Facebook Google+ Twitter

Szczepionkowe szaleństwo czas zacząć!

Kto sieje wiatr burzę zbiera - to mądre powiedzenie przypomina mi się raz po raz w bardzo różnych sytuacjach. Ot, choćby ostatnio. Przyszła jesień, spadły temperatura i liście z drzew. Zaczął się "naturalny" okres zachorowań.

Zachorowań na różne choroby. W przedszkolu mojej córki przeszło 40-tka dzieci "padła" na ospę. Katar, gorączka, bóle gardła... przeziębienie. "Normalka, trzeba to przejść" - powiecie. Czyżby?


W mediach jak co roku zaczyna się http://wiadomosci.onet.pl/kraj/wirus-grypy-ah1n1-zaatakowal-w-polsce,1,3732517,wiadomosc.html. Czego dowiadujemy się na wstępie z artykułu na Onecie? Cyt "W pierwszym tygodniu października odnotowano ponad 15 tys. zachorowań i podejrzeń grypy, to prawie o 10 tys. więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku - wynika z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-Państwowego Zakładu Higieny. (...) W ostatnim tygodniu września odnotowano 12 631 zachorowań. Większość jest jesienny krajobraz, grasujących zarazków nie widać.... / Fot. Ewa Szafranowiczspowodowanych wirusem typu A/H1N1." Ha! Przebrzydła ptasia grypa znów postanowiła wyniszczyć ludzki rodzaj. Niedawno oglądałam "Jestem legendą" z Willem Smithem, słabą dość adaptację napisanej ponad pół wieku temu powieści Richarda Mathesona. Potrafię sobie więc wyobrazić skalę zniszczeń jakie może dokonać wirus. Tylko pozwalam sobie delikatnie nadmienić, że rocznie na zwykłą grypę umiera od 500 do 700 tys. ludzi (z powikłaniami liczba ta dochodzi do 1 miliona), podczas gdy na sławną świńską zmarło w 2009 około 6 tysięcy osób, czyli jak nic dużo mniej. Śmiertelność więc nie jest większa niż 1% mimo to ogłoszono pandemię i przez siedem miesięcy ubiegłego roku był to jeden z głównych tematów w mediach. Istny samograj. Lepszy niż katastrofy i żywioły. Uśmiałam się gdy WHO ogłosiło szósty (najwyższy) stopień pandemii świńskiej grypy już po 18 przypadku śmiertelnym. Wcześniej wspomniane WHO zakomunikowało z ponurymi minami (to tak w przenośni), że na Świecie 70% zachorowań na grypę to wina osławionego wirusa AH1N1. Wychodzi na to, że w pierszej połowie ubiegłego roku w Polsce powinno być chorych na "świńską" nie 200 osób(tyle stwierdzono) ale 200 tysięcy osób (rocznie na grypę choruje średnio około 350 tysięcy). Znów nie zachowaliśmy norm światowych, ech ta polska anarchia. Okazało się jednak po czasie, że w innych krajach europejskich też zawyrokowanego progu 70% nie zachowano.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.