Facebook Google+ Twitter

Szarości sanatoryjnego życia: cz IV

Właściwie to organizator sanatoriów (turnusów rehabilitacyjnych) jest pierwszym sanatoryjnym swatem, dobierając kuracjuszy do stolików na posiłki.

Sanatoria, to Dziki zachód?. / Fot. Zdzisław SadowskiChociaż, ze względu na podwyższenie średniego wieku (ponad 70 lat) kuracjuszy, już tylko 10 procent chodzi jeszcze na tańce i próbuje poznać partnerów (do spacerów i na wieczorki taneczne, a nieraz nawet na dłużej – wdowy/ce), to jednak z kilku tysięcy kuracjuszy z danego kurortu, uzbiera się ich, np.: 500 z 5 tys., co daje średnią na kawiarnię od 20 nawet do 80 osób.

Jeżeli pierwsze „swaty” nie wypalą, zostają jeszcze spacery (jeżeli w kurorcie jest deptak lub promenada), fajfy, lub dansingi. Jednak część kuracjuszy ma początkowo, zbyt duże wymagania (uroda, jędrne ciało) i traci nieraz interesujące szanse. Jednak czym dalej w las, tym wymagania maleją, zgodnie z hasłem „tydzień mija, a ja niczyja”.

Oczywiście wśród kuracjuszy i kuracjuszek, pracują też miejscowe panie zarabiające tym na życie i panowie szukający sponsorek, lub tylko darmowego seksu. W holu jednej z kawiarni spotkałem znajomego podrywacza z dansingów. Narzekał, że wybór pań jest taki kiepski, pouczał mnie abym się nie cackał z babami, tylko łapał je od razu za „kanciapę”, będzie wiadomo czy ma ochotę i pójdzie. W tym czasie zadzwonił jego kolega, którego zapytał, ile już zainwestował w podrywaną babkę. Gdy dowiedział się, że już 100 zł, to poradził mu dać sobie z nią spokój i szukać dalej.

Zarówno w/w panie jak i panowie znajdują jeszcze z trudem chętnych/e, jednak większość kuracjuszy liczy jeszcze na swoją urodę (uroki), inteligencję i wygadanie (o znaczeniu i bogactwie nie wspominając). Jednak życie i wiek jest naturalnym jurorem i dla wielu kobiet w sanatorium, jest miejscem gdzie odkrywają swoje ułomności: tusza, zwiotczałe ciało, zmarszczki, zaniedbane włosy, makijaż i ubranie.

Niektóre, szczególnie te samotne panie, wyciągają stymulujące wnioski i kierują następne kroki do Fitness Club, SPA, itp., te panie które mają już swoje drugie połowy, są już za leniwe aby jeszcze coś zmieniać. Ap-ropo drugich połówek, to potwierdzam wcześniejszą opinię, że panowie po 60-tce wyglądają jeszcze całkiem całkiem, w przeciwieństwie do swoich małżonek.

I chociaż średnia wieku kuracjuszy wyraźnie się powiększyła, to jednak fama o sanatoriach (miejscach łatwego podrywu i seksu) spowodowała, że zarówno żony jak i mężowie przestali jeździć osobno, decydując się na wspólne pobyty w sanatorium (jak w artykule: W sanatorium już nie poszalejesz).

W dzisiejszych czasach, już tylko miejsce pobytu (w centrum kurortu) i nowoczesność zabudowy, wyposażenia i wystroju, mają jeszcze tylko znaczenie. Czym większe sanatorium, a co za tym idzie większa liczba kuracjuszy, tym większe szanse poznania ciekawego partnera (najlepiej i najwygodniej w tym samym domu sanatoryjnym), bo szukanie szczęścia w innym domu sanatoryjnym, nie daje tyle możliwości wspólnego spędzenia czasu.

Jeżeli więc jesteś na stołówce w sanatorium i nie ma nawet na kim oka zawiesić, to czeka cię kiepski pobyt, niezależnie od uroku, inteligencji, wymowy, czy bogactwa pań, czy panów. Chyba, że na wieczorku tanecznym (dansingu) wypijesz tyle, że będzie ci już wszystko jedno. Ale co z tym zrobisz nazajutrz, w świetle dnia?.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Zobacz artykuł: Szarości sanatoryjnego życia: cz IV

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.