Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13270 miejsce

Szczecin wizjami stoi

Nie tylko wśród polityków można spotkać wizjonerów, także gospodarze miast, wolą tworzyć wizje odległego rozwoju swoich miast, niż zająć się ich teraźniejszością

Podpisanie traktatu akcesyjnego i członkostwo Polski w Unii Europejskiej, dało nowe możliwości pozyskiwania funduszy m/in na inwestycje lokalne. Władze wojewódzkie, gminne i miejskie w Polsce zaczęły tworzyć wizje rozwojowe i restrukturyzacji, nie zawsze na miarę możliwości pozyskiwania funduszy europejskich.

Szczególnie aktywne w tworzeniu nowych wizji były władze miasta Szczecina. Początkowo w tworzeniu tych wizji, bardzo pomocny był Hans van de Sanden (który z ramienia ONZ został doradcą prezydenta miasta ds. renowacji i rewitalizacji). Jego pierwszym zadaniem było stworzenie Lokalnego Programu Rewitalizacji, bez którego gmina nie mogła starać się o dotacje unijne na rewitalizację

W tym lokalnym programie rewitalizacji ujęto: ścisłe centrum Szczecina ( z ul. Parkową), stare Dąbie, ciąg ul. Ludowej, Dębogórskiej i Światowida i Łasztownię. Niektórych dziwiło ujecie w tym programie ciągu ulic Dębogórskiej i Światowida na Golęcinie i Gocławiu, które to tereny czekały na swojego ponownego odkrywcę Hansa van de Sandena, którego zachwyciły i zauroczyły te zaniedbane, uważane za najbrzydsze dzielnice Szczecina.

Mało kto z tubylców wiedział, że u schyłku XIX wieku, Gocław należał do ulubionych terenów rekreacyjnych szczecinian z uwagi na swe wyjątkowe walory krajobrazowe wsparte licznymi obiektami gastronomicznymi i hotelowymi oraz wygodną komunikacją rzeczną. Kawiarnie, pensjonaty, przystanie, podmiejskie wille bogatych mieszczan, dodawały tej części miasta letniskowego charakteru.

Powstały plany (wizja powrotu do przeszłości) uporządkowania, renowacji i rewitalizacji terenu Nadodrza, powrotu do jego historycznych funkcji terenu rekreacyjnego dla Szczecinian. Teren od Żelechowskiego basenu Młyńskiego, ulicy Debogórskiej, Golęcińskiej ul. Wiszesława, Świtowida, aż po Stołczyńską ul. Lipową ma być zamieniony w park turystyczno rekreacyjny z pomocą Unijnych funduszy.

Koncepcja (wizja) zagospodarowania przewidywała wyburzenie kamienic po wschodniej stronie wymienionych ulic, wyremontowanie kamienic po zachodniej stronie ulic, skanalizowanie dotąd nie skanalizowanej ul. Światowida, utworzenie kilku parków, przystani białej floty, mariny, wioski rybackiej (której rolę po niewielkich przeróbkach miała by pełnić przystań rybacka przy ul Łowieckiej), bazy gastronomiczno-hotelowej, kawiarni nad wodą, miejsc piknikowych, miejsc widokowych, szlaków turystycznych i rowerowych, promenady, boiska i wiele innych atrakcji służących piknikowaniu na łonie przyrody i aktywnemu wypoczynkowi. Nie wspominając o wykorzystaniu w programie takich obiektów jak: Wieża Gocławska, stara olejarnia przy ul Dębogórskiej, XIX wieczna fabryka cykorii, czy nawet hotelu i restauracji Jachtowa.

I jak to w wypadku snucia zbyt optymistycznych wizji, wszystko kończy się częściowym, początkowym sukcesem: za wizje i pierwszy obiekt (Szczecińskie Centrum Renowacyjne, które zajmowało się rewitalizacją zabytkowych kamienic w centrum miasta, zostało uhonorowane medalem za unikatowy w skali kraju model renowacji), bo później okazuje się, że zbyt ciężko przebić się Szczecinowi do dofinansowań rządowych (patrz: unijnych) na kluczowe inwestycje w Szczecinie i okolicy, a nasi włodarze natrafiają w stolicy na beton priorytetów dla „najważniejszych polskich metropolii”.

Gospodarka rynkowa i rządy warszawsko-gdańskie, sprowadziły byłą potęgę gospodarczą i wielką metropolię: Szczecin, do roli prowincjonalnego, nic nie znaczącego miasta wojewódzkiego, z tzw. „głębokiego terenu”. Dlatego ambitne wizje rewitalizacji Nadodrza, zakończyły się na wykonaniu kanalizacji ulicy Światowida i jakim takim załataniu dziur w jezdni. Może nie do końca, bo z przeznaczonych do rozbiórki domów po wschodniej stronie ulicy (nadrzecznej), mieszkańców wykwaterowano i pomału realizowana jest rozbiórka tych domów. Mieszkańców rozbieranych budynków zakwaterowano w jednym nowo zbudowanym budynku, po wschodniej stronie ulicy.

Podobnie wygląda realizacja szeroko zakrojonej wizji rewitalizacji Śródmieścia Szczecina, z powodu braku funduszy rewitalizację zawieszono, zminimalizowano realizację projektu, żeby nie powiedzieć zamknięto i zakończono. A plany (wizje) były wspaniałe: Gwiaździsty deptak, kafejki i galerie, ciągi butików, atrakcyjne mieszkania, kameralna scena teatralna, a wszystko to w otoczeniu kolorowych odrestaurowanych zabytkowych kamienic. Tak miało też być w ciągu dziesięciu lat w centrum Szczecina, a jego pięciu kwartałach (ponad 90 budynkach) będących własnością Szczecińskiego Centrum Renowacyjnego. Tu miało się skupić towarzyskie życie miasta.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

A gdyby te wizje, wprowadzić życie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tworzenie niewykonalnych wizji, za pieniądze podatników to norma naszej władzy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sami wizjonerzy w Szczecinie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.