Facebook Google+ Twitter

Szanownych studentów zapraszamy na egzamin!

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-08-26 09:48

Studencka kampania wrześniowa zbliża się wielkimi krokami. W ruch idą książki, kawa i nieprzespane noce. Czas przypomnieć, dlaczego niektórzy studenci mają w tym roku krótsze wakacje.

 / Fot. Milford (http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Ready_for_final_exam_at_Norwegian_University_of_Science_and_Technology.jpg)Na forum studentów prawa, o oryginalnej metodzie zdobycia wpisu do indeksu: "Znudzeni studenci przed jednym z egzaminów wymyślili zabawę w rzucanie indeksami - chodziło o to, który poleci dalej. Niestety traf chciał, że jeden z indeksów wleciał pod drzwiami do gabinetu profesora. Nagle indeks wylatuje tą samą drogą, student patrzy, a w indeksie jest piątka. Więc kolejny student wrzucił indeks do gabinetu, tym razem już specjalnie, indeks powraca z czwórką z egzaminu.. No więc kolejna osoba zrobiła to samo, wpisane trzy... Wśród studentów nastąpiła konsternacja co dalej... Ale jeden ze studentów stwierdził, że wrzuci, bo i tak nic nie umie.. .Nagle drzwi od gabinetu się otwierają, wychodzi profesor i mówi:
Czyj to indeks?
- Mój
- Wstawiam Ci piątkę za odwagę, ale na tym koniec zawodów!"

Taki jest studencki fart. Na kogo padnie na tego bęc i niektórzy muszą szukać szczęścia ponownie we wrześniu. Chcecie wiedzieć dlaczego? Szanownych studentów zapraszamy na egzamin!

 / Fot. Andreas Jønsen (http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Eksamen.jpg)Dla ułatwienia i przezorności w naszej historii posłużymy się symbolami. Mamy akademię Z, przedmiot X, wykłada profesor Y. Jak na każdej szanującej się uczelni, pan Y był dla nas Profesorem. Z kolei nas nie szanowano i byliśmy – ty, on, ona, ej, hej, ho i ty dziadzie. Profesor Y twardo wyznaczył zasady, jakimi rządzą się jego wykłady. My - brak studenckiego kwadransu, Pan Profesor – kwadrans w porywach do godziny. W tym czasie, my czekaliśmy pokornie na Pana Y w sali wykładowej. Spóźniłeś się? Wynocha, widzimy się za tydzień! Pan Profesor się spóźnił? Cisza jak makiem zasiał, szacunek, powaga, nikt nie oddycha. Taka zabawa co tydzień. Czasem zdarzył się wykład, z którego dowiedzieliśmy się wszystkiego o żonie pana Y, usłyszeliśmy też parę anegdotek. Tak nam wspólnie upływał semestr. Oczywiście, Pan Profesor robił sobie również "chorobowe", o których pracownicy uczelni nic nie wiedzieli, a Pan Y chorował najczęściej po weekendach...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (32):

Sortuj komentarze:

Tekst mnie rozbawił a niektóre komentarze zdziwiły. ponieważ nie chce się wypowiadać w tym temacie posłużę się komentarzem Kasi, najbardziej dojrzałym zresztą
"Tekst może ok, przypomina mi zrzędzenie moich znajomych ze studiów. Ja tam problemów z wykładowcami jakoś nie mam. Nie wspomnę już, że zazwyczaj "profesor pod wpływem" jest zaje... tzn super w mniemaniu studentów, a jak obleje to nagle robi się pod "wpływem". Naoglądałam się i nasłuchałam podobnych treści na dwóch kierunkach pełno, trzeba się za naukę wziąć albo za robotę i będzie ok, wtedy w pierwszym przypadku nawet najgorszego profesora można znieść, w drugim nie trzeba już ich znosić w ogóle;-)"
Kaśka tak trzymaj , jesteś mądrą dziewczyną

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jakbym kojarzył Pana Y...czy to nie czasem Pan P ?? ;>

Komentarz został ukrytyrozwiń

A z mojej Wyższej Szkoły tacy wykładowcy najprawdopodobniej po prostu by wylecieli... Jak dobrze jest płacić za możliwość studiowania i bać się wyłącznie tego, że się nie douczyło.

