Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

47624 miejsce

Szanuj bliźniego swego jak siebie samego

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-01-07 16:58
  • Creative Commons

Żyjemy w stadzie miejskim, musimy trzymać się razem, czy tego chcemy, czy też nie.

Spóźnił się nieznacznie. Miał być dwadzieścia osiem po siódmej, przyjechał trzydzieści.
Wszystko było jak co dzień, poza małym detalem - więcej ludzi, dziki tłum. "Może poprzedni nie przyjechał" - myślę sobie i wsiadam. Rodzice z dziećmi do przedszkoli, młodzież do szkół, starsi i tacy jak Ja - do pracy, a jeszcze starsi może do lekarzy, może do kościołów, a może już na cmentarze.

Ledwo co przedarłem się do miejsca, w którym można stanąć i złapać się poręczy, a już ktoś pcha mnie dalej i głębiej. Obrywam po plecach parasolką, z drugiej strony moją stopę atakuje obcy but. Uch, nerwy wypełniają mnie w coraz większym stopniu… każdy kto ma okazję podróżować miejskimi środkami komunikacji zna to uczucie bardzo dobrze… oczy ludzi, które mówią, albo nawet wręcz krzyczą: "dlaczego siadasz obok mnie?", "spieprzaj dziadu", "przesuń się, i nie dotykaj zboczony typie".

Nienawiść. Zazdrość gdy ktoś inny dziedziczy miejsce po wysiadającym, które już sobie upatrzyłeś. Szok kiedy ledwo chodząca, kulejąca osiemdziesięciukilkuletnia starowinka daje gepardziego, kilkumetrowego susa na właśnie zwalniające się miejsce. A ty? Ty kipisz złością, i szarością poranka w przestrzeni publicznej.

To już połowa dystansu za mną. "O nie!" - rozlega się krzyk w moich myślach. Moja głowa płonie, mój mózg eksploduje. Co się dzieje? Coś jest nie tak jak zwykle, ale co?
To coś we mnie, jakaś dziwna przeszywająca ciało słabość. Duszno, parno, słabo, zbiera mi się na wymioty, ale bronie się jak Westerplatte. Ktoś na górze wciska mój czerwony guzik
i spowalnia mi świat. Głosy rozmów dookoła, jak by te same, ale coraz wolniejsze i bardziej ciche, stłumione przez ból.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Różne dolegliwości nękają ludzi. Wygląd czasem myli. Człowiek młody wysportowany, też może zasłabnąć. U mnie podobna przypadłość miała nieco inny przebieg. U mnie nie było zapowiedzianego początku. Ja dziwiłem się, czego chcą ode mnie ci ludzie, i czemu trzymają mnie za ręce, pytając: już dobrze? Lekarze nic nie mogli się dopatrzeć, ani wybadać. Po kolejnym akcie, co miało miejsce w szpitalu założyli mi stymulator i jest dobrze. Teraz zasilają mnie baterie. Świadomość tego nie jest przyjemna. Wyboru nie ma, mimo panującej wokół Demokracji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.