Facebook Google+ Twitter

Szczęście Marty Kaczyńskiej

Obdarzyłam szacunkiem córkę Lecha Kaczyńskiego czytając jej bloga. Nie chciałabym utracić tej sympatii. Marta Kaczyńska rozwodzi się z mężem. Tabloidy wychwyciły kilka znaczących szczegółów.

Wpisy Marty Kaczyńskiej ujmują bezpretensjonalnością i naturalnością. "Wiem, że mój głos jest przede wszystkim wołaniem dziecka, które straciło Rodziców, ale przecież wszyscy wiemy, że wyjaśnienie przyczyn tej katastrofy to polska racja stanu" - komentowała sarkastyczne doniesienia mediów o sobie. Ten stosunek prasy obrazuje jeszcze jedno zdanie: "Chciałabym podzielić się moimi wrażeniami z kilku ostatnich dni. Zabieram się do pisania z przeświadczeniem, że cokolwiek powiem, może być znowu opacznie zrozumiane, ale trudno".

Nie tylko wydarzeniu smoleńskiemu poświęca uwagę autorka. Na jej blogu znajdziemy treściwe, nie poddające się poprawności politycznej wnioski płynące z obserwacji kryzysu rodziny.

"Wyłącznie pełna rodzina, to znaczy taka, w której dzieci mają w domu mamę i tatę, jest w stanie sprawić, by w przyszłości młodzi ludzie byli w stanie właściwie odnajdować się w „dorosłym życiu”, a przede wszystkim być osobami pozbawionymi problemów z definiowaniem własnej tożsamości. Dotyczy to szczególnie przyszłej zdolności do nawiązywania dojrzałych więzi uczuciowych, które zawsze powinny być podstawą tworzenia nowej rodziny."

Teraz Marta nie nosi obrączki, na Wawelu była sama, mieszka jakby oddzielnie. Przyjmijmy scenariusz wykrakany przez brukowce. Co się stało?

Marcin Dubieniecki dla "ukochanej" zrobił bardzo wiele, dużo więcej niż w przeciętnym związku mężczyzna i kobieta robią dla siebie. Wyrzekł się swojej lewicowej genetyki i ubezsensownił poglądy, stanął obok, na celowniku mediów rozsierdzonych rysującym się realnie sojuszem lewicy i prawicy. Stracił nawet - słusznie czy niesłusznie - dobre imię. Opuszczając żonę mógł chyba wieść spokojniejsze życie. Kto by się nim interesował? Związek, jak wiele innych poddanych podobnej presji, nie wytrzymuje próby. Czy śmierć rodzica niesie dla małżeństwa te same skutki, co śmierć dziecka? Marta odeszła? Dla kogo? Dla wuja i polityki? Jeśli tak, to popełniła potworne głupstwo.

Nie jest dobrze, kiedy rodzice stają się ważniejsi od męża. Jeszcze gorzej, jeśli ci rodzice nie żyją a zastępuje ich nabuzowany od fobii stryj. Związek Marty i Marcina może uratować zgoda na samych siebie. Dubieniecki jest tym, kim jest: prawnikiem, synem SLD-owca. Podjął nadludzki wysiłek, żeby zyskać akceptację Jarosława Kaczyńskiego, którego poczucia bezpieczeństwa czy też potrzeby kontroli - jak dobrze wiadomo - żadne poświęcenie nie jest w stanie zaspokoić. Marta pozostając sobą mogła postawić opisywaną w komentarzu o rodzinie granicę wujowi. Bo co może być ważniejsze nad szczęście jej córeczek - chyba nie poglądy polityczne?

Życzę Marcie, z całego serca, przetrwania kolejnej burzy w jej życiu.

Blog Marty Kaczyńskiej


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Lubiłem braci Kaczyńskich. Od momentu jak zadarli z Lechem Wałęsą, stałem się podejrzliwy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
ROCHO
  • ROCHO
  • 19.04.2011 13:10
Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.