Komentarz został ukrytyrozwiń

U mnie na ćwiczeniach, jeden niedowartosciowany wykladowac mgr dal nam do zrozumienia, ze jestesmy osobami, które nie mają umiaru w piciu alkoholu. Zdarzały się tez inne, nie na mijescu zwroty.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.08.2009 18:43

Niech tak będzie, skoro nie widzisz problemu w tym że niektórzy profesorzy budują autorytet przez 'zasiedzenie' na uczelni

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chodzi mi o szczęśliwy 'dobór' wykładowców, bo po prostu nie spotkałem się z sytuacjami opisywanymi w artykule i komentarzach. Zdarza nam się tylko narzekać na dziekanat. Mogę powiedzieć inaczej - Bogu niech będą dzięki, że taka kadra mi się trafiła.

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.08.2009 18:40

Katarzyno, nie zrzędzę i profesor pod wplywem wcale nie jest zaje...mnie nie oblał, więc tekst nie był pisany z rozgoryczenia

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale wiem, artykuł pije do przypadków zwykłej nieuczciwości lub braku szacunku, które też się zdarzają.

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Też miałem szczęście, jak Alicja czy Katarzyna. No, prawie... Zdarzyło się paru osobliwych wykładowców którzy wydawali się być zbyt upierdliwi w trakcie egzaminów ustnych lub wykładów, ale poza tym nas szanowali i odpowiednio traktowali. Może to zależy od uczelni? Ktoś chce iść na Wyższą Szkołę Lansu i Baunsu żeby się pobujać, to i wykładowca się buja. Eh, odzywa się mój uczelniany nacjonalizm. :P

"Wiadomo swoje trzeba zrobić, czy jak kto woli 'odwalić', tyle niech nikt mi nie mówi ze ciężka i sumienna praca to sposób na bezstresowe studia. Niestety, szczęścia i jeszcze raz szczęścia, sprytu i inteligencji."
Zależy od uczelni. Nie chwaląc się - w przypadku moich ziomków i moim wygląda to tak, że sumienna (nie zawsze ciężka) praca to sposób na sesję na czysto, a nawet przespane noce! Ściągi czasem może pomagały w pierwszym semestrze, ale na drugim albo na egzaminach były zastosowane niesamowicie silne 'zabezpieczenia'*, albo egzamin był tak skonstruowany, że ściągi z notatek nie miały jak pomóc (jedno zadanie z filozofii i egzamin z teorii sygnałów, egzamin z informatyki). Natomiast faktycznie, również szczęście się czasem przydało, spryt to dla ściągających. Inteligencję warto, by każdy przejawiał, nie stawiałbym jej tylko przy sprycie i szczęściu bo to umniejsza jej wartość.

* - takie oto były sytuacje na dwóch egzaminach:
Egzamin z jednego przedmiotu: Pięciu 'snajperów' chodzących po całej auli, wszyscy przerzedzeni (2 miejsca przerwy w rzędzie, co dwa rzędy jeden przerwy coby snajperzy mogli chodzić swobodnie), telefony komórkowe i inne urządzenia zdeponowane, być może także uruchomiona była kamera doczepiona do projektora pod sufitem. I tak kumpel raz delikatnie odwrócił się żeby zobaczyć jak sobie wszyscy piszą (za nim był pusty rząd), momentalnie wzrok każdego ze snajperów na nim.
Egzamin z drugiego przedmiotu: Podobne przerzedzenie, trzech snajperów, bez depozytu, natomiast inne założenie - głowa obrócona w któryś z boków o 30 stopni - wylot z sali.
Egzamin z pierwszego przedmiotu wyglądał tak: 13 pytań, 75 minut, wybór jednej spośród pięciu odpowiedzi na każde pytanie, wszystkie minimalnie różniące się od siebie. Było kilka wersji egzaminu, bo kolejność pytań i odpowiedzi była zmieniona, nawet sama treść pytań i odpowiedzi minimalnie się w grupach różniła. Ściąganie niemożliwe i bezsensowne. I co? Zdało ~20/~150.

Abstrahując - ubolewam nad tym, że obecnie wydaje się panować przekonanie, że studia to miejsce gdzie ważniejsze od nauki jest towarzystwo i zabawa; co prawda to jest istotne, nie można z nauką przesadzać, ale z założenia idzie się na studia po to, żeby się uczyć! Jak ktoś tego nie robi albo wręcz otwarcie twierdzi, że ma inne priorytety, to już zna drugą możliwą przyczynę swojego niepowodzenia na uczelni.

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.08.2009 17:57

A ja dodam, że profesor swoje osiągnął, przedmiot X opanowałam do perfekcji:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.