Facebook Google+ Twitter

Szatan – Anioł, do przerwy 1:1

Szatan od dawna nie był z siebie zadowolony w Polsce. Myślał, że po śmierci Jana Pawła II powoli odzyska pełnię władzy.

Owszem Prezydent i Premier kłócili się aż miło, nawet niewinne krzesło ( i to nie ich!) było przedmiotem sporu. W Sejmie też można było mówić o rezultatach diabelskiej pracy, skoro już nie tylko partie żarły się między sobą, ale i we własnych szeregach również.

Naród zachowywał się podobnie. Z tą różnicą, że przeciwnicy Premiera dalej go krytykowali nawet za kolor spodenek piłkarskich, a Prezydent został sierotą, bo (oprócz desperatów) nikt się nie przyznawał, że na niego głosował.

Wróć do materiału: 10 kwietnia 2010 roku. Reakcje i relacje dziennikarzy obywatelskich



Szatanowi było mało. Nie cieszyły go nawet spodziewane igrzyska związane z wyborami prezydenckimi, samorządowymi i parlamentarnymi. W końcu Polska to kraj „mesjański”, „wybrany”, jeden z niewielu światowych teatrów, gdzie robota szatana może tak wspaniale, barokowo objawiać się, a potem oddziaływać na innych.

Szatan zwołał Radę Nadzorczą Departamentu ds. polskich i zapowiedział, że dopóki czarny dym nie pójdzie z komina i dopóki wszyscy bracia szatani nie będą mieli rąk pełnych roboty to posiedzenie będzie trwało. Na próżno – nic nowego nie przychodziło radnym do głowy. Dopiero, kiedy sięgnięto po czeczeńskiego eksperta wszyscy się uśmiechnęli. Skoro na Polaków nie działają żadne nowe diabelskie sztuczki takie jak kładzenie rurociągu w Bałtyku, to może warto wrócić do starych, odpowiednio odświeżonych. Przykład dała szatańska praca wokół Bandery. Stepan nie żył już prawie od 50 lat, swoje zbrodnie popełnił jeszcze dawniej, ale okazało się, że nawet na dzisiejszych rowerzystów może mieć wpływ.

Diabelski departament ds. polskich jednogłośnie zadecydował - trzeba nowego ognia, nowych składników, ale kocioł ma być stary – jeszcze starszy niż TU-154… Nazwa też dawna, tyle, że ma mieć nowy wymiar: Katyń.

Anioł wiedział, że skończył się okres sielanki. Odcinanie kuponów od sukcesu gospodarczego nie mogło trwać wiecznie. Za ten zielony kontur Polski, na którym pokazywał się premier, anioł z polskiej dywizji został odznaczony. Alleluja i do przodu! Nie było łatwo, bo diabelski Departament ds. polski przygotował niezły pasztet. Cały świat miał być odpowiedzialny za kryzys w Polsce, błogosławione euro miało się stać diabelskim pomiotem, a ludzie zawiedzeni dwoma kolejnymi prawicowymi partiami mieli ( tfuuuuu) głosować na lewicę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Czekałem długo na publikację tekstu bo podobno teksty o Katyniu (informacyjne) były pilniejsze. A ten tekst jest o czym?
Naprawdę nie przemawia prze ze mnie tylko ambicja autora ale to jeszcze bardziej utwierdza mnie w słuszności postawionych tez.
To , że wylądowałem w Hyde Parku mnie nie boli. Prawda ciężko się przebija plus nie wiadomo co Jarosław by na to powiedział. Oczywiście Jarosław nie czyta moich tekstów. Ma ważniejsze sprawy - jak załatwianie Wawelu. Niech przysięgnie na zdrowie swojej matki, że Maria Kaczyńska byłaby za tym. Jest jeszcze ważniejsza sprawa , która traci - ja spokojny, polityczny OPONENT braci - zacząłem nasiąkać opowieściami o Lechu. Zacząłem go...lubić jako człowieka. Małżeństwo K. , stosunek do matki - rzeczywiście może być wzorem dla wielu Polaków. To, że przy historycznych rocznicach dbał o szeregowych uczestników zdarzeń ( a nie tylko VIP-ó jak do tej pory) - też mu chwała. Ale drugi bliźniak pokazuje swoją twarz. Twarz monopolisty na dobro Polski, patriotyzm czego wyrazem ma być pochówek obok Piłsudzkiego. Sam bliźniak naraża brata na śmieszność. Niski Lech jest marnością w takiej krypcie. Ja się pytam co w takim razie z prezydentem Kaczorowskim? Za chwilę umrze Jaruzelski - czy niby mam być gorszy od K.?
Przez kilka dni byłem odmieniony. Ale nie o moją odmianę chodziło, tylko o zaprzestaniu przez polityków jałowych sporów w imię w miarę zgodnego budowania coraz lepszej Polski. Jarosław już zaczął Wawelem pisać od nowa historię Polski. Dziękuje mu za to.
Dzięki temu długo nie tkwiłem w naiwności. Odświeżyłem sobie pamięć o tsuami nienawiści, zajadłości, szukania haków, poróżniania i upodlania poszczególnych środowisk obywatelskich, o Blidzie, ratującym życie ludziom doktorze G . upodlonym i zakutym w kajdany. Dziękuje, że nie muszę w naiwności tkwić latami, że nie zgodzę się na wywyższanie niskiego. Choć sam z powagą i czcią pochyle się nad śmiercią 96. Zapale znicz. Artur Kubanik

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.