bezrobocie, młodzi ludzie nie widząc perspektyw na przyszłość opuszczają prowincję. W Mino mieszka również para zakochanych - Michelle (Olga Szomańska) i Gerrard (Piotr Hajduk). Michelle jest młodą ambitną kobietą, która jak najszybciej chce opuścić miasteczko, w którym nie widzi jakiejkolwiek szansy na godziwą przyszłość. Gerrard natomiast to typ domatora, dla którego ważniejsze od kariery są oglądanie meczów i picie piwa. W pewnym momencie oboje trafiają na ogłoszenie w gazecie które zmienia ich dotychczasowe życie. I tak właśnie oboje zaczynają pracę w nowej fabryce samochodów... Fabryce Bricklina. On jako mechanik, ona jako modelka. Nie wszystko jednak idzie jak być powinno, bowiem wizja Malcolma Bricklina okazuje się być zbyt utopijną. Koszta produkcji okazują się zbyt duże, a co za tym idzie staje się ona nieopłacalna. Do każdego wyprodukowanego w fabryce Bricklina samochodu spółka musi dopłacać. I tu pojawia się czujna jak zwykle opozycja (Arkadiusz Wrzesień), która zarzuca Hattfieldowi marnotrawienie publicznych pieniędzy. Wkrótce fabryka zostaje zamknięta, a spółka Bricklina i Hattfielda upada na dno.

W The Bricklin Musical na szczególną pochwałę zasługuje scenografia autorstwa Adama Grządziela. Ten przeszedł wprost samego siebie. Z boksu zbudowanego od frontu sceny wyjeżdża prawdziwy Bricklin SV-1, dzieło wizjonera Malcolma Bricklina! W zmyślny sposób zbudowano także rekwizyty (sofa, biurko), ale i podświetlany obraz Salvadora Dalego (który również osobiście pojawia się w musicalu). Świetna jest także choreografia Marty Kuśmirek oraz kostiumy Katarzyny Koperczak. Zdecydowanie jednak najsłabszą stroną musicalu jest muzyka. Ta mimo, że chwytliwa, i wciągająca jest zdecydowanie za głośna jak na po-kinową salę Old Timers Garage. Muzycy grają poprawnie, i oczywiście mogłoby być dużo lepiej. Zespół pod kierownictwem Szymona Suchonia składa się z muzyków niedoświadczonych w kwestii spektakli muzycznych, ale i samemu Suchoniowi brakuje doświadczenia (tym bardziej, że w zespole to on wydaje się "najsłabszym ogniwem"). Jednak jak na "muzycznych naturszczyków" zespół spisał się nad wyraz dobrze, choć uważam, że jeszcze długa droga przed muzykami.

Podsumowując. Musical "Bricklin" to bardzo ciekawa, wciągająca i ambitna produkcja rodem z Kanady. Cały zespół Old Timers Garage dał z siebie wszystko by przenieść ją na Polskie realia. I udało się, co doskonale było widać na końcy musicalu, gdy cała sala bawiła się z aktorami. Warto zobaczyć!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.