Facebook Google+ Twitter

Szczęście. Co to jest i dlaczego tak niewielu go zaznaje?

Wciąż dążmy do bogactwa, zawodowego spełnienia, bycia lepszym od innych. Dlaczego tak się dzieje i co nas motywuje?

 / Fot. See-ming Lee, licencja CC 2.0

Walka o miłość


Jeśli mamy wszystkiego pod dostatkiem, dach nad głową i wyżywienie, to jeszcze daleko nam do odczuwania szczęścia. Jedynie miłość i podziw innych ludzi daje nam szczęście – do takiego wniosku dochodzi Alain de Botton w swojej książce „Lęk o status”. Społeczny awans nie jest tak pożądany ze względu na dobra materialne czy władzę, ale właśnie ze względu na potrzebę miłości i szacunku. Tak więc pieniądze, sława i władza nie są według de Bottona celem samym w sobie, lecz środkiem do celu. Człowiek rozkwita tylko wtedy, kiedy jest zauważany i szanowany, kiedy inni słuchają tego, co mówi i liczą się z jego zdaniem.

Często status społeczny sprawia, że postrzeganie ludzi jest bardzo niesprawiedliwe. Ktoś, kto wiele osiągnął, jest sławny i bogaty jest „kimś”, natomiast zwykły, przeciętny człowiek, których w społeczeństwie jest wielu, jest „nikim”.

Dla typowego snoba taki człowiek jest niewart zainteresowania. Snob obdarza swoim szacunkiem tylko ludzi, którzy są obdarzani szacunkiem również przez inne osoby. Jacek Santorski zapala jednak światełko w tym ciemnym i ponurym tunelu. – Ludzie którzy mają dość wewnętrznej wolności i odwagi budzą szacunek niezależnie od społecznego statusu. Bez tego - osiągnięcia średnio pomagają – mówi.

De Botton uważa, że głównym motorem we wspinaniu się człowieka po szczeblach kariery jest potrzeba miłości i akceptacji. – Gdybyśmy byli wynagradzani miłością za zbieranie plastikowych monet, to byłoby tylko kwestią czasu, kiedy zaczęlibyśmy marzyć o ich gromadzeniu – pisze de Botton. Póki co, wysoki status społeczny, a co za tym idzie – podziw i sympatię innych ludzi – zapewniają nam pieniądze. Są one najbardziej przejrzystym wyznacznikiem naszego sukcesu. Tylko czy dążenie na siłę do sukcesu ma sens? Dalajlama powiedział kiedyś, że człowiek poświęca swoje zdrowie, aby zdobyć pieniądze. Później poświęca pieniądze, aby odzyskać zdrowie. I tak boi się o przyszłość, że nie potrafi cieszyć się z teraźniejszości. W efekcie nie żyje w teraźniejszości, żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć. A potem umiera, a jednak nigdy tak naprawdę nie żył.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Marta Dutkiewicz
  • Marta Dutkiewicz
  • 07.09.2012 21:00

Mówi się ,że szczęście zaczyna się od posiadania dobrych rodziców i dobrego zdrowia.

Komentarz został ukrytyrozwiń
:)
  • :)
  • 07.09.2012 19:24

Bo Jolka jeszcze chociaż dziś chce być nieszczęśliwa, taka nasza natura Polaka ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ona
  • Ona
  • 07.09.2012 18:56

Jolka - trzymam kciuki, tylko.. czemu od jutra? ;))

Komentarz został ukrytyrozwiń
 Jolka
  • Jolka
  • 07.09.2012 18:02

Tak się podekscytowałam ,że nie napisałam porządnie ...od jutra..

Komentarz został ukrytyrozwiń
 Jolka
  • Jolka
  • 07.09.2012 18:00

Od jtra biorę na tapetę te 5 punktów ,,,, spróbuję .:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ona
  • Ona
  • 07.09.2012 09:35

Santorski i Pawlikowska mają sporo racji.
Warto też dodać, że upatrywanie szczęścia w czymkolwiek [łącznie z satysfakcjonującymi związkami z partnerem] poza własnym wnętrzem [ale rozumianym jako prawdziwa natura, związek z ponadczasowym, czy jakkolwiek inaczej to nazwać] zawsze zawiera jednocześnie w sobie strach i obawę zmiany, przemijalności. Ukochani odchodzą, umierają, fortuny upadają, uznanie i autorytet na pstrym koniu jeździ.. Itd.
Dodatkowo warto poczytać i przemyśleć np to co mówi E. Tolle, Willigis Jäger, A. Desjardinis [to z pogranicza chrześcijaństwa i buddyzmu, choć Tolle nie jest związany z żadną konkretną religią]. Tego typu duchowość nakierowana jest na szczęście człowieka. Dobrze mu służą również książki lamy Olego Nydahla. Te pozycje mają znaczną przewagę nad dywagacjami le Bottona - pokazują konkretną drogę i dają narzędzia, zamiast tylko roztrząsać kondycję zagubionego człowieka.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Czepialski
  • Czepialski
  • 07.09.2012 08:50

Dalajlama i Gandhi się pisze. I owszem ostatni cytat jest Gandhiego

Komentarz został ukrytyrozwiń
Asia.
  • Asia.
  • 07.09.2012 08:34

Cytowała Pani Dalaj Lamę ....nie Gandiego

Komentarz został ukrytyrozwiń
GP
  • GP
  • 07.09.2012 07:31

Bardzo fajny artykuł, jeden z lepszych od Pani :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.